Sochan wyróżniony za oceanem. Był najlepszy. Od razu trafił na prestiżową listę
Polscy kibice koszykówki w nocy z piątku na sobotę mieli swój wielki moment. Wreszcie poważną szansę od trenera New York Knicks otrzymał Jeremy Sochan. Polak spędził na boisku ponad piętnaście minut i w tym czasie nie próżnował. 22-latek imponował zwłaszcza w defensywie, dzięki czemu jego drużyna odniosła kolejne ważne zwycięstwo w obecnie trwającej kampanii. Prawdziwa nagroda przyszła natomiast po ostatniej akcji. Nasz rodak został wybrany najlepszym obrońcą meczu.

W dzisiejszej potyczce nikt nie wyobrażał sobie porażki gigantów w Nowego Jorku. Do legendarnej Madison Square Garden zawitali koszmarnie grający ostatnio koszykarze Chicago Bulls. Była to dobra okazja dla trenera miejscowych, by dać szansę zawodnikom, którzy większość spotkań spędzają na ławce rezerwowych. Niestety zalicza się do nich Jeremy Sochan. Polak jednak z piątku na sobotę naszego czasu rzeczywiście otrzymał sporo minut. 22-latek na parkiecie znajdował się przez ponad kwadrans.
I tylko albo aż tyle wystarczyło mu, by podbić serca kibiców oraz ekspertów. Zawodnik z numerem dwudziestym zaliczył choćby efektowny wsad. Ale też zaimponował liczbami. Na pierwszy rzut oka może nie robią one piorunującego wrażenia (7 punktów, 8 zbiórek - dop.red.), lecz szkopuł tkwi w szczegółach. Polak w defensywie był wręcz ścianą nie do przejścia. Drużyna z nim na parkiecie miała bilans +30. Tak właśnie wyglądały efekty harówki 22-latka pod własnym koszem. Fani nie mogli wyjść z podziwu. Zareagowało nawet oficjalne konto Knicks.
Jeremy Sochan szalał przeciwko Chicago Bulls. Aż prosi się o więcej szans
Cichy bohater zwycięskiej ekipy został wybrany najlepszym obrońcą meczu. Jeremy Sochan zapozował z tego powodu do zdjęcia z całym zespołem, ubrany w specjalny kask. Dzięki temu trafił na specjalną listę graczy nowojorskiego giganta, składającej się z kilkunastu nazwisk. "Był po prostu fantastyczny" - ogłosił następnie Mike Brown, opiekun teamu, który może pozytywnie namieszać w zbliżającej się fazie play-off. Bulls nie mieli dziś większych szans. Potyczka zakończyła się czterdziestopunktowym triumfem faworyzowanych gospodarzy.
"Tym meczem Jeremy Sochan powiedział głośno i wyraźnie, że jego miejsce jest w NBA! Świetny w obronie, Knicks z nim switchowali wszystko. Był właściwie nie do przejścia! Zbierał i od razu napędzał kontry, był pewny i skuteczny w ataku. I nie było to w garbage time!" - napisał na portalu X przeszczęśliwy Eryk Chmielewski pracujący dla Eurosportu przy okazji spotkań najlepszej koszykarskiej ligi świata.
New York Knicks - Chicago Bulls 136:96













