Reklama

Reklama

Niemiecka liga koszykarzy. Michał Michalak: mam nadzieję, że zagram już w środę

"Mam nadzieję, że zagram już w środę” – powiedział reprezentant Polski Michał Michalak, lider klasyfikacji strzelców niemieckiej ligi koszykarzy, występujący w Syntainics MBC Weissenfels, który w ostatnim okresie przechodził kwarantannę po zakażeniu koronawirusem.

Komentując losowanie grup mistrzostw Europy 2021 kadrowicz podkreślił, że reprezentacja Polski powinna mieć wysokie aspiracje.

"Powiedziałbym, że mamy średnią grupę. Serbia to oczywiście lepsza od nas reprezentacja, jest potęgą koszykarską na świecie. Czechy i Izrael są na naszym poziomie, może trochę lepszym, patrząc na ostatnie z nimi wyniki. Są też dwie drużyny - Holandia i Finlandia - potencjalnie słabsze, ale nie słabe. Z pewnością będzie do wyrównana, niełatwa rywalizacja, ale z drugiej strony po takim sukcesie, jaki odniosła reprezentacja w mistrzostwach świata musimy aspirować do tego, żeby spokojnie wyjść z takiej grupy i walczyć o najwyższe w niej miejsce" - ocenił koszykarz, który w reprezentacji rozegrał 17 spotkań i zdobył 121 punktów.

Reklama

W ostatnim okresie Michalak nie występował w lidze niemieckiej. Jego klub Syntainics MBC Weissenfels 20 kwietnia poinformował, że zawodnik jest zakażony koronawirusem. Teraz obowiązkowa kwarantanna już się skończyła, ale Polak poczeka jeszcze kilka dni na powrót na boisko.

"W najbliższym meczu w niedzielę na pewno nie zagram. Teoretycznie skończyłem już kwarantannę, ale nie jestem jeszcze +negatywny+, więc do weekendowego meczu nie wyrobię się z obowiązkowymi testami, nie uzyskam negatywnych wyników, takich, jak wymaga liga. Mam nadzieję, że będę w stanie zagrać w kolejnym spotkaniu w środę z RASTA Vechta. Wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądało testowanie" - wyjaśnił.

Drużyna MBC ma do rozegrania jeszcze trzy spotkania w niemieckiej ekstraklasie. Z bilansem 9 zwycięstw i 22 porażek zajmuje 16. miejsce, tuż nad strefą spadkową i walczy o utrzymanie w 18-zespołowej lidze.

"Można powiedzieć, że generalnie ligowy byt mamy już zapewniony. Spadek grozi nam jedynie przy najgorszym z możliwych scenariuszy, czyli że my przegramy trzy mecze, a drużyna JobStars Giessen, która mogłaby nas zepchnąć niżej, wygra wszystkie cztery, które jej pozostały. Potrzebujemy jednego naszego zwycięstwa bądź porażki tego rywala" - zaznaczył.

Dla 27-letniego Michalaka, kapitana reprezentacji juniorów, która w 2010 roku zdobyła w Hamburgu srebrny medal mistrzostw świata do lat 17, oraz mistrza kraju z Anwilem Włocławek (2018), MBC to trzeci zagraniczny klub, po występach w lidze włoskiej w Germani Basket Brescia (końcówka sezonu 2016/17) i hiszpańskiej (Tecnyconta Saragossa w rozgrywkach 2017/18). W lidze zachodnich sąsiadów jest liderem klasyfikacji strzelców ze średnią 20,9 pkt, wyróżniającym się zawodnikiem drużyny w każdym meczu. Pochodzący z Pabianic koszykarz jest zadowolony ze swojej postawy w Bundeslidze.

"Indywidualnie sezon jest dla mnie udany. Pokazałem się w lidze niemieckiej, w pewnym stopniu zaskoczyłem wielu obserwatorów występami na takim poziomie. Raczej się nie spodziewano, że będę w stanie przenieść to, co robiłem w Polsce na parkiety za zachodnią granicą, grać na porównywalnym pułapie. Mogę być zadowolony, chociaż szkoda naszego wyniku zespołowego. Przez pewną część sezonu byliśmy w środku tabeli. Potem przydarzyła się seria porażek. Ja też miałem okres, w którym nie mogłem grać, a potem trzeba było dojść do formy. Gdy spojrzeć w tabelę, to tak naprawdę jesteśmy trzy mecze za zespołem z 10. miejsca. Przez większą część sezonu różnice miedzy drużynami z dolnej połówki były minimalne i takie się utrzymują. Poziom drużyn był porównywalny, decydowały detale. Natomiast zespoły Bundesligi zdecydowanie podzieliły się na dwie części - górna ósemka i dolna dziesiątka. Tak czy inaczej, zadanie minimum, jakim jest utrzymanie, wykonaliśmy" - ocenił.

Mierzący 197 cm reprezentant Polski, który w minionym sezonie w barwach Legii Warszawa wywalczył tytuł króla strzelców Energa Basket Ligi (w 17 meczach, w których wystąpił, zdobywał średnio 21,9 pkt) śledził oczywiście występy byłych kolegów w ekstraklasie nad Wisłą. Legia w ostatniej sekundzie dogrywki decydującego meczu straciła na rzecz Śląska Wrocław brązowy medal mistrzostw Polski. Michalak przyznał, że spodziewał się, że "Zieloni Kanonierzy" będą walczyć o podium.

"Można było tego oczekiwać. Mieli bardzo udane rozgrywki. Drużyna, tak naprawdę przygotowywana od nowa, cały sezon grała ponad plan. Ponad to, czego wszyscy od nich oczekiwali. Bardzo regularnie utrzymywali poziom. Mimo transferów w trakcie fazy zasadniczej, w których odchodzili kluczowi zawodnicy, utrzymali wysokie miejsce przed play off. To na pewno zasługa trenera, zawodników, że dostali się do czwórki. Wiadomo, gdy się w niej jest, pojawia się apetyt na medal. Szkoda tego brązu. Oglądałem ich wszystkie spotkania w play off. W decydującym meczu zadecydowały detale, ułamki sekund. Doprowadzili do dogrywki w momencie, gdy mecz był prawie przegrany. Potem rywale rzutem w ostatniej sekundzie zabrali im wygraną. Pewnie w drużynie jest duży żal, ale mimo wszystko każdy w Legii może być zadowolony. To duży sukces klubu" - zakończył Michalak. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama