Reklama

Reklama

Boże Narodzenie Adama Wójcika - lodowisko wśród pomarańczy

Znany polski koszykarz Adam Wójcik spośród wielu Świąt Bożego Narodzenia spędzonych za granicą najmilej wspomina te w Capo d'Orlando na Sycylii. "Największą atrakcją było lodowisko urządzone na rynku w otoczeniu kwitnących pomarańczy" - powiedział.

"Święta na Sycylii pamiętam doskonale. 15 stopni ciepła, słoneczko, ale sklepy w świątecznym wystroju i to lodowisko na środku rynku w Capo d'Orlando pośród kwitnących, ustawionych w doniczkach drzewek pomarańczy. Takie niesamowite zestawienie i bardzo dziwne uczucie. Moi synowie szaleli na łyżwach. Lodowisko było namiastką polskiej zimy, a my z żoną siedząc w ogródku kawiarnianym jedliśmy tradycyjne włoskie, świąteczne ciasto drożdżowe popijając cappuccino" - wspomina koszykarz Śląska.

Blisko dekadę Wójcik spędził za granicą. Zdobył tytuł mistrza Belgii ze Spirou Charleroi i wicemistrza z BC Ostenda. Grał w Peristeri Ateny, Unicaji Malaga i lidze włoskiej.

Reklama

"Podczas Świąt Bożego Narodzenia spędzanych za granicą zawsze brakowało mi polskiej atmosfery, śniegu, znajomych. Najważniejsze było jednak to, że do kolacji wigilijnej siadałem z najbliższą rodziną. Tradycyjne dania polskiej kuchni gotowała żona, niektóre przysyłali lub dowozili znajomi z Polski. Boże Narodzenie w polskiej tradycji to święta specyficzne, niepowtarzalne, więc w Grecji, Hiszpanii czy Włoszech nie dało się ich przeżywać tak, jak we Wrocławiu" - podkreślił Wójcik.

Koszykarz nie ukrywa, że w kuchni sobie nie radzi, ale z jedzeniem, szczególnie świątecznych potraw, nie ma żadnych kłopotów.

"Najbardziej lubię barszczyk z uszkami zrobionymi przez mamę albo teściową. Ze mnie to jest słaby kucharz, obchodzę kuchnię szerokim łukiem i nic na święta nie przygotowuję. Robię za to zakupy, kupuję prezenty, troszczę się o ozdobienie choinki, źle powiedziałem - choinek. Mamy jedno drzewko w domu, kilka innych ozdobionych lampkami w ogrodzie. Przed domem stoi szpaler małych drzewek w doniczkach" - opisuje zawodnik Śląska.

Jako mały chłopiec wcale nie marzył o piłce do koszykówki, a o ... nartach.

"Narty to był mój wymarzony i wyczekiwany prezent w erze przed koszykówką. Pamiętam, że gdy znalazłem je pod choinką, nie mogłem doczekać się wyjścia na śnieg w następnym dniu i jeździłem po mieszkaniu, na naszych sześćdziesięciu metrach kwadratowych!" - dodał.

41-letni Wójcik, najlepszy strzelec w historii Polskiej Ligi Koszykówki, w minioną sobotę w meczu Śląsk Wrocław z PGE Turów Zgorzelec powrócił na parkiety po ponad dziesięciomiesięcznej przerwie spowodowanej poważną kontuzją kolana. To jego dwudziesty sezon w polskiej ekstraklasie, w której wywalczył 13 medali, w tym osiem złotych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama