Reklama

Reklama

Prezes zadecyduje o karze

Nie wiadomo, czy Serb Milan Gurović z Prokomu Trefla Sopot, który został zdyskwalifikowany w niedzielę za niesportowe zachowanie, wystąpi w środowym meczu numer 5 finału mistrzostw Polski koszykarzy w Zgorzelcu. W rywalizacji do czterech zwycięstw jest remis 2-2.

Decyzję w sprawie zawodnika Prokomu Trefla Sopot, który dwukrotnie zaatakował w drugiej kwarcie Amerykanina Tomasa Kelatiego z PGE Turów Zgorzelec, może podjąć jedynie prezes Polskiej Ligi Koszykówki, Janusz Wierzbowski.

Reklama

Jak powiedział przewodniczący Kolegium Sędziów Polskiego Związku Koszykówki Grzegorz Bachański, przepisy określają jedynie wymiar kary - w przypadku Gurovicia dyskwalifikację - odnoszący się do trwającego meczu. Z prezesem PLK, Januszem Wierzbowskim, mimo licznych starań, PAP nie udało się skontaktować w niedzielę wieczorem.

- Przepisy gry w koszykówkę nie mówię nic o przyszłej karze, ewentualnej dyskwalifikacji w kolejnych meczach, bądź karze finansowej dla zawodnika, który został usunięty z parkietu. Decyzja arbitrów o dyskwalifikacji dotyczy zdarzeń na parkiecie. Taryfikator kar, także finansowych, określa regulamin PLK. Dyskwalifikacja zawodnika oznacza, że nie może on brać udziału w dalszej części meczu i musi opuścić boisko, a drużyna karana jest rzutami wolnymi. W tym przypadku rzutów wolnych arbitrzy nie przyznali drużynie PGE Turów, bo zostały odgwizdane także faule techniczne zespołowi ze Zgorzelca. Tym samym wymiar kary za dyskwalifikację Gurovicia został zniesiony dalszymi decyzjami sędziów - powiedział Grzegorz Bachański.

Niesportowe zachowanie Gurovica miało miejsce w 13. minucie meczu. Serbski lider Prokomu Trefla Sopot pilnował bardzo agresywnie Kelatiego. Doszło do przepychanki i szarpaniny między graczami na linii rzutów za trzy punkty, gdy w posiadaniu piłki był Amerykanin. Kelati po faulu Serba naparł na rywala, a ten uderzył Amerykanina. Obydwu zawodników rozdzielili sędziowie i koledzy z dwóch zespołów, którzy wtargnęli na parkiet. Gdy Gurović został odciągnięty na bok i wydawało się, że sytuacja została uspokojona Serb, widząc osamotnionego Kelatiego stojącego pod koszem, podbiegł do niego i ponownie zaatakował naruszając nietykalność osobistą skrzydłowego PGE.

Sędziowie na kilka minut wstrzymali mecz i naradzali się przy stoliku sędziowskim, konsultując przebieg wydarzeń z komisarzem zawodów. Oprócz dyskwalifikacji Kelatiego arbitrzy odgwizdali faule techniczne Kelatiemu i trenerom obydwu drużyn za brak opanowani ławki graczy rezerwowych.

Mimo, że Gurović otrzymał dyskwalifikację i tuż po decyzji sędziów poszedł do szatni, oglądał drugą część spotkania stojąc częściowo ukryty przy wejściu prowadzącym z szatni do hali.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Polska Grupa Energetyczna SA | Nie wiadomo | serb | Sopot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje