Reklama

Reklama

Koszykówka. Puchar Europy FIBA. Igor Milicic: Ten zespół przeszedł wiele zmian

Koszykarze Arged BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski awansowali do turnieju finałowego Pucharu Europy FIBA. - To sukces, ale jeszcze niczego nie zdobyliśmy - powiedział trener zespołu, Igor Milicic.

Reklama

Ostrowianie w czwartkowy wieczór osiągnęli jeden z największych sukcesów w klubowej historii obok wicemistrzostwa kraju i dwóch brązowych medali. W holenderskim Den Bosch w ćwierćfinale pokonali belgijski Belfius Mons-Hainaut (73:66) i za miesiąc wystąpią w turnieju finałowym.

Reklama

"To jest duża rzecz, awans do Final Four to ogromny sukces, mając w pamięci, że od grudnia ten zespół przeszedł wiele zmian i mieliśmy trochę różnych kłopotów. Cieszę się, że będziemy walczyć o to trofeum do samego końca. Ale spokojnie, jeszcze niczego nie zdobyliśmy. Tutaj liczy się tylko zwycięzca, a my na razie jesteśmy w gronie tych czterech kandydatów" - mówił po spotkaniu Milicic w telewizji klubowej.

Jak dodał, kluczem do wygranej było zatrzymanie obwodowych zawodników Arika Smitha i Jabrila Durhama.

"Czekaliśmy na ten moment, gdy opadną z sił, a wtedy jeszcze bardziej docisnęliśmy, m.in. też dzięki dobrym zmianom. To było bardzo trudne, fizyczne spotkanie. Wiedzieliśmy, że zespół z Mons walczy przez 40 minut bez względu na to, czy prowadzi różnicą 15 punktów, czy przegrywa piętnastoma. Znaleźliśmy sposób, żeby od nich odskoczyć, utrzymaliśmy tę przewagę do końca. Natomiast samą końcówkę musimy jeszcze raz przeanalizować. Nie mogą powtarzać się takie sytuacje, że mamy mecz w +kieszeni+, ale wkrada się rozluźnienie" - zaznaczył szkoleniowiec, który w swojej karierze zawodniczej miał okazję grać przez sezon w belgijskiej drużynie.

Z kolei jeden z bohaterów Stali Jakub Garbacz, przyznał, że kluczem do sukcesu okazał tzw. team spirit, który tworzył się przez ostatnie tygodnie.

"Każdy z nas jest taką dobrą duszyczką w drużynie, ale na parkiecie pokazuje kły. Jeden za drugiego idzie w ogień, ale potrzebowaliśmy trochę na to czasu, bowiem na początku nie zapowiadało się, że tak dobrze będziemy się rozumieć. Mamy w zespole 12 zawodników i każdy z nich wnosi swoją cegiełkę do drużyny, tworzy tę atmosferę. Ważne +trójki+ rzucił dziś Jarek Mokros, ale on jest z tego znany. Jak już rzuca, to jesteśmy pewni, że to wpadnie i można szybko wracać do obrony. Każdy z nas dzisiaj coś dołożył, było też wsparcie z ławki" - wyjaśnił.

W Final Four, który odbędzie się w dniach 23-25 kwietnia (organizator nie jest jeszcze znany), w półfinale ostrowianie zmierzą się z rumuńskim CSM CSU Oradea.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje