Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy. Prezes GTK: Czas na działanie

- Stwierdziliśmy, że zamiast narzekać, zabieramy się do działania – powiedział prezes grającego w koszykarskiej ekstraklasie GTK Gliwice, Jarosław Zięba. Polska część składu została skompletowana, trener ma być wybrany w maju, a potem zagraniczni gracze.

W ostatnim, przedwcześnie zakończonym z powodu pandemii koronawirusa sezonie, GTK zajęło 13. miejsce. Działacze nie przedłużyli umowy z trenerem Pawłem Turkiewiczem, który pracował z gliwiczanami 4,5 roku.

Reklama

Głównym kandydatem na jego następcę jest Słoweniec Teo Hojc.

- Nic jednak nie jest jeszcze przesądzone. Wstrzymaliśmy rozmowy z trenerami, bo na zbyt wiele stawianych przez nich pytań nie znamy jeszcze odpowiedzi. Chodzi m.in. o system rozgrywek, terminarz, liczbę obcokrajowców w zespole - dodał prezes.

Podkreślił, że zakończyła się budowa polskiej części składu, a nowy szkoleniowiec będzie mógł do niej dobrać trzech, czterech zagranicznych koszykarzy.

- Niekoniecznie będą to wszyscy Amerykanie. Brakuje mi bowiem w naszej robocie europejskiego filtrowania graczy, na przykład z krajów dawnej Jugosławii - stwierdził Zięba.

Zaznaczył, że na razie - z powodu obostrzeń epidemicznych - nie można trenować w halach, zamknięte pozostają granice.

W Gliwicach z tego powodu ciągle jest Serb Milivoje Mijović, który nie może wrócić do domu. Anulowany został kontrakt amerykańskiego rozgrywającego Levana Shawna Alstona Jr. Podpisał w marcu umowę, jednak koronawirusowe restrykcje zatrzymały go w USA

Zdaniem szefa GTK prawdopodobne jest rozpoczęcie sezonu na przełomie sierpnia i września, a treningi w tej sytuacji musiałyby wystartować w lipcu.

- Wszystko się w kraju odblokowuje. Zaczniemy pewnie bez kibiców lub z bardzo dużymi ograniczeniami na trybunach. Myślę, że do końca roku przy pełnej widowni nie zagramy - ocenił.

Przyznał, że największym problemem przy udziale kibiców nie jest ich rozmieszczenie na widowni - bo można wpuścić dużo mniej osób niż jest krzesełek - ale kwestia "części wspólnych", czyli na przykład wejść i toalet.

- Gra bez kibiców to nieszczęście, ale lepiej grać tak, niż nie grać w ogóle. Trzeba to ładnie opakować marketingowo, zapewnić właściwą oprawę, transmisje telewizyjne - wyliczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje