Reklama

Reklama

NBA: turecka lista nieobecności

NBA Playoffs 2010 ruszyły pełną parą. Rywalizacja o mistrzowskie pierścienie toczy się na wielu płaszczyznach.

Cały świat ekscytuje się rywalizacją na linii Cavaliers - Magic, Kobe - LeBron. Wszyscy zastanawiają się co zrobi fenomenalny Kevin Durant, albo czy Kevin Garnett, Paul Pierce, Ray Allen i spółka są w stanie wydać z siebie ostatnie mistrzowskie tchnienie.

Reklama

Takie emocje jest nam w stanie zapewnić tylko amerykańska koszykówka. Wojna o mistrzostwo NBA jest w tym sezonie tak zacięta, że jej niszczycielskie żniwo wykracza daleko poza granice Stanów Zjednoczonych.

Jakiś czas temu w amerykańskich mediach pojawiła się informacja jakoby obecny sezon, kończący się wyjątkowo dużym oknem transferowym, miałby spowodować liczne absencje w kadrze USA na MŚ w Turcji. Rozgrywany we wrześniu tego roku koszykarski mundial to jedna z niewielu okazji, by po tej samej stronie parkietu zobaczyć takich zawodników jak LeBron James, Kobe Bryant czy Dwight Howard. Wiele wskazuje jednak na to, że żadna z wymienionych wyżej gwiazd NBA nie pojawi się na tegorocznym turnieju.

Jako pierwszy swój ewentualny brak w Turcji ogłosił gwiazdor Cleveland Cavaliers. "The Chosen One" około dwa miesiące temu stwierdził, że prawdopodobnie nie będzie mógł wystąpić w barwach Dream Team USA. Wszystko przez obowiązki koszykarza w okresie letnim. Jak wiadomo, tuż po zakończeniu obecnego sezonu zawodnik stanie się wolnym agentem, czym już teraz skupia na sobie uwagę potencjalnych kandydatów do jego pozyskania. Nowy kontrakt Jamesa, to ważny krok, który może zadecydować o jego koszykarskiej przyszłości.

W razie zmiany klubu, LBJ będzie zmuszony do udziału w ogromnej kampanii promocyjnej na rzecz nowego zespołu. Pojawią się nowi partnerzy reklamowi, nowe miejsce zamieszkania, nowy zespół, nowy trener, nowi ludzie. To wszystko sprawia, że James może nie zdążyć z przygotowaniami do występu w koszulce USA.

Mimo wszystko 25-letni zawodnik deklaruje, że zrobi wszystko aby zdążyć na obóz przygotowawczy ekipy Mike'a Krzyżewskiego. Problemy szkoleniowca Duke Blue Devils na LeBronie wcale się jednak nie kończą.

Kobe Bryant - zdecydowanie największy wojownik tego sezonu. Obarczony mistrzowskimi aspiracjami kibiców Los Angeles Lakers koszykarz, zmaga się z licznymi kontuzjami. Złamany palec, ból pleców czy problemy z kostką sprawiają, że Black Mamba narażony jest na jeszcze większe urazy.

W wydanym niedawno oświadczeniu, Bryant stwierdził, że nie może dłużej narażać swojego cennego dla losów "Jeziorowców" zdrowia i prawdopodobnie nie wystąpi latem w Turcji. Od momentu ukazania się tej informacji, sytuacja wokół kadry USA zaczęła się robić co najmniej niepokojąca.

Co najmniej - gdyż w NBA gra wielu, wielu zawodników, którzy są w stanie zastąpić Bryanta i Jamesa, jednak skutek takiej zamiany może wpłynąć na postawę Dream Teamu niekorzystnie. Ostatnia olimpiada pokazała, że niektóre reprezentacje europejskie mocno zbliżyły swój poziom do tego co prezentuje na parkiecie ekipa Stanów w najmocniejszej obsadzie.

Krzyżewski zapewnia jednak, że brak dwóch największych gwiazd jego reprezentacji nie jest w stanie odebrać Amerykanom wyczekiwanego od 1994 roku mistrzostwa globu. Co jeśli absencje zgłoszą nie tylko Kobe i LeBron?

Wczoraj do grona prawdopodobnych nieobecnych na tureckim turnieju dołączył Dwight Howard. Powodami braku najlepszego obrońcy tego sezonu w NBA mają być zobowiązania wobec producenta reality-show, w którym DH12 ma wystąpić tego lata. Program ma wyłonić uliczny koszykarski talent Ameryki. Center Orlando Magic ma także wystąpić w filmie. Czy na Howardzie lista nieobecności się skończy?

W tym wszystkim pojawia się pytanie czy reprezentacja kraju nie jest drużyną najważniejszą, a występ w niej priorytetowy. Usprawiedliwienia Kobego, LeBrona, a już najbardziej Dwighta nie wykluczają do końca z występu w tureckich mistrzostwach.

Tak czy inaczej, nieobecność tak ważnych graczy będzie testem bojowym dla Dwayne'a Wade'a, Amar'e Stoudemire'a czy młodego Kevina Duranta. Pytanie, czy z zamiennikami trzech liderów Dream Teamu, drużyna Krzyżewskiego jest w stanie wygrać wrześniowy turniej, czy też marzenia o złocie będą musiały poczekać kolejne cztery lata.

Shym90/Enbiej

Czytaj także

Dyskutuj z autorem na jego blogu

Dowiedz się więcej na temat: magic | cavaliers | USA | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje