Reklama

Reklama

Euroliga koszykarek - w Polkowicach nie ma presji na wynik

- W tym sezonie do Euroligi podchodzimy z dużym dystansem - przyznał prezes klubu CCC Krzysztof Korsak. Koszykarki z Polkowic w poprzednim sezonie zagrały w turnieju Final Eight, teraz trudno będzie im powtórzyć ten wynik. Pierwszy mecz w środę.

Korsak nie ukrywał, że w tym sezonie do występów w Eurolidze podchodzi z dużym dystansem. "Wiem, że oczekiwanie są duże, zwłaszcza po zeszłorocznych dobrych występach, ale teraz może być trudno powtórzyć ten wynik. Po prostu gramy, a co ugramy, to się okaże. Nie stawiamy sobie jakichś konkretnych celów, czy wyniku minimum" - dodał.

Reklama

Wpływ na takie podejście mają zmiany kadrowe, jakie zaszły w drużynie przed sezonem. Z CCC odeszły między innymi Laia Palau i Nnemkadi Ogwumike, czyli zawodniczki, które stanowiły o sile drużyny Jacka Winnickiego w poprzednich rozgrywkach. Włodarze klubu starali się uzupełnić powstałe luki, ale na tę chwilę trudno powiedzieć, że im się udało.

"Mamy inny zespół niż rok temu i potrzebujemy czasu, aby zaczął spisywać się na miarę oczekiwań kibiców. Musimy pamiętać, że straciliśmy przed sezonem dwie ważne zawodniczki i to na pozycjach jeden oraz pięć, czyli kluczowych. Musimy być cierpliwi i nie chcemy wywierać presji" - podkreślił Korsak.

Drużyna cały czas jest w przebudowie, o czym mogą świadczyć kolejne roszady kadrowe, jakie miały miejsce zaledwie na tydzień przed startem Euroligi. Za porozumieniem stron kontrakt rozwiązała i Polkowice opuściła Martyna Koc, a Ausra Bimbaite wyjechała na Litwę. Ta druga miała być nowa gwiazdą CCC, ale z powodu kontuzji nie zagrała ani minuty i postanowiła wrócić do ojczyzny i tam leczyć uraz.

Na ratunek do Polkowic ściągnięto Jelenę Skerovic oraz Janel McCarville. Pierwsza to doświadczona rozgrywająca, a druga występuje na pozycji centra. Obie zawodniczki wydają się być wzmocnieniem mistrzyń Polski, ale trudno wyrokować, czy zdołają zastąpić Palau i Ogwumike. Skerovic w pierwszym meczu w barwach CCC przeciwko Energi Toruń zdobyła dwa punkty i zaliczyła cztery asysty, a McCarville miała 12 punktów i zanotowała pięć zbiórek.

"Po sprowadzeniu Skerovic na tę chwilę nie planujemy kolejnych ruchów transferowych, ale jest bardzo możliwe, że jeszcze ktoś do nas dołączy w późniejszym czasie. Na razie wstrzymujemy się, aby zobaczyć, jak zespół będzie funkcjonował po tych ostatnich zmianach" - dodał Korsak.

Mistrzynie Polski w grupie C trafiły na: Spartak Moskwa (Rosja), WBC Nowy Zagrzeb (Chorwacja), Galatasaray Stambuł (Turcja), Perfumerias Avenida Salamanka (Hiszpania), ZVVZ USK Praga (Czechy), Kibirkstis VICI-IKI Wilno (Litwa).

Zespoły z Rosji i Turcji wydają się poza zasięgiem. "Stawiam, że grupę wygra Galatasaray. Bardzo silny będzie też oczywiście Spartak. My? Naszych szans nie oceniam. Chcemy osiągnąć jak najlepszy wynik, ale na co nas stać, pokaże dopiero boisko" - podsumował Korsak.

W poprzednim sezonie zespół CCC dotarł do turnieju Final Eight i były blisko awansu do półfinału. Ostatecznie zajął szóste miejsce.

Mistrzynie Polski walkę w Eurolidze rozpoczną od środowego meczu we własnej hali z Kibirkstis. Początek o godzinie 19.

Dowiedz się więcej na temat: ccc polkowice | Euroliga | Janel McCarville

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje