Reklama

Reklama

PGE Turów - Filip Dylewicz: Szkoda kibiców

W ósmej kolejce koszykarskiej Euroligi PGE Turów Zgorzelec zmierzy się w piątek z niepokonaną do tej pory Barceloną. - Szkoda kibiców, bo oni najbardziej ucierpią na tym, że mecz nie zostanie rozegrany w naszej nowej hali, ale w Lubinie - stwierdził Filip Dylewicz.

Mimo iż PGE Turów Arena została już oddana do użytku i mistrzowie Polski zdążyli nawet rozegrać tam jeden ligowy mecz, Euroliga nie wydała zgody na zorganizowanie na nowym obiekcie spotkania z FC Barcelona. Tym samym zespół trenera Miodraga Rajkovicia po raz czwarty będzie musiał grać w europejskich pucharach jako gospodarz w Lubinie.

Reklama

Dylewicz przyznał, że dla samych koszykarzy nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, gdzie spotkanie zostanie rozegrane, ale ze względu na kibiców wolałby zmierzyć się z mistrzem Hiszpanii w PGE Turów Arenie.

- Nowa hala prezentuje się rewelacyjnie i mecz z Barceloną byłby dla naszych fanów na pewno wielkim świętem koszykówki. Właśnie kibiców szkoda mi najbardziej. Lubin nie jest daleko od Zgorzelca, ale to jednak nie to samo, co iść na spotkanie w swoim mieście. Liczę jednak, że mimo tych przeciwności zapełnią trybuny w Lubinie i stworzą atmosferę godną pojedynku z takim rywalem - dodał skrzydłowy.

FC Barcelona to obok CSKA Moskwa jedna z dwóch niepokonanych ekip w Eurolidze. W ostatniej kolejce mistrzowie Hiszpanii, którzy są faworytem rywalizacji, wygrali we własnej hali po zaciętym spotkaniu z Armani Jeans Mediolan 84:80.

Dylewicz przyznał, że dobre wyniki Barcelony to nie przypadek, bo to zespół praktycznie bez słabych punktów. - Bilans siedem wygranych w siedmiu meczach musi robić wrażenie. Są naszpikowani gwiazdami, ale to nie sprawi, że ręce będą nam drżały, a jeszcze bardziej zmobilizuje nas do walki. Wiemy, że czeka nas trudne zadanie, ale przecież się nie położymy i nie poddamy. Zagramy na tyle, na ile będzie nas stać, a co to da, pokaże boisko - dodał.

W kadrze mistrza Hiszpanii jest m.in. Maciej Lampe. Polski środkowy w pierwszych dwóch meczach Euroligi nie wystąpił i swój debiut w tegorocznych rozgrywkach zanotował przeciwko Turowowi. Na boisku przebywał wówczas niewiele ponad 14 minut i w tym czasie zdobył osim punktów i zanotował pięć zbiórek, a jego zespół zwyciężył 86:67.

- Barcelona ma tak szeroki i wyrównany skład, że trudno mówić o pilnowaniu jednego zawodnika. Ale na pewno fajnie będzie zagrać przeciwko Maćkowi. Zrobimy wszystko, aby jemu i jego kolegom grało się w Lubinie jak najtrudniej - zapowiedział Dylewicz.

Po siedmiu kolejkach Barcelona z kompletem zwycięstw zajmuje w grupie C pierwsze miejsce, a Turów z jedną wygraną jest ostatni. Piątkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 20.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama