Reklama

Reklama

Ewelina Kobryn przebiera w ofertach

Wielokrotna mistrzyni Polski w koszykówce Ewelina Kobryn przebiera w ofertach po rozwiązaniu kontraktu z francuskim BLMA Montpellier Agglomeration. - Najbliższy tydzień będzie dla mnie decydujący, bo na razie jest moment spływania ofert - powiedziała.

35-letnia Kobryn, która po występach na polskich parkietach, gdzie zdobyła cztery tytuły mistrza Polski (2005 Lotos Gdynia, 2008 oraz 2011 i 2012 Wisła Kraków) grała także w lidze rosyjskiej, tureckiej i hiszpańskiej, chce dokończyć sezon w innym klubie.

Reklama

- Chcę godnie zakończyć sezon. Co będzie potem, zobaczymy. Nie wykluczam, że po tych rozgrywkach zakończę karierę. Od 2-3 lat to rozważam, ale wszystko się jakoś przeciąga. Fizycznie czuję się dobrze, mam chęć rywalizacji z najlepszymi, więc trudno podjąć ostateczną decyzję, gdy człowiek dobrze się czuje. Z drugiej strony to jak długo gram i moja metryka skłaniają do przemyśleń - powiedział była reprezentantka Polski.

W barwach Montpellier w Eurolidze rozegrała siedem meczów, w których średnio miała 8,4 pkt i 4,0 zbiórki.

- Trzeba było rozwiązać umowę. Nie chcę wchodzić w szczegóły i podawać konkretów. Wiem na pewno, że to była dobra decyzja. Z drugiej strony czas w Montpellier nie był dla mnie stracony. Najważniejsze jest to, że rozstaję się w miarę przyjacielskich stosunkach. Będzie mi brakowało słonecznej pogody - ostatnio temperatura oscylowała wokół 14 stopni i przede wszystkim ludzi, których poznałam. Było tu kilka życzliwych, dobrych osób - dodała środkowa.

Kobryn chętniej niż o powrocie na polskie parkiety myśli o ponownym angażu w zagranicznym klubie.

- Raczej nie wchodzi w grę powrót do Polski, ale na razie jest długa droga żeby cokolwiek konkretnego powiedzieć. Kilka dni temu rozwiązałam umowę i jestem na etapie otrzymywania informacji o spływających ofertach. Cieszę się, że nie jest z tym źle, choć wydawałoby się, że w środku sezonu będzie trudno. Wiele zespołów potrzebuje zmian czy też ma kontuzjowane zawodniczki. Jest zapotrzebowanie i to miłe wiadomości - podkreśliła.

Jej zdaniem liga francuska jest ciekawa, a dobrze wyszkolone rodzime koszykarki nadają ton rozgrywkom.

- Liga francuska jest bardziej wyrównana niż turecka i rosyjska, w których kilka zespołów walczy o medale, a pozostałe drużyny są dla nich tłem i dostarczycielami punktów. We Francji poziom jest wyrównany, a liga twarda, fizyczna. Żadna drużyna z czołówki: Bourges czy Lille, nie może być pewna łatwej wygranej, gdy jedzie do jakiegokolwiek zespołu. Jej siła opiera się na grze Francuzek. Tu jest bardzo dobry model szkolenia we wszystkich kategoriach wiekowych, co zresztą widać po wynikach juniorskich i młodzieżowym mistrzostw Europy. Trenerzy stawiają na rodzime zawodniczki i nie ma żadnych przepisów o limitach zagranicznych i francuskich koszykarek w jednej drużynie - dodała.

Kobryn, choć czuje się fizycznie dobrze i otrzymała propozycję powrotu do reprezentacji od nowego szkoleniowca Arkadiusza Rusina, rozdział pod tytułem "kadra" uważa za zamknięty.

- Trener Rusin dał mi wolną rękę w decydowaniu o powrocie do reprezentacji. Uważam, że nie mam co ponownie wchodzić w biało-czerwone buty i zabierać miejsca młodszym dziewczynom, które za dwa, trzy lata mogą być siłą napędową drużyny narodowej. Zakończę karierę za kilka lub kilkanaście miesięcy, więc powrót na jedną czy dwie akcje szkoleniowe nie ma sensu. Kadra to zamknięty rozdział. Teraz, gdy w najbliższym czasie nie ma przed reprezentacją żadnej wielkiej imprezy jest rzeczywiście najlepszy moment na odmłodzenie, na to, by młode dziewczyny wzmacniały się fizycznie i charakterologiczne - dodała wychowanka Wisły Kraków.

Dowiedz się więcej na temat: Ewelina Kobryn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje