Reklama

Reklama

Maccabi zdobyło mistrzostwo Euroligi

Koszykarze Maccabi Electra Tel Awiw zdobyli mistrzostwo Euroligi. W finale w Mediolanie pokonali po dogrywce faworyta Real Madryt 98:86 (15:16, 18:19, 20:20, 20:18, dogrywka 25:13).

To ich piąty triumf w tych rozgrywkach. Wcześniej wygrywali w 1977, 1981, 2004 i 2005 roku oraz w SuproLidze prowadzonej przez FIBA-Europe w 2001 r.

Najlepszym koszykarzem finału wybrany został Tyrese Rice. Amerykanin z Maccabi zdobył w finale 26 punktów (w tym trzy z czterech rzutów zza linii 6,75 m i stuprocentowa skuteczność wolnych - 9/9), miał cztery zbiórki i dwie asysty.

Koszykarze Maccabi sprawili po raz drugi sensację w turnieju finałowym. Po tym jak pokonali w półfinale CSKA Moskwa 68:67 w najważniejszym meczu sezonu odprawili faworyta Real Madryt, najbardziej utytułowaną drużynę Euroligi (1964, 1965, 1967, 1968, 1974, 1978, 1980 i 1995).

Reklama

Było to pierwsze zwycięstwo Maccabi w tym sezonie nad ekipą z Madrytu, która dwukrotnie triumfowała w fazie Top 16 i jednocześnie druga wygrana trenera Davida Blatta z prowadzącym Real Pablo Laso w ośmiu dotychczasowych spotkaniach w historii Euroligi.

Maccabi wygrało po raz pierwszy w finale z Realem. W 1980 roku "Królewscy" byli lepsi (89:85).

"Real to obecnie najlepsza drużyna w Europie, ale finał zawsze jest nieprzewidywalny" - mówił przed meczem były mistrz Euroligi z Żalgirisem Kowno (1999), mistrz Polski z Treflem Sopot Litwin Tomas Masiulis, który obecnie jest trenerem juniorów Żalgirisu (występowali w Mediolanie w turnieju młodzieżowym Euroligi) i reprezentacji swego kraju do lat 20.

Zawodnicy z Izraela potwierdzili na parkiecie słowa Masiulisa. Rozegrali znakomity mecz, walczyli nie tylko z wielką determinacją; ale i mądrze wykorzystywali błędy i słabości "Królewskich". Zespół Maccabi wygrał walkę pod tablicami 48:44, a jego gracze mieli większą skuteczność rzutów za trzy punkty (41 procent, przy 32 procentach Hiszpanów). Spotkanie było niezwykle emocjonujące i zacięte, a losy jego rozstrzygnęły się dopiero w dogrywce.

W dodatkowych czasie gry Maccabi zdeklasowało rywali, którzy parkiet opuszczali po końcowej syrenie ze spuszczonymi głowami. Halę w Mediolanie zasypał deszcz złotych konfetti, a kibice z Izraela przez kilkadziesiąt minut po końcowej syrenie świętowali sukces klubu.

W wypełnionej po brzegi Mediolanum Forum osiemdziesiąt procent fanów stanowili właśnie kibice z Izraela w tradycyjnych żółtych koszulkach i to oni tworzyli atmosferę wielkiego finału. Ich żywiołowy doping niósł jak na skrzydłach koszykarzy Maccabi.

Początek należał do koszykarzy z Izraela, którzy po akcjach Amerykanina Devina Smitha prowadzili 13:7. Real wyrównał jeszcze przed końcem tej kwarty i prowadził 16:15.

Kontrataki w drugiej kwarcie dały mistrzowi Hiszpanii przewagę i prowadzenie 29:20, a nawet najwyższe w spotkaniu po trafieniu Felipe Reyesa 33:22. Zawodnicy Maccabi jednak rzutami za trzy punkty zmniejszyli straty do dwóch punktów (35:33) jeszcze przed przerwą.

Druga połowa to walka o każdą piłkę, metr parkietu. Liczyły się detale i konsekwencja, a te atuty mieli gracze trenera Davida Blatta. To oni byli zresztą bliżej sukcesu w normalnym czasie gry, gdy po rzucie Rice'a wygrywali na 58 sekund przed końcem czwartej kwarty 73:69. Hiszpanie doprowadzili rzutami wolnymi do dogrywki, ale w niej przewaga Maccabi nie podlegała już dyskusji. 

Maccabi Electra Tel Awiw - Real Madryt 98:86 (15:16, 18:19, 20:20, 20:18, dogrywka 25:13)

Maccabi - Tyrese Rice 26, Ricky Hickman 18, Devin Smith 15, David Blu 14, Alex Tyus 12, Sofoklis Schorsanitis 9, Yogev Ohayon 4, Joe Ingles 0, Guy Pnini 0;

Real - Sergio Rodriguez 21, Rudy Fernandez 15, Nikola Mirotic 12, Felipe Reyes 12, Ioannis Bourousis 12, Tremmell Darden 7, Jaycee Carroll 5, Marcus Slaughter 2, Sergio Llull 0, Salah Mejri 0, Daniel Diaz 0;

Wcześniej w meczu o trzecie miejsce Barcelona wygrała z CSKA Moskwa 93:78. 21 punktów dla Barcy zdobył Maciej Lampe. Dowiedz się więcej o występie Polaka!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje