Reklama

Reklama

Euroliga: Gorzowianki marzą o awansie do play off

W drugim sezonie występów w Eurolidze celem koszykarek KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. jest awans do drugiej fazy rozgrywek. Zadanie nie będzie łatwe, bo wicemistrz Polski zagra w jednej z najsilniejszych grup.

Rywalem KSSSE w grupie D będą hiszpańska ROS Casares Walencja, francuski Bourges Basket, rosyjska Nadieżda Orenburg, czeski Frisco Sika Brno i włoska Beretta Famila Schio. Do play off awans wywalczą cztery najlepsze zespoły z każdej z czterech grup.

Reklama

Trener Dariusz Maciejewski skład drużyny budował z myślą o występach w Eurolidze. Klub wzmocniły amerykańska skrzydłowa Kalana Greene, 23-letnia Brytyjka Johanna Leedham i jedna z najlepszych środkowych na świecie, 27-letnia Białorusinka Jelena Leuczanka. Czwartą z zagranicznych zawodniczek jest Australijka Samantha Richards - czołowa rozgrywająca Ford Germaz Ekstraklasy, która trzeci sezon reprezentować będzie KSSSE.

Wiceprezes KS AZS PWSZ Gorzów Ireneusz Madej liczy na dobrą postawę zespołu na własnym parkiecie. To zwycięstwa przed własną publicznością mogą być jego zdaniem kluczem do osiągnięcia celu. Wicemistrzynie Polski mają korzystniejszy terminarz niż przed rokiem, gdy rozpoczynały rywalizację od trzech spotkań wyjazdowych, które zakończyły się porażkami.

"Mamy świadomość, że czeka nas niezwykle trudne zadanie. Liczymy jednak, że przy wsparciu naszych wspaniałych kibiców osiągniemy cel" - powiedział Madej dodając, że także logistycznie klub jest lepiej przygotowany.

W meczach wyjazdowych akademiczki będą przed wszystkim korzystać z transportu lotniczego, tylko do Brna pojadą autokarem.

Problemem na początku rozgrywek może być brak zgrania drużyny z Leuczanką, która niespełna 10 dni temu przyjechała do Gorzowa, kilka dni po zakończeniu mistrzostw świata koszykarek w Czechach. Białorusinka ma za sobą tylko dwa mecze w polskiej lidze.

"Jelena trenuje od tygodnia i tak naprawdę dopiero od tego czasu jesteśmy kompletną drużyną. Potrzeba jednak trochę czasu, by dobrze zrozumiała się z koleżankami. Bez wątpienia środkowa tej klasy jak Leuczanka to nasz wielki atut w Eurolidze. Kolejnym są doświadczenia z poprzedniego sezonu " - powiedziała kapitan KSSSE AZS PWSZ Gorzów Justyna Żurowska.

Trener KSSSE AZS PWSZ Dariusz Maciejewski nie ukrywa, że na początku sezonu 2010/2011 priorytetem będą właśnie mecze Euroligi. Jego zdaniem, aby myśleć o wyjściu z grupy trzeba wygrać minimum cztery spotkania. "Na pewno trzeba wyrwać jakieś jedno zwycięstwo na wyjeździe. Zeszłoroczne doświadczenia pokazały, że musimy wygrać minimum cztery razy, by realnie myśleć o wyjściu z grupy" - powiedział Maciejewski.

Pierwszym rywalem KSSSE będzie w środę we Francji Bourges Basket. To jedyny zespół, z którym gorzowianki grały w poprzednim sezonie - wówczas konfrontacja zakończyła się remisem w dwumeczu. Drugi trener akademiczek Robert Pieczyrak odpowiedzialny m.in. za rozpracowanie taktyczne nie ma wątpliwości, że w meczu z Bourges obrona będzie kluczem do zwycięstwa.

"Przed rokiem w wygranym spotkaniu we własnej hali pozwoliliśmy rzucić Francuzkom tylko 39 punktów. Także teraz defensywa będzie bardzo ważna, ale nie możemy zapominać, by zagrać na tyle dobrze w ofensywie, by przełamać twardą obronę rywalek" - powiedział Pieczyrak.

Dowiedz się więcej na temat: awans | Gorzów | Euroliga | play off | KSSSE AZS PWSZ Gorzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje