Problemy Sochana w ataku, ale co zrobił w obronie. Rywal aż zdębiał. 11-4 i czas na serię wyjazdów
Jeremy Sochan z kolejnym meczem w lidze NBA. 22-latek w nocy z czwartku na piątek wyszedł na parkiet w starciu z Atlantą Hawks i miał całkiem spory wpływ na końcowy rezultat spotkania. Co prawda miał problemy ze skutecznością, ale ciężar zdobywania punktów spoczywał na jego zespołowych kolegach. Ważne wydarzenia z udziałem Polaka miały miejsce pod koniec trzeciej kwarty.

Problemy zdrowotne Jeremiego Sochana to już przeszłość. Polski jedynak w lidze NBA rozpoczął sezon nieco później, gdyż zmagał się z kontuzją, które nabawił się na jednym z przedsezonowych treningów. W swoim pierwszym meczu sezonu przeciwko Los Angeles Lakers zagrał 23 minuty i rzucił 13 punktów. To był jego najlepszy występ, a później nie było już tak dobrze.
Jeremy Sochan pomógł w kolejnym zwycięstwie
W nocy z czwartku na piątek San Antonio Spurs rywalizowało z Atlantą Hawks. "Ostrogi" kolejny raz musiały radzić sobie bez Victora Wembanyamy, który zmaga się kontuzją łydki. Brak lidera oznacza, że Polak dostaje więcej minut gry od trenera Mitcha Johnsona. W meczu przeciwko "Jastrzębiom" spędził na parkiecie blisko 22 minuty. W tym czasie rzucił osiem punktów, zanotował pięć zbiórek i tyle samo asyst. Dodatkowo w swoim dorobku dołożył jeden blok i przechwyt. Sochan miał jednak problemy ze skutecznością bowiem wykorzystał tylko 3 z 10 rzutów z gry.
Niepodważalne były jednak defensywne atuty Sochana, które miały duży wpływ na przebieg meczu. Polak pod koniec trzeciej kwarty przechwycił piłkę, a chwilę później zablokował rzut Mouhameda Gueye. Gdyby rywal trafił to Hawks zbliżyliby się do rywali na jedno "oczko", a tak na tablicy wyników było 95:92.
- Nie chciałbym wyróżniać nikogo szczególnie, ale było dziś kilka momentów, w których David, Devin czy Jeremy znaleźli się w odpowiednim położeniu w defensywie bez piłki, po czym ta ich znalazła. To daje naprawdę ogromną satysfakcję, gdy spotyka to ludzi, którzy podchodzą do swojej pracy we właściwy sposób - przyznał zadowolony trener Johnson.
Sochan miał swój wykład w kolejne zwycięstwo "Ostróg". Tym bardziej, że mecz od początku nie układał się po myśli gospodarzy. "Spurs" dopiero w drugiej kwarcie doszli do głosu. Wygrali tę część meczu 46:26, dzięki czemu wypracowali sobie 14-punktową zaliczkę w meczu (74:60). W czwartej kwarcie Spurs mieli wszystko pod kontrolą. Po jednym z rzutów Sochana przewaga jego zespołu wzrosła do dziewięciu punktów (110:101). Ostatecznie San Antonio Spurs triumfowało 135:126 i zanotowało jedenaste zwycięstwo w sezonie.
Świetnie w meczu spisywał się De'Aaron Fox, który w meczu rzucił 26 "oczek". Zresztą podobnie wypadł rezerwowy - Keldon Johnson (25 punktów, 7 zbiórek). Wśród gości brylował Nickeil Alexander-Walker (38 punktów) oraz Jalen Johnson (26 punktów, 12 zbiórek).
Zespół z Teksasu plasuje się obecnie na czwartym miejscu w Konferencji Zachodniej z bilansem 11-4. Przed Sochanem i jego drużyną seria czterech meczów wyjazdowych. W poniedziałek zagrają z Phoenix Suns, a następnie czekają ich starcia z Portland Trails Blazers, Denver Nugets i Minnesota Timberwolves.
San Antonio Spurs - Atlanta Hawks 135:126














