Anwil Włocławek głodny sukcesu przed finałem Energa Basket Ligi

Koszykarze Anwilu Włocławek są nadal głodni sukcesu i chcą sięgnąć po pełną pulę w finałowej rywalizacji z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski. "Teraz zaczyna się to, o czym każdy marzył. Chcemy złotego medalu" - powiedział PAP silny skrzydłowy tego zespołu Michał Nowakowski.


Włocławianie ostatni raz w finale grali w sezonie 2009/10, gdy przegrali w play off z Asseco Prokomem Gdynia 0-4. Mistrzami byli tylko raz - w 2003 roku.

Zespół przed pierwszym meczem finałowym jest niezwykle podbudowany psychicznie po wygranej w piątym meczu półfinałowym ze Stelmetem Zielona Góra. Podopieczni Igora Milicica odrobili w poniedziałek 18 punktów straty, które mieli jeszcze na początku czwartej kwarty i "wyszarpali" zwycięstwo 85:83. Ostatnią kwartę meczu, który przejdzie do historii ekstraklasy, włocławianie wygrali 38:18.

"Nie było czasu na świętowanie tego sukcesu. Nie mogłem długo uwierzyć, że udało nam się wygrać. Przez większą część nocy nie mogłem zasnąć. Następnego dnia mieliśmy już trening pod kątem Ostrowa. Dopiero teraz zaczyna się to, o czym każdy z nas marzył, czyli gra o złote medale" - podkreślił Nowakowski, który w meczach półfinałowych ze Stelmetem dostawał od trenera Milicica sporo minut na parkiecie, a nawet pojawiał się na boisku w pierwszej piątce.

Silny skrzydłowy zwycięzców sezonu zasadniczego powiedział, że on i jego koledzy absolutnie nie zadowolą się srebrnymi medalami, które mają już pewne.

"Jesteśmy bardzo głodni. Chcemy złotego medalu. Pokonaliśmy w półfinale bardzo trudnego przeciwnika. Mam nadzieję, że ostatnie trzy mecze serii półfinałowej zapiszą się do annałów polskiej koszykówki, bo to jednak były niesamowite spotkania. Teraz zostaje nam postawić kropkę nad i, bo Stal przecież też nie awansowała do finału przez przypadek. To bardzo mocny zespół, ale my nie odpuścimy" - dodał.

W jego ocenie silną stroną drużyny z Ostrowa Wielkopolskiego jest wyrównany skład. Wśród wyróżniających się koszykarzy rywali wskazał Mateusza Kostrzewskiego, Adama Łapetę, Łukasza Majewskiego, Michała Chylińskiego czy Marca Cartera.

"Motorem napędowym tego zespołu jest Aaron Johnson. Naszym najważniejszym zadaniem będzie skupienie się na nim i uprzykrzenie mu jak najbardziej gry. On ma najwięcej asyst w lidze. Jeżeli jego zatrzymamy, to może być to połowa sukcesu" - dodał Nowakowski.

Wskazał także, że istotna może być przewaga parkietu, którą ma Anwil. Nowakowski nadal jest pod wrażeniem tego, w jaki sposób fani zespołu dopingowali drużynę w końcówce piątego meczu ze Stelmetem. "Zgotowali rywalom piekło, ale też w Ostrowie będzie fajna gra, bo tam też są fajni kibice" - stwierdził.

Podziękował trenerowi Milicicowi za zaufanie, którym go obdarza w ostatnich meczach, ale jego zdaniem może grać jeszcze lepiej i chce zaprezentować to w trakcie serii finałowej.

"Nadal chcemy zwyciężać. Mając atut własnej sali i takiej publiczności zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby nie cieszyć się tylko z medalu, który mamy już zapewniony, ale walczyć o złoto" - wskazał rozgrywający włocławian i kapitan drużyny Kamil Łączyński.

Jego zdaniem wielkiego znaczenia w pojedynkach finałowych ze Stalą nie będzie miało to, że rywale odpoczywali kilka dni dłużej po wcześniejszym zakończeniu serii z Polskim Cukrem Toruń.

"Jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. Odpoczniemy, zregenerujemy się i skorzystamy z pomocy znakomitych specjalistów, którzy zajmują się naszymi ciałami w klubie. Myślę, że rywale nie będą mieli żadnej przewagi fizycznej, chociaż oni mają szeroki skład. My jednak również, bo wszyscy u nas grają. Jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne, to nie ma się czym martwić" - ocenił Łączyński.

Pierwszy mecz finałowy pomiędzy Anwilem i Stalą rozegrany zostanie w czwartek we Włocławku (początek o 20.30). Mistrzem zostanie ten zespół, który pierwszy wygra cztery spotkania.

Dowiedz się więcej na temat: anwil włocławek | Energa Basket Liga

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje