Reklama

Reklama

NBA. Niesamowity występ Zacha LaVine'a

W sobotę aż 49 punktów zdobył Zach LaVine i ustanowił rekord kariery. Koszykarz Chicago Bulls trafił m.in. 13 rzutów za trzy punkty, co jest drugim wynikiem w historii ligi NBA. Jego zespół po szalonej końcówce pokonał na wyjeździe Charlotte Hornets 116-115.

Zaledwie dzień wcześniej Bulls przegrali z Miami Heat 108-116, a LaVine skarżył się na szybkie posadzenie na ławce, mówiąc że trener Jim Boylen mu nie ufa. Jeśli szkoleniowiec chciał w ten sposób zmotywować 24-latka, to udało mu się znakomicie.

Lavine dwukrotnie (2015, 2016) wygrał konkurs wsadów, ale tym razem imponował skutecznością z dystansu. Trafił 13 z 17 prób "za trzy". Tylko Klay Thompson z Golden State Warriors miał więcej - 14 - celnych takich rzutów w jednym spotkaniu.

Bulls długo utrzymywali prowadzenie, jednak w czwartej kwarcie inicjatywę przejęły "Szerszenie". Na jej początku osiągnęły 12 punktów przewagi. LaVine wówczas jeszcze bardziej podkręcił tempo. W finałowych 12 minutach zdobył aż 27 punktów, ale wydawało się, że jego wysiłek na niewiele się zda. Na 45 sekund przed ostatnią syreną Hornets bowiem wygrywali 110-102.

Reklama

Końcówka meczu miała jednak niesamowity przebieg. Gdy pozostawało 14,7 sekund "Byki" nadal przegrywały pięcioma punktami. Wówczas jednak "za trzy" trafił Tomas Satoranski, a następnie gospodarze popełnili stratę przy wyprowadzaniu piłki. Ta trafiła do LaVine'a, który wybiegł za obwód, także trafił "trójkę" i zrobiło się 116-115 dla Bulls. Zegar w tym momencie pokazywał 0,8 sekundy. Rozpaczliwa próba Hornets nie przyniosła już efektu.

- Oczywiście mieliśmy w tym wszystkim trochę szczęścia. Mam jednak nadzieję, że ten mecz będzie dla nas punktem zwrotnym. W kolejnych meczach musimy wykorzystać energię, którą teraz czujemy - powiedział bohater wieczoru.

- Moim zadaniem jest wydobyć z zawodników to, czego sami nie są w stanie. Czasem można to zrobić tylko przez trudne rozmowy, czy po prostu nieprzyjemne momenty. Na tym jednak polega moja robota - dodał Boylen.

Bulls z bilansem sześciu zwycięstw i 11 porażek zajmują dopiero 11. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Prowadzą koszykarze Milwaukee Bucks (13-3), którzy odnieśli siódme zwycięstwo z rzędu. Tym razem pokonali u siebie Detroit Pistons 104-90.

Bucks do zwycięstwa tradycyjnie poprowadził Giannis Antetokounmpo, który uzyskał 28 pkt i 10 zbiórek.

Na Zachodzie najlepsza jest ekipa Los Angeles Lakers (14-2). "Jeziorowcy" minionej nocy także cieszyli się z siódmej wygranej z rzędu - na wyjeździe pokonali Memphis Grizzlies 109-108.

Liderem gości był zdobywca 30 punktów LeBron James. Anthony Davis dołożył 22 "oczka" i pięć bloków.

Wyniki sobotnich meczów NBA:

Minnesota Timberwolves - Phoenix Suns          98:100

Charlotte Hornets - Chicago Bulls             115:116

Indiana Pacers - Orlando Magic                111:106

Philadelphia 76ers - Miami Heat               113:86

New York Knicks - San Antonio Spurs           104:111

Atlanta Hawks - Toronto Raptors               116:119

Cleveland Cavaliers - Portland Trail Blazers  110:104

Memphis Grizzlies - Los Angeles Lakers        108:109

Milwaukee Bucks - Detroit Pistons             104:90

Utah Jazz - New Orleans Pelicans              128:120

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL