Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy. Wiśniewski: Zdecydowała determinacja i walka

Polski Cukier Toruń pokonał u siebie Rosę Radom 105:98 po dogrywce po dogrywce w pierwszym meczu ćwierćfinałowym ekstraklasy koszykarzy. - Zdecydowała determinacja i walka - przyznał kapitan gospodarzy Łukasz Wiśniewski.

Zdobywca 15 punktów w spotkaniu wskazał, że "najważniejsze jest prowadzenie 1-0 w 1. rundzie fazy play-off, a nie styl". - Wiadomo, że chcielibyśmy się prezentować najefektowniej, jak to możliwe, ale to wynik idzie w świat - dodał doświadczony zawodnik.

Reklama

Torunianie odrabiali straty przez większą część spotkania. Przed rozpoczęciem czwartej kwarty przegrywali 63:73.

- Zagraliśmy bardzo walecznie i z ogromną determinacją. To zdecydowało. Od początku spotkania byliśmy nastawieni na to, żeby postawić na fizyczność i podyktować rywalom nasze warunki. Agresywna postawa w obronie może być kluczem w tej rywalizacji - powiedział Wiśniewski, który w ostatnich tygodniach zmagał się z kontuzją.

- Jest lepiej, ale nie idealnie - tak określił swoje zdrowie po zakończeniu zmagań.

W drużynie Polskiego Cukru najskuteczniejsi byli Kyle Weaver (26 pkt) oraz Obie Trotter (22, 9 asyst). W Rosie prym wiódł Ryan Harrow - 27 i 11 as.

- Stworzyliśmy z przeciwnikami wspaniałe widowisko - godne play off. To spotkanie miało dwa oblicza. Wróciliśmy do gry, pomimo tego, że w pewnym momencie przegrywaliśmy kilkunastoma punktami. To na tym poziomie i w tej fazie rozgrywek rzadkość. Obniżyliśmy skład i zaczęliśmy grać szybciej w ataku. Pokazaliśmy charakter i determinację. Mecz w garści mieliśmy już pod koniec czwartej kwarty, ale wtedy pokpiliśmy sprawę. W dogrywce pokazaliśmy jednak, że jesteśmy zespołem doświadczonym. Tu grają chłopaki, którzy już coś osiągnęli w innych klubach i to też miało znaczenie w decydujących fragmentach - ocenił rozgrywający gospodarzy Tomasz Śnieg.

Jego zdaniem kluczowe w rywalizacji z Rosą Radom będzie obronienie przewagi parkietu. - Nie możemy przegrywać w swojej hali - dodał.

Rozczarowani po meczu byli zawodnicy gości - ubiegłoroczni wicemistrzowie Polski, którzy podkreślali, że wymknęło im się zwycięstwo w meczu, który kontrolowali przez trzy kwarty.

- Taki jest sport. Dziś to nie my korzystamy z jego piękna. Wydawało się, że wszystko jest pod naszą kontrolą, a jednak mecz się nam wymknął z rąk. Mamy w swoim składzie doświadczonych zawodników i nikt po meczu nie będzie płakał. Czeka nas analiza i będziemy gotowi na kolejne starcie - podkreślił gracz Rosy Robert Witka.

Kolejne spotkanie 1. rundy play off w tej parze rozegrane zostanie w sobotę 6 maja - również w hali w Toruniu.

- Dzisiejsza dogrywka nie będzie miała znaczenia, bo są dwa dni odpoczynku, które można wykorzystać na regenerację - podsumował Witka. 

Dowiedz się więcej na temat: Rosa Radom | Polski Cukier Toruń | Wiśnix

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje