Reklama

Reklama

Amerykańska koszykarka zatrzymana w Rosji. Zwróciła się o pomoc do prezydenta

Zatrzymana w Rosji pod zarzutem posiadania pojemników na e-papierosy z olejem konopnym amerykańska koszykarka Brittney Griner napisała list do prezydenta USA Joe Bidena z prośbą o pomoc. W piątek rozpoczął się jej proces. Grozi jej 10 lat więzienia.

"Kiedy siedzę tutaj w rosyjskim więzieniu, sama ze swoimi myślami, bez ochrony mojej żony, rodziny, przyjaciół, koszulki olimpijskiej czy wszystkiego, co osiągnęłam, boję się, że mogę tu zostać na zawsze. 4 lipca nasza rodzina zwykle honoruje tych, którzy walczyli o naszą wolność, w tym mojego ojca, który jest weteranem wojny w Wietnamie. To dla mnie bolesne, ponieważ w tym roku wolność oznacza dla mnie coś zupełnie innego" - podkreśliła dwukrotna mistrzyni olimpijska w liście, który napisała w Dniu Niepodległości USA.

"Zdaję sobie sprawę, że masz do czynienia z bardzo wieloma problemami, ale proszę, nie zapominaj o mnie i innych amerykańskich więźniach. Głosowałam po raz pierwszy w 2020 roku i głosowałam na ciebie. Wierzę w ciebie. (...) Tęsknię za żoną! Tęsknię za rodziną! Tęsknię za koleżankami z drużyny! Dobija mnie świadomość, że teraz tak bardzo cierpią. Jestem wdzięczna za wszystko, co robisz, aby zabrać mnie do domu" - zwróciła się do Bidena.

Reklama

31-letnia koszykarka została aresztowana 17 lutego, gdy podczas kontroli na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo w jej bagażu znaleziono wkłady do e-papierosów, które miały zawierać płyn z olejkiem haszyszowym. Do zatrzymania doszło kilka dni przed inwazją Rosji na Ukrainę, gdy Amerykanka wracała z Nowego Jorku do swojego rosyjskiego klubu UMMC Jekaterynburg, w którym występuje od 2015 roku. W piątek w podmoskiewskich Chimkach rozpoczął się jej proces.

Departament Stanu uznał Griner za niesłusznie zatrzymaną i przekazał nadzór nad jej sprawą specjalnemu wysłannikowi prezydenta ds. zakładników - faktycznie głównemu negocjatorowi rządu USA.

krys/ co/

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL