Spurs ze zwrotem akcji, kamera nagle pokazała Sochana. Niepokojące obrazki
San Antonio Spurs nie zawiodło i spełniło zadanie faworyta, wygrywając z Indiana Pacers, choć początek nie był idealny. Jeremy Sochan znowu nie otrzymał ani minuty. Na początku drugiej kwarty pokazał go realizator transmisji. Uwagę przykuwał szczegół, który może niepokoić.

San Antonio Spurs po dwóch porażkach odniesionych 27 i 29 grudnia na dobre wróciło na zwycięską ścieżkę. Najpierw w sylwestrowe późne popołudnie amerykańskiego czasu pokonało New York Knicks 134:132, a teraz w nocy z piątku na sobotę ograło na wyjeździe Indiana Pacers 123:111. Tym razem znowu potrzebne było odwrócenie wyniku, choć z nie aż tak skrajnej straty jak dwie doby wcześniej.
"Ostrogi" w najgorszym momencie przegrywały dziewięcioma punktami 7:16 i 11:20, więc nie było się jeszcze czym martwić. W nieco ponad dwie minuty z 11:20 zrobiło się 21:20. Koledzy Jeremy'ego Sochana zeszli z pierwszej kwarty jeszcze pokonani, ale później przez całe spotkanie prowadzili, w szczytowej chwili 19 oczkami (58:77, 63:82).
Gospodarze po Q3 skrócili stratę do 8 pkt, ale w decydującej części rozgrywki nie byli w stanie poważniej zbliżyć się do przeciwników.
Kolejna wygrana San Antonio Spurs. Jeremy Sochan znowu nie wstał z ławki rezerwowych
Sochan po raz 5. na przestrzeni 7 meczów nie otrzymał od trenera ani minuty. Wydaje się raczej przesądzone, że jego ścieżki ze Spurs rozejdą się. Na początku drugiej kwarty kamery uchwyciły go z lodem nałożonym na prawe kolano. Trudno powiedzieć, co mogło się stać. Nie ma na ten temat w tej chwili żadnych informacji. Być może doszło do jakiegoś urazu na rozgrzewce.
Zwycięstwo podopiecznych Mitcha Johnsona jest bardzo cenne, bo zostało odniesione bez Victora Wembanyamy. Francuz doznał ostatnio urazu kolana. Rezonans magnetyczny nie wykazał uszkodzenia więzadeł, a mierzący 213 cm środkowy dochodzi do zdrowia. Być może zagra w sobotę przeciwko Portland Trail Blazers.
Z kolei dla Indiana Pacers to jedenasta przegrana z rzędu. Ma obecnie bilans 6-29, a 5 z 6 wygranych odniosła we własnej hali. Spurs legitymują się rekordem 25-9, w tym 13-5 na wyjeździe.
Indiana Pacers - San Antonio Spurs 113:123 (31:30, 27:41, 27:22, 28:30)











