Reklama

Reklama

Liga Mistrzów FIBA. Cel: u siebie w pucharach musimy wygrywać

Koszykarze Polskiego Cukru pokonali na własnym parkiecie SIG Strasbourg 97:81 w meczu 2. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów FIBA. - U siebie w pucharach musimy wygrywać, bo na wyjazdach jest o to bardzo ciężko - powiedział zawodnik wicemistrzów Polski Aaron Cel.

Wtorkowa wygrana Polskiego Cukru jest historyczną, bo zespół gra po raz pierwszy w fazie grupowej europejskich pucharów, a pierwszy mecz wyjazdowy w Hiszpanii z BAXI nieznacznie przegrał 81:85. U siebie wicemistrzowie kraju zaprezentowali przeciwko drużynie z Francji naprawdę solidny basket. Momentami ich gra była błyskotliwa, a przez większość minut po prostu niezwykle efektywna. Torunianie trafili w całym meczu 14 razy za 3 punkty - na 25 prób.

Reklama

- Faktycznie, 'trójki' wpadały nam fajnie. To nam mocno pomogło, ale myślę, że całokształt był dziś na bardzo wysokim poziomie. Bardzo dobrze broniliśmy. Rywale rzucili 81 punktów, ale głównie dlatego, że w ostatnich 2-3 minutach, niestety, troszeczkę odpuściliśmy. Cały mecz był w naszym wykonaniu jednak rozegrany tak, jak trzeba - ocenił Cel.

Reprezentant Polski podkreślił, że on i jego koledzy cały czas szukali w rozegraniu lepiej ustawionego partnera z zespołu.

- Zawsze jest dobre podanie, ale i te lepsze i jeszcze lepsze. Trzeba szukać tego najlepszego, kolegi, który ma otwartą pozycję. Na tym polega sport drużynowy i tak gramy. Wiemy, że jeżeli otwartą pozycję mam ja i Keith (Hornsby), to podajemy do niego, bo on trafia +trójki+ jak normalny człowiek rzuty wolne - stwierdził Cel.

Hornsby, pomimo krótkiego stażu w Toruniu, po raz kolejny został bohaterem. To on w ostatniej sekundzie decydującego meczu eliminacyjnego dał awans do fazy grupowej, a we wtorek walnie przyczynił się do pierwszej wygranej. Jego licznik zatrzymał się tym razem na 28 oczkach. Amerykanin trafił 8 na 11 rzutów za trzy punkty. Dzielnie wspomagali go Cel - 19 pkt, Chris Wright - 16 pkt i Damian Kulig - 14 pkt.

- U siebie musimy koniecznie wygrywać. Na wyjeździe wiemy, że będzie o to bardzo ciężko. Mimo wszystko nadal uczymy się gry w europejskich pucharach, a to jest nasz pierwszy sezon w Lidze Mistrzów. Najłatwiej wygrywać u siebie. Mam nadzieję, że tutaj - w Toruniu - wyrwiemy jak najwięcej meczów. Grając u rywali trzeba mierzyć się z pełnymi halami, ciężką atmosferą i podróżami. Walczyć jednak będziemy zawsze - powiedział reprezentant Polski.

Zaapelował do kibiców o liczniejsze uczestnictwo w meczach Ligi Mistrzów, bo we wtorek fanów w hali było tylko ok. 900 osób.

- Gramy prawie na najwyższy europejskim poziomie. Wygrywamy z drużyną z Francji. Gdybyśmy porównali to do piłki nożnej - byłoby to nie do pomyślenia. Zachęcam i proszę, żeby było jak najwięcej osób na meczach europejskich - zwrócił się do fanów Cel.

Podkoszowy Damian Kulig ocenił, że we wtorek udało się zrealizować większość założeń taktycznych.

- Cały czas staramy się wykorzystywać nasze przewagi i szukać jak najlepszych pozycji do rzutu. Cieszymy się, że to nam wychodzi - dodał Kulig.

Polski Cukier po dwóch kolejkach fazy grupowej ma bilans 1-1. W trzeciej zagra za tydzień u siebie z izraelskim UNET Holon.

Tomasz Więcławski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje