Reklama

Reklama

Koszykówka. Puchar Europy FIBA. ​Arged BM Slam Stal Ostrów zagra o finał

​Arged BM Slam Stal Ostrów zagra w piątek o awans do finału Pucharu Europy FIBA. Rywalem będzie drużyna CSM CSU Oradea z Rumunii.

Reklama

W Tel Awiwie w najbliższy weekend zostanie wyłoniony triumfator Pucharu Europy FIBA. W Final Four znaleźli się koszykarze Stali, którzy najpierw wygrali turniej grupowy we Włocławku, następnie w 1/8 finału wyeliminowali holenderski Heroes Den Bosch (92:83), a w ćwierćfinale pokonali belgijski Belfius Mons-Hainaut (73:66).

Reklama

W środę ostrowianie po dość długiej podróży przez Berlin dotarli do Tel Awiwu, który został gospodarzem turnieju finałowego. Jeszcze wieczorem przeprowadzili trening w "Menora Mivtachim Arena", w której na co dzień występują koszykarze Maccabi Tel Awiw.

W piątek w półfinale podopieczni trenera Igora Milicicia zagrają z czwartym obecnie zespołem rumuńskiej ekstraklasy CSM CSU Oradea, w którym nie brakuje zawodników znanych z polskiej ekstraklasy. Amerykanin Holt i Serb Markovic to byli koszykarze Stali, z którą w 2018 roku sięgnęli po wicemistrzostwo kraju. Z kolei z Amerykaninem Aaronem Broussardem Milicic pracował w Anwilu. W obecnym sezonie przez kilka miesięcy w zespole z Włocławka grał także Garlon Green, ale jeszcze w ubiegłym roku rozwiązano z nim kontrakt i amerykański skrzydłowy przeniósł się do Rumunii.

"Widziałem ich siedem, może osiem meczów i jest to rywal w naszym zasięgu, ale też nie można go lekceważyć. Na pewno jest to +droższa+ drużyna od naszej, ale w Rumunii mocno inwestuje się w sport i w tej chwili Oradea to numer dwa lub trzy w swoim kraju. Taktycznie jest bardzo dobrze ułożona, gra mądrą koszykówkę. To doświadczony zespół, który na każdej pozycji ma dwóch dobrych zawodników. Jeśli jednak zagramy z energią i intensywnością, jaką pokazywaliśmy ostatnio, to będziemy mieli dużą szansę, żeby go ograć" - powiedział Milicic na konferencji prasowej jeszcze przed wylotem do Izraela.

W Tel Awiwie na trybunach zasiądą kibice, co dla zawodników obu drużyn będzie swego rodzaju nowością, po wielu miesiącach gry w pustych halach. Milicic uważa jednak, że publiczność w tym meczu nie będzie niczyim atutem.

"Zagrają dwie przyjezdne ekipy, więc nie spodziewam się wielkiego kibicowania. Natomiast mamy w składzie kilku zawodników, których kibic napędza i grają lepiej, jak jest publiczność na trybunach" - zaznaczył chorwacki szkoleniowiec.

W drugim półfinale rosyjski BC Parma Perm, którego barwy reprezentuje Marcel Ponitka, zagra z izraelskim Ironi Ness Ziona.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje