Reklama

Reklama

Polacy nadal liczą się w walce o awans do ME

Polska pokonała Bułgarię 75:71 (18:16, 20:14, 15:17, 22:24) w trzecim meczu rundy rewanżowej eliminacji mistrzostw Europy koszykarzy, które we wrześniu 2011 roku odbędą się na Litwie. Polacy zachowali szanse na awans, choć są one nadal tylko teoretyczne.

Była to czwarta wygrana podopiecznych trenera Igora Griszczuka we własnej hali. Ostatni mecz "Biało-czerwoni" rozegrają w niedzielę w Antwerpii z Belgią. Polacy nie zdołali do tej pory odnieść wyjazdowego zwycięstwa.

Reklama

"Biało-czerwoni" prowadzili w drugiej połowie różnicą 12 punktów, która dawała im lepszy bilans w dwumeczu z Bułgarami, ale słaba gra w końcu trzeciej i czwartej kwarty spowodowała, że rywale zmniejszyli straty i w efekcie wygrali taką samą różnicą punktów, jaką przegrali w Sofii (70:74).

Polacy rozpoczęli tradycyjną piątką z Łukaszem Koszarkiem, Dardanem Berishą, Thomasem Kelatim i pod koszem z Marcinem Gortatem oraz Maciejem Lampe, który przełamał niedzielną niedyspozycję spowodowaną grypą żołądkową.

Pierwsze cztery punkty zdobyli Bułgarzy, bo gospodarze nie mogli złapać rytmu, grali nerwowo, a pod koszem bronionym nie potrafili zatrzymać potężnego Nikołaja Warbanowa. Gospodarze systematycznie uzyskiwali przewagę, choć walka w pierwszej kwarcie była wyrównana, a na tablicy czterokrotnie w tej części pojawiał się remis.

Po 10 minutach podopieczni trenera Igora Griszczuka prowadzili 18:16. W drugiej części Łukasz Koszarek i Thomas Kelati dobrze dogrywali piłki do Gortata i Lampego, a ci łatwo ogrywali rywali. obydwaj podkoszowi mieli po 20 minutach 80 procent skuteczności w rzutach za dwa punkty. Po dynamicznym wejściu Koszarka "Biało-czerwoni" uzyskali najwyższe prowadzenie w pierwszej połowie 32:22 w 16. minucie.

Trzecią kwartę od strzeleckich popisów rozpoczął Gortat i po akcjach środkowego Orlando Magic Polacy mieli najwyższą przewagę w spotkaniu - 42:30. Rywale wzmocnili podkoszową obronę i Polacy "stanęli" - przez ponad dwieście sekund zdobyli tylko dwa punkty i w 26. minucie przewaga gospodarzy stopniała do różnicy czterech (44:40), a chwilę potem trzech punktów (49:46). "Biało-czerwoni" nie mieli pomysłów na dobrą defensywę Bułgarów.

Kiedy w czwartej kwarcie dwa razy z rzędu zza linii 6,25 m rzucił Łukasz Majewski i Polska wygrywała 59:50 wydawało się, że gospodarze przełamali niemoc z końcówki trzeciej odsłony i panują nad sytuację na parkiecie.

Rywale byli nieustępliwi. Gdy parkiet opuścił Gortat pod koszem Polaków powstała luka. Dał znać także o sobie najlepszy strzelec Bułgarów Filip Widenow, który choć miał na koncie cztery faule radził sobie dobrze także w obronie.

W nerwowej końcówce gospodarze dopingowani przez komplet publiczności mieli więcej szczęścia. Kostow, który także w Sofii wykonywał decydujące rzuty, wykorzystał dwa z trzech rzutów wolnych i na 28 sekund przed końcem "Biało-czerwoni" prowadzili tylko 72:71. Kelati trafił jednak zza linii 6,25 m, a w ostatniej akcji piłkę wybronił Gortat. Zbyt długo zwlekał jednak z podaniem do Lampego, a ten za późno wykonał dwutakt i zdobytych po końcowej syrenie punktów arbitrzy nie uznali.

Po meczu powiedzieli:

Trener reprezentacji Bułgarii Rosen Barczowski: "Gratuluję Polakom wygranej. To był dla nas bardzo trudny mecz. Mój zespół do końca walczył o wygraną. Wszystko było OK. Trudno jednak wygrać w Polsce, przy takiej publiczności, w takiej hali. Zabrakło nam dziś szacunku ze strony sędziów".

Trener reprezentacji Polski Igor Griszczuk: "Po porażce jednym punktem w Portugalii niełatwo było dziś grać. W dodatku pierwszy mecz z Bułgarami przegraliśmy pechowo. Chłopcy się bardzo zmobilizowali. Chcieliśmy dobrze wypaść przed naszą publicznością. Mogliśmy wygrać i 15 punktami, ale jak się robi 16 strat +w domu+ to jest to niemożliwe. Musimy grać bardzo skoncentrowani. Chciałbym podziękować PZKosz za warunki przygotowań. Mieliśmy wszystko, czego chcieliśmy. Maciej Lampe był chory, schudł, pracował z nim cały sztab ludzi. Ale chciał zagrać i punkty rzucone przez niego i Thomasa Kelatiego w końcówce przesądziły o wygranej. Teraz jeszcze wszystko jest możliwe. W naszej grupie każdy może wygrać z każdym. Przed nami mecz z Belgią. Musimy tam pojechać i myśleć tylko o wygranej".

Zawodnik reprezentacji Polski Thomas Kelati: "Byłoby łatwo się poddać po porażce w Portugalii. Dziś wieczorem katowicka publiczność naładowała nas energią. Zresztą na kibiców możemy liczyć zawsze. Rewelacyjnie wszedł w mecz Łukasz Majewski. Nie tylko celnie rzucał, ale też w sensie dosłownym wyeliminował - po piątym faulu - lidera rywali, Filipa Widenowa. Wierzyłem w nasze zwycięstwo".

Wyniki poniedziałkowych meczów grupy C:

Polska - Bułgaria 75:71 (18:16, 20:14, 15:17, 22:24)

Polska: Marcin Gortat 23, Maciej Lampe 15, Łukasz Majewski 11, Łukasz Koszarek 7, Thomas Kelati 7, Dardan Berisha 5, Kamil Chanas 5, Adam Hrycaniuk 2, Filip Dylewicz 0;

Bułgaria: Filip Widenow 21, Czawdar Kostow 14, Dejan Iwanow 11, Earl Calloway 9, Kalojan Iwanow 6, Nikołaj Warbanow 6, Zlatin Georgiew 3, Stefan Georgiew 1, Asen Welikow 0, Bozidar Awramow 0;

Belgia - Portugalia 68:63

pauzowała Gruzja

Tabela:

pkt M Z P kosze

1. Belgia 11 6 5 1 453:421

2. Polska 11 7 4 3 538:509

3. Gruzja 9 6 3 3 425:428

4. Bułgaria 9 6 3 3 463:425

5. Portugalia 8 7 1 6 461:559

Dowiedz się więcej na temat: thomas | majewski | Bułgaria | Gortat | Łukasz | biało | mecz | biało-czerwoni | awans

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama