Reklama

Reklama

Łukasz Wiśniewski: Chcemy teraz wygrać na wyjeździe

- Wygraliśmy u siebie, to trzeba teraz wygrać na wyjeździe - powiedział rzucający PGE Turowa Zgorzelec Łukasz Wiśniewski. W czwartek mistrzowie Polski w piątej serii meczów grupy C koszykarskiej Euroligi zmierzą się w Mediolanie z Emporio Armani.

Nastroje w Zgorzelcu po wygranej z Bayernem Monachium 89:78 w ostatniej kolejce wyraźnie się poprawiły. Dla mistrzów Polski było to historyczne pierwsze zwycięstwo w najbardziej prestiżowych koszykarskich rozgrywkach na Starym Kontynencie. Wiśniewski przyznał, że byli przekonani, iż ta chwila w końcu nadejdzie i teraz stawiają sobie kolejny cel.

Reklama

- Skoro wygraliśmy u siebie, to teraz wypadałoby zwyciężyć na wyjeździe. Może uda się już w czwartek w Mediolanie. Zasmakowaliśmy wygranej i jest to bardzo przyjemne. Dlatego jedziemy do Włoch z myślą o kolejnym zwycięstwie. To nie będzie łatwy mecz, ale wszystko w naszych rękach - dodał.

Zespołowi trenera Miodraga Rajkovicia wygrana z mistrzami Niemiec pozwoliła awansować na piąte miejsce w grupie. Turów ma taki sam bilans jak Bayern oraz właśnie zespół z Mediolanu, który teraz jest ostatni. Włosi zaczęli sezon w Eurolidze od porażek z Fenerbahce Stambuł (74:77) i Barceloną (63:78). W trzeciej serii pokonali na wyjeździe mistrza Niemiec 81:74, ale tydzień temu wysoko ulegli Panathinaikosowi Ateny 63:90.

- Wcześniejsze wyniki nie mają wielkiego znaczenia, bo każdy mecz jest inny. Teoretycznie wydaje się, że Armani to zespół ze zbliżonym potencjałem do Bayernu, ale to tylko teoria. My jednak tak naprawdę nie myślimy o rywalach, ale o sobie. Jeżeli zagramy na swoim poziomie, możemy wygrać - analizował Wiśniewski.

Dla Turowa nie będzie to pierwsze starcie z Emporio, bo rok temu oba zespoły zmierzyły się w finale turnieju we wrocławskiej Hali Stulecia. Wówczas lepsi byli Włosi, którzy zwyciężyli 80:66.

- Pamiętam tamto spotkanie, ale od tego czasu zarówno u nas, jak i u nich doszło do poważnych zmian w składzie. Poza tym to był turniej, a w czwartek będzie walka o konkretną stawkę. Chcemy wygrać, ale nie myślimy o rewanżu, bo nie ma za co się rewanżować - tłumaczył rzucający mistrzów Polski.

We Wrocławiu najlepiej w ekipie Emporio zaprezentowali się Samardo Samuels, który zdobył 17 punktów i David Moss - 16. Obaj nadal są w kadrze mistrza Włoch, ale z postawy w Eurolidze może być zadowolony jedynie ten pierwszy. Reprezentant Jamajki średnio zdobywa 12,8 punktów i notuje 5,8 zbiórki. W rankingu efektywności zajmuje 40. miejsce, co jest najwyższą pozycją wśród graczy Emporio.

Wiśniewski uważa jednak, że nie trzeba przykładać zbytniej wagi do tego typu zestawień. - Rankingi nie grają na boisku. O wygranej decyduje dyspozycja, jaką zespół prezentuje danego dnia. Jeżeli zagramy swoją koszykówkę, mamy szansę na wygraną. Największym atutem Emporio będzie to, że grają u siebie. Ale jeżeli chcemy wygrywać na wyjazdach, musimy sobie z tego typu przeciwnościami też radzić - podsumował zawodnik Turowa.

Mecz Emporio - Turów zostanie rozegrany w czwartek, początek o godz. 20.45.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Turów Zgorzelec | Wiśnix | Euroliga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje