Reklama

Reklama

PE koszykarzy: Jedno zwycięstwo Trefla w grupie śmierci

Na ostatnim miejscu zakończyli grupowe rozgrywki Pucharu Europy koszykarze Trefla. W sześciu meczach sopocianie odnieśli tylko jedno zwycięstwo nad BC Donieck. "Mieliśmy pecha, bo trafiliśmy do grupy śmierci" - stwierdził po losowaniu Przemysław Zamojski.

"Przyszło nam zmierzyć się z niesamowicie wymagającymi rywalami. Trudno było bowiem wybrać z poszczególnych koszyków silniejsze drużyny od tych, z którymi rywalizowaliśmy w grupie E" - dodał rzucający obrońca wicemistrzów Polski.

Reklama

Jedyne zwycięstwo sopocianie odnieśli w spotkaniu z BC Donieck, który pokonali w Ergo Arenie 77:67. Bliscy drugiej wygranej koszykarze Trefla byli także na Ukrainie, gdzie po dogrywce przegrali 87:92. W pozostałych meczach z Galatasaray Medical Park Stambuł i Lokomotiwem Kubań Krasnodar wicemistrzowie Polski nie mieli praktycznie nic do powiedzenia.

"Po losowaniu grup od razu stwierdziliśmy z poprzednim pierwszym trenerem Zanem Tabakiem, że los wyznaczył nam niesamowicie silnych przeciwników. Zakładaliśmy, że w każdym meczu walczyć będziemy na 100 procent, ale jeśli udałoby nam się wygrać jedno spotkanie, to byłby przyzwoity dorobek. I jeden mecz wygraliśmy" - przyznał trener Mariusz Niedbalski.

Sopocki szkoleniowiec nie mógł jednak być specjalnie zadowolony z postawy swoich zawodników w ostatnim przegranym u siebie 70:87 meczu z Lokomotiwem Kubań Krasnodar.

"W tym spotkaniu widać było, kto walczy o awans, a kto gra o pietruszkę. Przegraliśmy bez wątpienia z zespołem lepszym i dojrzalszym, niemniej w tej konfrontacji zabrakło nam nie tylko umiejętności, ale, zwłaszcza w pierwszej połowie, także zaangażowania. Myślami wciąż byliśmy jeszcze w Gdyni, gdzie przeciwko Asseco Prokom rozegraliśmy bardzo ciężki mecz przegrywając go w specyficznych okolicznościach" - powiedział Niedbalski.

Trener Trefla przekonuje, że doświadczenia wyniesione z gry w europejskich pucharach z pewnością zaprocentują w Tauron Basket Lidze.

"Występy w Pucharze Europy były dla nas znakomitą lekcją. Bardzo się cieszę, że mieliśmy okazję zetknąć się z europejską koszykówką na tak wysokim poziomie i wierzę, że znajdzie to przełożenie na ligowe rozgrywki. Teraz możemy skoncentrować się na meczach Tauron Basket Ligi, a przed świętami czekają nas jeszcze dwa bardzo trudne wyjazdowe spotkania" - podsumował Mariusz Niedbalski.

Najlepiej rzucającym i zbierającym zawodnikiem Trefla był w PE Filip Dylewicz, który notował średnio 14,7 punktu oraz 4,3 zbiórki na mecz. Z kolei najwięcej podań otwierającym kolegom drogę do kosza zaliczył Frank Turner - 5,7 asysty na spotkanie.

Zespołowe statystyki Trefla nie prezentowały się jednak okazale. Sopocianie najgorzej wypadli w zbiórkach i przechwytach, bo pod tym względem zajęli odpowiednio 30. i 31. miejsce na 32 drużyny. Więcej punktów od wicemistrzów Polski (90,3 na mecz) stracili tylko zawodnicy Dinama Banco Di Sardegna Sassari (92,7).

Dowiedz się więcej na temat: Filip Dylewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje