Sochan dał sygnał do ataku, a potem usiadł na ławce. Bez gwiazdy też potrafią wygrywać
Jeremy Sochan zaliczył kolejny występ w lidze NBA. Polski jedynak spędził na parkiecie nieco ponad 22 minuty, a jego San Antonio Spurs stoczyło ciężki bój z Memphis Grizzlies. 22-latek dał sygnał do ataku w czwartej kwarcie, ale najważniejsze momenty spotkania oglądał z ławki rezerwowych. Trener "Ostróg" Mitch Johnson po meczu podsumował postawę Sochana.

Jeremy Sochan rozpoczął sezon NBA nieco później. Było to spowodowane kontuzją, której nabawił się na jednym z przedsezonowych treningów. Do tej pory jego najlepszym występem w obecnej kampanii było starcie z Los Angeles Lakers. W ciągu 23 minut rzucił 13 "oczek". Później nie było już tak kolorowo, a polski jedynak w NBA dostawał od trenera Mitcha Johnsona mniej minut.
W nocy z wtorku na środę San Antonio Spurs rozegrało kolejne spotkanie, a ich rywalem było Memphis Grizzlies. "Ostrogi" musiały radzić sobie bez swojego lidera Victora Wembanyamy. Francuski środkowy nabawił się kontuzji łydki i wykluczony z gry będzie co najmniej 2-3 tygodnie.
Dobry mecz Sochana. Trener pod wrażeniem
Kontuzja gwiazdy sprawiła, że trener Mitch Johnson musi nieco inaczej dysponować siłami całego zespołu. To tym samym wielka szansa dla Sochana na nieco więcej minut na parkiecie. W starciu z Grizzlies oglądaliśmy go 22 minuty. W tym czasie rzucił 8 punktów, miał 6 zbiórek i zanotował 2 asysty.
- Defensywa Sochana była fenomenalna. Zatrzymaliśmy ich na 14 punktach. Jeremy i Harrison Barnes wzięli na siebie odpowiedzialność za Jarena Jacksona. Sprawili, że przy 20 rzutach zdobył tylko 18 punktów. Nie możesz oczekiwać niczego więcej - mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener zespołu z Teksasu.
Przez trzy kwarty obserwowaliśmy niezwykle wyrównane spotkanie. San Antonio Spurs dopiero w końcówce spotkania zaczęło wypracowywać sobie przewagę, a wszystko zaczęło się od ponownego wejścia Sochana na parkiet. Polak zaliczył dwie ważne zbiórki, a na nieco ponad 4 minuty przed końcową syreną rzucił ważne punkty (100:95). Goście jeszcze raz zerwali się do odrabiania strat i wyszli na prowadzenie 101:100. Tyle, że w ostatnich trzech minutach spotkania to "Ostrogi" zaliczyły serię 11:0 i mogły cieszyć się z wygranej 111:101. Świetnie spisał się Harrison Barnes, który był nie do zatrzymania w końcówce. Amerykanin rzucił 23 "oczka" w całym spotkaniu. Jeszcze lepiej spisał się De'Aaron Fox, który zapisał na swoim koncie 26 pkt.
San Antonio Spurs zajmuje obecnie czwarte miejsce w Konferencji Zachodniej z bilansem 10-4. Drużyna Sochana kolejny mecz rozegra w piątek (21 listopada). Rywalem "Ostróg" będzie Atlanta Hawks.
San Antonio Spurs - Memphis Grizzlies 111:101











