Reklama

Reklama

Ewelina Kobryn mistrzynią Hiszpanii z Salamanką

Ewelina Kobryn po raz pierwszy sięgnęła po mistrzostwo Hiszpanii. Środkowa koszykarskiej reprezentacji Polski triumfowała wraz z drużyną z Salamanki. - Świętowanie na Plaza Mayor zapamiętam na zawsze. To było niesamowite - powiedziała po przylocie do Krakowa.

Jej drużyna Perfumerias Avenida Salamanka pokonała w finale ligi hiszpańskiej Spar City Girona 2-1, wygrywając decydujące spotkanie 60:57. Tysiące fanów przyszło na główny plac miasta, by świętować z koszykarkami sukces.

Reklama

- Ta rzesza fanów i cała fiesta to było coś niesamowitego. Przyszła tam chyba cała Salamanka na czele z burmistrzem. Kibice czekali na mistrzostwo trzy lata, więc i radość była wielka. Koszykówka to dyscyplina numer jeden w Salamance, drużyna piłki nożnej występuje w trzeciej lidze, więc to na nas skupia się cała uwaga kibiców. Mieszkałam w centrum miasta i na co dzień, nie tylko po mistrzostwie, spotykałam się z wyrazami sympatii. Byłam rozpoznawana na ulicach, w sklepach, podobnie jak koleżanki - powiedziała Kobryn.

Sezon rozpoczęła w Fenerbahce Stambuł, ale w grudniu klub za porozumieniem stron rozwiązał umowę i trafiła do ligi hiszpańskiej. Jej nowy zespół także rywalizował w Eurolidze.

- Liga turecka to na pewno bardziej siłowa, fizyczna koszykówka, ale rozgrywki w Hiszpanii są też interesujące. Bardzo szybkie tempo meczów i waleczność to najważniejsze elementy. W każde spotkanie trzeba włożyć dużo serca i umiejętności. O sile ekstraklasy decydują Hiszpanki, a nie koszykarki zagraniczne. To o czymś świadczy, bo ten kraj odnosi sukcesy w mistrzostwach Europy i świata. Na mecze ligowe, nawet z ostatnią ekipą, tak jak na spotkania w Eurolidze przychodził komplet publiczności - dodała.

Kobryn wcześniej była cztery razy mistrzynią Polski z Lotosem Gdynia i Wisłą Can-Pack Kraków (2005, 2008, 2011-12), trzykrotnie mistrzynią Rosji z UMMC Jekaterynburg (2013-2015), sięgnęła z tym klubem także po mistrzostwo Euroligi (2013), a ponadto w 2014 r. cieszyła się z wywalczenia mistrzowskiego pierścienia w WNBA z Phoenix Mercury. Nie ukrywa, że marzy jeszcze o występie w USA.

- Chciałabym jeszcze raz zagrać w WNBA, ale wiem, że będzie to trudne, bo ten sezon nie był dla mnie najlepszy, a wyniki osiągnięte na europejskich parkietach mają wpływ na propozycje z WNBA. Za mną okres... sinusoidalny, ale cieszę się z takiego fantastycznego zakończenia. Kluby WNBA dopiero rozpoczęły treningi i przygotowania do nowego sezonu. Czekam więc cierpliwie, ale nie będę się stresować, jeśli propozycja nie wpłynie. Jestem tzw. wolną zawodniczką, bo do tej pory prawa do mnie miało Phoenix Mercury. Poprosiłam jednak ten klub o wydanie tzw. listu czystości i moja prośba została spełniona - poinformowała.

Na razie 33-letnia Polka nie wie, gdzie występować będzie w nowym sezonie.

- Przed opuszczeniem Salamanki nie było żadnych konkretów, ale nie zastanawiałam się nad tym, czy chciałabym tam zostać, gdyby pojawiła się propozycja. Teraz przyszedł czas na odpoczynek i dzielenie się z najbliższymi wrażeniami z ostatnich miesięcy. W połowie czerwca lecę odwiedzić znajomych w Los Angeles. O nowym sezonie nie myślę. Planów też nie robię. Wien na pewno, że nie zamierzam na razie kończyć kariery. Chcę grać przynajmniej kolejny sezon. Zdrowie na szczęście dopisuje, więc dlaczego mam rezygnować z tego, co naprawdę kocham - dodała Kobryn.

Dowiedz się więcej na temat: Ewelina Kobryn | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje