Reklama

Reklama

Koszykówka. Legia Warszawa "przetrawiła" nieudaną końcówkę sezonu

Tuż po ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław każdy był trochę załamany i rozczarowany, byliśmy bardzo smutni, ale dochodzimy już do siebie. Czasu nie cofniemy. Możemy tylko gdybać, co by było, gdybyśmy nie grali w „bańce”, tylko część spotkań na własnym parkiecie. Mimo że w tym sezonie kibiców nie było na trybunach, to atut własnej hali odgrywa jednak bardzo dużą rolę – mówi Interii kapitan Legii Warszawa Jakub Karolak.

Koszykarze Legii przebywają na urlopach od ubiegłego wtorku. Przypomnijmy, zespół ze stolicy zajął w rozgrywkach ostatecznie czwarte miejsce, choć po sezonie zasadniczym uplasował się na drugim miejscu. W pojedynkach o brązowy medal "Wojskowi" przegrali ze Śląskiem Wrocław 1-2.

- Pracowaliśmy przez cały sezon, żeby mieć przewagę parkietu poza meczami finałowymi, ale właściwie nic z tego nie wyszło. Patrząc jednak przez pryzmat całego sezonu, to możemy być z siebie dumni i zadowoleni. Przed sezonem nikt na nas nie stawiał. Nie liczyliśmy się praktycznie w żadnych rankingach ekspertów w kontekście nawet walki o miejsce w play-offach. Byliśmy typowani na 13-14 miejsce. Udowodniliśmy wszystkim i samym sobie, że potrafimy grać w koszykówkę.

Reklama

Mieliśmy w drużynie bardzo dobrą atmosferę. Mimo zmian personalnych, jakie nam towarzyszyły, cały czas wszyscy trzymaliśmy się razem. Egzekwowaliśmy niemal w każdym spotkaniu nasze przedmeczowe założenia - mówi Interii Jakub Karolak.

Kapitan Legii będzie miał nieco krótsze wakacje. Skrzydłowy "Wojskowych" został powołany na rozpoczynające się 4 czerwca zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczami kwalifikacyjnymi w Kownie do Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

Legioniści wrócą do zajęć 12 lipca. Obecnie trwają rozmowy z większością koszykarzy w sprawie przedłużenia umów na kolejny sezon. Wśród nich jest wyróżniający się w zakończonym niedawno temu dla Legii sezonie Dariusz Wyka.

- Przeżyliśmy gorycz porażki ze Śląskiem Wrocław. Ten rzut Stewarta w ostatniej sekundzie trzeciego meczu o brąz nie może przekreślić tego, co zrobiliśmy przez cały sezon. Nie ma już co rozpamiętywać, choć wiadomo, że gdybyśmy grali część spotkań na własnym parkiecie zamiast w "bańce", mielibyśmy większe szanse na lepszy wynik. Nie było to do końca fair wobec nas. Niestety, takie jest życie, nic w tej sprawie nie mogliśmy zrobić, ale na pewno daliśmy z siebie wszystko. To jest pierwszy od dawna tak dobry sezon w wykonaniu Legii. To był mega fajny sezon. To wszystko pokazuje, że do Warszawy wraca koszykówka w najlepszym wydaniu - mówi nam Dariusz Wyka.

Przed sezonem byliśmy skazywani nawet na spadek. Nikt nie upatrywał nas jako jednego z faworytów sezonu, co więcej nikt nie widział ans nawet w TOP8. Tak naprawdę jesteśmy drugą drużyną w Polsce, ale wiadomo, play-offy to play-offy, bańka to bańka. Nasz siła w zespołowości. Tworzyliśmy drużynę przez duże D, w myśl zasady jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Dobrze rozumieliśmy się na boisku i poza nim. Bardzo dużą rolę odegrał w tym wszystkim nasz trener Wojciech Kamiński, który potrafił poskładać puzzle, potrafił wszystko dobrze poukładać. Nie każdy trener to potrafi, więc czapki z głów dla nas i dla trenera.Wakacje spędzę w rodzinnych stronach pod Przemyślem. Dostałem ofertę ze strony Legii na kolejny sezon i niebawem w tej sprawie będzie więcej wiadomo. Bardzo chciałbym zagrać w nowym sezonie już w obecności publiczności. Mam nadzieję, że będzie mi dane zagrać na Bemowie przy komplecie widzów - zakończył środkowy Legii.

Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje