Reklama

Reklama

Energa Basket Liga. Trener Zastalu Żan Tabak: Czeka nas wiele wyzwań

Chorwat Żan Tabak, trener obrońcy tytułu Enea Zastalu Zielona Góra, nie ukrywa, że mecze w play off o mistrzostwo Polski koszykarzy będą dla drużyny wyzwaniem. „Czeka nas ich wiele, bo nie mamy czasu na przygotowania i brak nam stabilności składu” - powiedział PAP szkoleniowiec.

Pana zespół okazał się najlepszy w rozgrywkach polskiej ligi w sezonie zasadniczym (bilans 27-3) i z numerem jeden, jako faworyt, przystępuje do play off. W ćwierćfinale Zastal zmierzy się z ósmą Spójnią Stargard. Cel wydaje się jasny - obrona tytułu. Kogo uważa pan za najtrudniejszego rywala?

Żan Tabak: Jest wiele drużyn, które stać na walkę o mistrzostwo Polski. Nie będą wymieniał kto, bo prawda jest taka, że nie analizuję w tym momencie ich sytuacji. Skupiam się na tym, by jak najlepiej przygotować Zastal do pierwszych meczów w play off. Z mojego punktu widzenia, to nie jest takie oczywiste, że jesteśmy faworytem. Drużyna zmieniła się i nie mieliśmy - jako sztab - wystarczająco czasu, by poukładać ją od nowa.

Reklama

Jakie zatem cele stawia pan przed sobą i zespołem?

- Najważniejszy cel to zwycięstwo w pierwszym meczu play off. Nie wybiegam dalej myślami, bo nie wiem, jak będzie wyglądał mój zespół. Naprawdę nie wiem sam, czego się spodziewać.PAP: Mimo tych trudności Zastal dominował na polskich parkietach i jednocześnie osiągnął znakomity wynik w rozgrywkach ligi VTB, gdzie zajmuje szóste miejsce i jest pewny udziału w play off.Z.T.: Nie myślę w tym momencie o tym co osiągnęliśmy w lidze VTB (Zastal ma jeszcze do rozegrania przed play off jeden zaległy mecz w Astanie - PAP). Skupiam się na najbliższej przyszłości, czyli polskiej lidze.

Wspomniał pan o roszadach w składzie. Było ich w tym sezonie wyjątkowo dużo...

- Prawda jest taka, że mamy, prawie w połowie inny skład w porównaniu do tego, w jakim zaczynaliśmy sezon, doszły kontuzje... Najpierw poważny uraz Daniela (Szymkiewicza - kolana, który wyeliminował koszykarza z gry do końca sezonu - PAP), potem odejście Marcela (Ponitki do Parmy Perm - PAP) i Iffe (Lundberga do CSKA Moskwa - PAP), kontuzja jego następcy Nikosa (Pappasa, który doznał urazu ścięgna Achillesa - PAP). Brak stabilności to nasz największy problem w tym sezonie. Było kilka zwrotnych, trudnych momentów, a mimo to do tej pory udawało się utrzymać ducha zespołu. Czy będzie tak w play off? Nie wiem.

Co może pan powiedzieć o ćwierćfinałowym rywalu. Wygraliście z tym zespołem trzy razy w tym sezonie, w tym raz w finale Pucharu Polski. To chyba daje przewagę?

- Play off to specyficzny okres, tak jak Puchar Polski. Rośnie fizyczność gry i to jest wyzwanie, by zbudować ją na najbliższy miesiąc. Trzeba wykorzystać to nad czym się pracowało wcześniej. I tu problem, bo w przygotowaniach uczestniczyli inni zawodnicy. Na pewno podejdziemy do rywalizacji ze Spójnią z szacunkiem dla przeciwnika. Mieliśmy wiele wyzwań w ostatnim miesiącu, nie tylko sportowych, i nie pracowaliśmy tak intensywnie jakbym chciał. Spójnia to zbilansowany zespół.

Ten sezon wydaje się być wyjątkowy także ze względu na warunki obowiązujące wszystkich w dobie pandemii. Czy to najtrudniejszy okres w pana trenerskiej karierze?

- Bez wątpienia najtrudniejszy, nie tylko pod względem sportowym. Także najbardziej trudny rok z punktu widzenia osobistego, z tragicznymi wydarzeniami (w styczniu zmarła mama trenera Tabaka - PAP). Robimy wszystko - jako sztab trenerski - by zachować zdrowie fizyczne, ale i mentalne zespołu.

Czy pana zdaniem Zastal w tym sezonie jest lepszą drużyną niż w minionych rozgrywkach?

- Trudno porównywać obydwa zespoły, bo każdy sezon jest inny. Mamy zupełnie inną drużynę. Może lepszą, a może gorszą? To się okaże. Największym wyzwaniem, podkreślę to jeszcze raz, jest brak czasu na jej ponowne zbudowanie. Nie wiem, jak będziemy wyglądać w kolejnych spotkaniach, czego mogę spodziewać się po zespole.

Ale sukcesy już osiągnięte są niepodważalne. Które ze zwycięstw w lidze VBT, a były wygrane z takimi potęgami jak CSKA Moskwa, Uniks Kazań czy Chimki Moskwa na wyjeździe, ceni pan najbardziej?

- Najważniejsze są zwycięstwa zespołu, nie konkretna wygrana. Wszystkie udowadniają, że mamy wspaniały sztab, wspaniałych zawodników, wspaniały system. Dla mnie, zawodników, pracowników, całej organizacji, właściciela to co osiągnęliśmy w lidze VTB zajmując wysokie miejsce w sezonie zasadniczym (obecnie mistrz Polski jest szósty - PAP) w naprawdę mocnych rozgrywkach to sygnał, że jesteśmy na dobrej drodze. Proszę nie zapominać, że także przed rokiem, gdy rozgrywki VTB zostały przerwane, zajmowaliśmy miejsce dające udział w play off.

Ma pan w dorobku medalowym jako zawodnik m.in. wicemistrzostwo olimpijskie z reprezentacją Chorwacji w 1992 roku, mistrzostwo NBA i Europy, trzy triumfy w Eurolidze. Teraz odnosi pan sukcesy trenerskie. Jacy szkoleniowcy mieli największy wpływ na pana karierę, tę koszykarską i trenerską?

- Byłem szczęściarzem. Miałem wspaniałym trenerów na każdym etapie sportowego życia, od czasów juniorskich jako koszykarz, a potem, gdy rozpoczynałem pracę trenerską. Zawsze trafiałem w sztabach szkoleniowych na znakomitych trenerów - głównych i asystentów. Nie chcę wymieniać nazwisk. Powiem tak: każdy szkoleniowiec miał wkład w mój rozwój. Jeśli jesteś wystarczający mądry, to uczysz się cały czas.

Rozmawiała Olga Przybyłowicz



Reklama

Reklama

Reklama