Reklama

Reklama

Prokom odzyskał przewagę!

Prokom Trefl znów ma przewagę w wielkim finale playoffs ekstraklasy koszykarzy - Era Basket Liga. W meczu numer 5 zespół z Sopotu pokonał na własnym parkiecie Anwil Włocławek 77:63.

Podopieczni Eugeniusza Kijewskiego prowadzą więc 3-2 w rywalizacji toczonej do czterech zwycięstw. Następne spotkanie w przyszłą środę we Włocławku.

Przed meczem wszyscy dziennikarze, eksperci i kibice basketu zastanawiali się co tym razem zaprezentują oba zespoły. Czy znów ten kto wygra I kwartę, zapisze na koncie zwycięstwo numer trzy. Poprzednie odcinki tego samego serialu z odrębną fabułą oraz innymi bohaterami sprawiły, że tego typu pytania były na miejscu.

Pierwsza połowa była wyrównana. Prokom rozpoczął ją od przewagi 8:4, ale nie minęło wiele czasu, a już na tablicy pojawił się remis 8:8. Anwil nie odpuszczał przeciwnikowi, dzięki czemu po 10 minutach uzyskał 3-punktową przewagę. Ta część gry nieco się wydłużyła poprzez utarczki słowne trenera Andreja Urlepa ze stolikiem sędziowskim, trwające niekiedy po kilkadziesiąt sekund.

Reklama

Na początku II kwarty przewaga gości wzrosła do 6 punktów po celnym rzucie za trzy Roberta Witki, a do przerwy solidnie grające "rottweilery" prowadziły 31:26.

Nie wiadomo co podczas przerwy powiedział w szatni popularny "Kijek", ale na trzecią kwartę wyszedł już zupełnie inny zespół "żółto-czarnych". Adam Wójcik, Filip Dylewicz, Istvan Nemeth, Goran Jagodnik i spółka nie tylko odrobili straty, ale objęli prowadzenie. Kilka celnych rzutów za trzy pozwoliło im skończyć tę odsłonę z przewagą 10 punktów.

Ten bonus Prokom Trefl utrzymał także w ostatniej części i to mimo faktu, iż Anwil nie odpuszczał, mając w swoich barwach bardzo dobrze spisującego się w całym spotkaniu Eda Scotta (23 pkt). Końcówka to już jednak całkowite panowanie gospodarzy, którzy popisywali się efektownymi wsadami, a brylowali w tym Wójcik i Jagodnik.

- Gratuluję Prokomowi, który zagrał świetną drugą połowę - powiedział trener Anwilu Andrej Urlep, a jego vis a vis Eugeniusz Kijewski przyznał: - Był to dla nas bardzo trudny mecz, mecz walki. Na początku w nasze poczynania wkradło się dużo nerwowości z powodu niecelnych rzutów. Po przerwie gra się uspokoiła i poprawiliśmy atak.

Po meczu kibice wbiegli na parkiet, dziękując zawodnikom z Sopotu, którzy mogą już powoli przygotowywać się do świętowania tytułu. Jest tylko jedno ale - trzeba w najbliższą środę wygrać we Włocławku.

Maciek Borowski, Sopot

Zobacz WYNIKI oraz ZDOBYWCÓW punktów w walce o medale

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy