Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy. Śląsk nie chce poprzestać na półfinale

Po 13 latach koszykarze Śląska Wrocław ponownie znaleźli się w półfinale play off, ale nie zamierzają się tym zadowolić i mierzą w finał. „Zastal to mocny przeciwnik, ale nie po to awansowaliśmy do półfinału, aby tam tylko być, ale po to, aby zdobyć złoto” – powiedział Mateusz Szlachetka.

Śląsk przez całe rozgrywki miał wzloty i upadki, lepsze i gorsze momenty, a na koniec sezonu zasadniczego kibice żyli bardziej wojną o władze w klubie niż samymi meczami, ale teraz wydaje się, że koszykarski Wrocław wstrzymał oddech. Ekipa trenera Olivera Vidina po dramatycznych bojach w ćwierćfinale play off z Treflem Sopot awansowała do strefy medalowej i w stolicy Dolnego Śląska odżyły nadzieje na powrót do złotych lat, kiedy Śląsk dzielił i rządził w Polsce.

Nie tylko fani wierzą, że wrocławian stać na walkę o złoto, ale także sami zawodnicy zapowiadają, że chociaż półfinał to bardzo dobry wynik, chcą iść dalej.

Reklama

"Jak to się mówi - w miarę jedzenia apetyt rośnie. Awansowaliśmy do półfinału nie po to, aby tam być, ale po to, aby zdobyć złoty medal. Zastal to bardzo mocny przeciwnik, ale pokazaliśmy już w tym sezonie, że możemy wygrać z każdym" - powiedział w rozmowie z PAP rozgrywający Śląska Szlachetka.

Nadzieje poparte są remisowym bilansem z Zastalem z sezonu zasadniczego. W pierwszym meczu we Wrocławiu zespół z Zielonej Góry wygrał pewnie 78:58, ale w rewanżu to zielono-biało-czerwoni byli górą zwyciężając 84:80. Szlachetka stwierdził, że obie drużyny już się dobrze znają, "ale zawsze można jeszcze coś specjalnego przygotować pod rywala".

"Na pewno będziemy jeszcze analizować ich mecze, aby jak najwięcej dowiedzieć się o ich mocnych i słabych stronach. Nie możemy jednak zapominać o swojej grze, bo to my przede wszystkim musimy zagrać bardzo dobrze. Nie możemy się potknąć, popełnić błędu, bo Zastal na pewno to wykorzysta. W półfinale nie ma już przypadkowych drużyn. Na pewno będziemy dobrze przygotowani do tych meczów i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby wygrać" - zapowiedział Szlachetka.

22-letni rozgrywający wrocławskiego zespołu zwrócił uwagę, że Zastal ma bardzo wyrównany skład i przygotowując się do półfinałów nie będzie można skupić się tylko na dwóch, trzech zawodnikach, ale całym zespole.

"Na pewno Łukasz Koszarek jest tam ważnym zawodnikiem. Ale jest tam wielu innych graczy, jak na przykład Geoffrey Groselle pod koszem, którzy prezentują duże umiejętności. Trzeba będzie na każdego się przygotować, bo każdy z nich może akurat mieć swój dzień i pociągnąć mecz" - zauważył.

Półfinały play off będą rozgrywane w niezwykłych okolicznościach, bo nie tylko bez kibiców, ale w tak zwanej "bańce". Zespoły zjadą się do Ostrowa Wielkopolskiego i tam będą walczyć o medale mistrzostw Polski. W tym momencie atut własnego boiska będzie miała tylko miejscowa Stal.

Szlachetka przyznał, że nie ma to wpływu na przygotowania i Śląsk pracuje tak, jak gdyby mecze miały być rozgrywane bez tych szczególnych okoliczności.

"Trzeba natomiast zwrócić uwagę, że będziemy grali niemal codziennie, bez dłuższych przerw między meczami. To może dać przewagę zespołom, które są dobrze przygotowane do sezonu pod względem kondycyjnym. Uważam, że my jesteśmy dobrze przygotowani i ten napięty kalendarz zadziała na naszą korzyść i półfinały potoczą się po naszej myśli" - dodał.

Na pewno faworytem półfinałowego starcia Śląska z Zastalem jest ten drugi zespół, który broni tytułu mistrzowskiego. Młody rozgrywający wrocławskiego zespołu stwierdził, że teoretycznie zielonogórzanie będą pod większą presją.

"Nie ma to jednak większego znaczenia. Zastal jest mocnym zespołem, potrafi grać pod presją i czeka nas trudne zadanie. Chcemy jednak wygrać i udowodnić niedowiarkom, że stać nas na coś więcej niż tylko półfinał" - podsumował Szlachetka.

Pierwszy mecz Zastal - Śląsk zostanie rozegrany 13 kwietnia o godz. 20.

Mariusz Wiśniewski



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje