Reklama

Reklama

Energa wyrównała stan rywalizacji z Asseco Prokomem

Koszykarze Asseco Prokom Gdynia przegrali przed własną publicznością z Energą Czarni Słupsk 63:76 w drugim meczu półfinałowym ekstraklasy koszykarzy.

Koszykarze Energi po raz drugi pokonali mistrzów Polski - pierwszy raz uczynili to we własnej hali w sezonie zasadniczym. Tym razem do zwycięstwa niesamowicie walecznych i zdeterminowanych gości poprowadził Paweł Leończyk.

Trener Asseco Prokom Tomas Pacesas trochę zaskoczył z zestawieniem pierwszego składu - w wyjściowej piątce pojawił się bowiem Qyntel Woods, który daleki jest od swojej najwyższej formy. Amerykanin zdobył co prawda pierwsze punkty dla gospodarzy, niemniej początek w wykonaniu wyjątkowo rozkojarzonych mistrzów Polski był fatalny. W 6. minucie goście wygrywali aż 17:2.

Reklama

Świetnie w tym okresie spisywali się Krzysztof Roszyk, a zwłaszcza Leończyk, który przez 360 sekund zdobył 10 punktów, czyli tyle, ile w pierwszym spotkaniu. Trener Pacesas próbował różnych sposobów wybicia rywali z uderzenia - w 6. minucie wziął już oba przysługujące mu w pierwszej połowie czasy, wymienił również całą wyjściową piątkę.

Asseco Prokom i Energa Czarni grały wyjątkowo twardo i zdecydowanie w obronie, ale ta agresja znalazła także odbicie w innych wydarzeniach na parkiecie, gdzie co chwila dochodziło do spięć pomiędzy zawodnikami obu zespołów. Najpierw doszło do przepychanki Jerela Blassingame'a z Krzysztofem Szubargą, w co włączył się Robert Witka. Później iskrzyło także pomiędzy pozostałymi koszykarzami, nerwowo było również na ławkach rezerwowych.

Grający szerszym składem gdynianie powoli zaczęli jednak odrabiać straty i w drugiej kwarcie przegrywali jedynie 26:27. Goście nie zrazili się jednak dobrą passą rywali i za chwilę odzyskali inicjatywę. W 30. minucie po akcji Bryana Davisa było 58:46 dla słupskiego zespołu.

Ostatnią kwartę gospodarze rozpoczęli z animuszem i po trójkach Courtney'a Eldridge'a i Tommy'ego Adamsa przewaga gości zmalała w 33. minucie do czterech punktów - 58:54. Mistrzowie Polski nie cieszyli się jednak długo z tego rezultatu - w 36. minucie po rzucie Ermina Jazvina zrobiło się 69:56 dla Energi. Tej straty koszykarze Asseco Prokom nie byli już w stanie odrobić.

Powiedzieli po meczu:

Dainius Adomaitis (trener Energa Czarni Słupsk): "Cieszymy się nie tylko ze zwycięstwa, ale głównie ze stylu wygranej. Właśnie tak trzeba walczyć w play off. Gdynianie są bardzo groźni w ataku, ale my wytrąciliśmy im w tym meczu ofensywne atuty z ręki. Asseco Prokom nie miało okazji do zdobywania łatwych punktów. Zaprezentowaliśmy niesłychanie agresywną obronę, nie było dla nas straconych piłek. W defensywie podjęliśmy ryzyko, ale inaczej przeciwko mistrzom Polski nie można grać. Nieźle zaprezentowaliśmy się też w ataku. Na naszą wygrana miało również wpływ popełnienie tylko ośmiu strat".

Tomas Pacesas (trener Asseco Prokom Gdynia): "Straciliśmy przewagę własnego parkietu. Powtarzam, że jeśli przegrywamy walkę na tablicach, przegrywamy z reguły mecz. Poza słabszymi zbiórkami doszło jeszcze naszych 20 strat. Dla porównania przypomnę, że w pierwszym spotkaniu popełniliśmy ich 11. Rozegraliśmy bardzo słaby mecz, ale nie chcę publicznie nikogo obwiniać. Fatalny w naszym wykonaniu był zwłaszcza początek spotkania, ale to nie on przesądził o naszej porażce, bo później doszliśmy rywali. Nie poddajemy się. Można przyjąć, że walka zaczęła się do nowa. Zatem wszystko przed nami".

Paweł Leończyk (koszykarz Energa Czarni Słupsk): "Przez meczami z Asseco Prokom trener Adomaitis wiele razy powtarzał nam, że jesteśmy w stanie pokonać mistrzów Polski, czego teraz dowiedliśmy. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie, o czym świadczy fakt, że pozwoliliśmy rywalom rzucić w kwarcie najwyżej 17 punktów. W pierwszym spotkaniu gospodarze zaskoczyli nam w drugiej połowie rzutami za trzy. Trener uczulał nas na ten element, a my wypełniliśmy jego zalecenia. Gdynianie w ogóle nie dochodzili do łatwych pozycji rzutowych. Poza tym graliśmy konsekwentnie w ataku. Przed nami teraz dwa mecze w Słupsku, do których przystąpimy z taką samą determinacją".

Adam Hrycaniuk (koszykarz Asseco Prokom Gdynia): "Zawaliliśmy początek meczu. Właśnie wtedy daliśmy słupszczanom wiarę, że mogą nas pokonać. To jest moim zdaniem główny powód naszej porażki. Ta przegrana boli, ale nie możemy teraz obrażać się na siebie, ani spuszczać głowy. Trzeba szybko otrząsnąć się, jeszcze raz obejrzeć to spotkanie, porozmawiać i starać się wyeliminować nasze błędy. W Słupsku będziemy grali o zwycięstwo".

Drugi mecz półfinałowy:

Asseco Prokom Gdynia - Energa Czarni Słupsk 63:76 (15:21, 16:23, 17:14, 15:18)

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 1-1.

Trzecie spotkanie odbędzie się w niedzielę w Słupsku.

Asseco Prokom Gdynia: Daniel Ewing 13, Adam Hrycaniuk 13, Ratko Varda 9, Courtney Eldridge 9, Tommy Adams 6, Filip Widenow 5, Piotr Szczotka 4, Ronnie Burrell 2, Qyntel Woods 2, Robert Witka 0, Krzysztof Szubarga 0.

Energa Czarni Słupsk: Paweł Leończyk 20, Mantas Cesnauskis 11, Ermin Jazvin 10, Bryan Davis 10, Jerel Blassingame 7, William Avery 7, Krzysztof Roszyk 5, Zbigniew Białek 4, Wojciech Szawarski 2.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje