Reklama

Reklama

Efektowne zakończenie campów Marcina Gortata w Warszawie

Meczem Zespół Gortata kontra Wojsko Polskie zakończył się w hali warszawskiego Torwaru piąty cykl treningów dla najmłodszych adeptów koszykówki prowadzony przez jedynego Polaka w lidze NBA Marcina Gortata. Jego drużyna wygrała 50:43. W konkursie wsadów Łukasz Bieda pokazał, że potrafi frunąć nad samochodem, by sięgnąć do kosza!

W składzie ekipy koszykarza wystąpili aktorzy, piosenkarze, byli sportowcy, m.in. kapitan reprezentacji Polski siatkarzy Piotr Gruszka, hokeista NHL Mariusz Czerkawski, piosenkarka Tatiana Okupnik, aktorzy Joanna Jabłczyńska i Bartek Kasprzykowski oraz dziennikarz sportowy Tomasz Zimoch. Ten ostatni zamiast piłki wolał mikrofon i wcielił się w dobrze sobie znaną rolę komentatora.

W hali zasiadło 1500 kibiców, wśród nich wiele rodzin, znajomych i kolegów zawodników reprezentujących armię. Powiewali oni zielonymi flagami z symbolami wojskowymi.

Reklama

Drużynę Wojsko Polskie, z generałem brygady Andrzejem Przekwasem w składzie, poprowadził z ławki trenerskiej były reprezentant Polski, kapitan koszykarzy Śląska Wrocław Maciej Zieliński, obecnie poseł na Sejm RP.

Była to piąta edycja obozów koszykarskich dla dzieci organizowanych przez środkowego Phoenix Suns, przy wsparciu NBA. Gortat odwiedził w tym roku Płock, Lublin, Krosno, Kraków, Siedlce, Olsztyn oraz jednostkę wojskową w Łasku.

"Myślałem, że po czterech latach campy stracą na popularności, że już nie będzie tak wielu chętnych. Można powiedzieć, że się mile rozczarowałem, bo zainteresowanie dzieciaków i ich entuzjazm były takie jak zawsze. W Krośnie przyszło ich tak wiele, że część musiała zejść z parkietu i tylko z boku oglądać trening, bym mógł przeprowadzić zajęcia. Jestem dumny z całego sztabu ludzi, który przez pół roku pracował nad przygotowaniami" - powiedział Gortat.

Spotkanie w hali Torwaru poprzedził konkurs dryblingu dla ósemki najlepszych adeptów wybranych podczas tegorocznych campów. Nagrodą dla osoby, która najszybciej pokona trasę slalomu z piłką i trafi do kosza, najpierw z linii rzutu wolnego, a następnie z dwutaktu, miał być wyjazd do USA na mecze Phoenix Suns. 

Wygrała 13-letnia Natalka z Pabianic, która wykonała próbę w 24,7 sekundy i nie myliła się w rzutach. Inny z uczestników tak przejął się niepowodzeniem, że się popłakał. Gortat zrobił dzieciom niespodziankę, bo po zakończeniu konkursu ogłosił, że wszyscy pojadą na jego mecze w NBA.

"Trenuję od czterech lat. Byłam na trzech campach w tym roku. Moim marzeniem jest to, by grać w koszykówkę zawodowo. Trochę się stresowałam przed konkursem, ale wierzyłam, że może mi się udać. Marcin Gortat jest dla mnie wielkim zawodnikiem. Oglądam jego mecze w NBA, nawet czasami w nocy, jak mi rodzice pozwolą" - powiedziała Natalka.   

Środkowy Suns zapamiętał doskonale sytuację z Olsztyna. "Podeszło do mnie trzech chłopców, reprezentantów Polski w koszykówce do lat 16. Spytali mnie, czy ich pamiętam? Nie skojarzyłem ich twarzy, a oni powiedzieli: byliśmy na pana campie cztery lata temu w Katowicach. Zrobiło mi się bardzo miło" - dodał, zapowiadając, że w przyszłym roku także zorganizuje cykl obozów, choć liczba odwiedzanych miejscowości będzie mniejsza ze względu na czas, jaki zajmuje organizacja całego przedsięwzięcia.

"Będą jednak niespodzianki i na pewno nie zrezygnuję ze współpracy z wojskiem, bo to dla mnie zaszczyt i pasja móc współpracować z tą grupą zawodową. Przy zaangażowaniu mojej fundacji uda się w tym roku wysłać 50 dzieci z rodzin żołnierzy uczestniczących w misjach na obóz do Pucka. Inną formą pomocy jest pakiet tygodniowej rehabilitacji przygotowany przez firmę medyczną dla jednego z ciężko rannych w Afganistanie. Moim marzeniem jest to, by w następnym roku w treningach z dziećmi wzięli udział koszykarze NBA. Wierzę, że się to uda" - dodał.

W środę Gortat dołączy do reprezentacji Polski trenującej w Legionowie. "Potrzebuję dwóch, trzech dni, by wrócić do normy, rytmu meczowego i treningowego. To nie jest przecież tak, że nie trenowałem przez pół roku. Z drugiej strony muszę przyznać, że w ciągu ostatnich dziesięciu dni, od początku campów, miałem na to niestety niewiele czasu. Byłem raz na siłowni, trochę biegałem, raz trenowałem w hali" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama