Nieudana pogoń drużyny Sochana, ale świat mówi o innym wydarzeniu. "Pierwszy raz w historii"
Jeremy Sochan po raz kolejny wyszedł na parkiet NBA, ale zbytnio nie pomógł kolegom z San Antonio Spurs, które przegrało trzeci mecz w tegorocznym sezonie. Minimalnie lepsi byli Golden State Warriors, których do zwycięstwa poprowadził Stephen Curry. Po meczu wiele się mówi jednak o wyczynie dwóch graczy "Ostróg".

Jeremy Sochan stracił początek sezonu ze względu na kontuzję. Polski jedynak w lidze NBA leczył uraz nadgarstka. Wydaje się, że problemy zdrowotne to już jednak przeszłość. 22-latek zagrał w siódmym meczu sezonu przeciwko Los Angeles Lakers. W ciągu 23 minut zdobył 16 punktów dla San Antonio Spurs i był chwalony za swoją grę. Sochan zagrał także w kolejnych spotkaniach przeciwko Houston Rockets, New Orlean Pelicans i Chicago Bulls. Kolejno zdobył 2, 10 i 1 pkt, co nie było oszałamiającym dorobkiem.
Epizod Sochana w starciu z Golden State Warriors
Polak wyszedł na parkiet także w nocy ze środy na czwartek. Wówczas "Ostrogi" (bilans 8-2) zmierzyły się z Golden State Warriors (6-6). 22-latek na parkiecie spędził nieco ponad 6 minut. W tym czasie zdobył 3 punkty, zanotował 3 asysty i jedną zbiórkę. 22-latek w drugiej kwarcie oddał jeden rzut zza łuku, który okazał się skuteczny. San Antonio Spurs nie dało jednak rady Golden State Warriors i ostatecznie przegrało 120:125.
Trener Mitch Johnson był pytany po meczu o to dlaczego Sochan spędził na parkiecie tak mało czasu. - To moja decyzja. Jeremy nie ma żadnych problemów zdrowotnych - przyznał.
Drużyna prowadzona przez Johnsona świetnie rozpoczęła spotkanie. Po pierwszej kwarcie prowadziła 28:14 i miała pod kontrolą przebieg boiskowych wydarzeń. W drugiej i trzeciej odsłonie do głosu doszli przyjezdni, którzy odrobili straty i wyszli na prowadzenie (92:84). Drużyna Sochana w ostatnich minutach próbowała jeszcze odrabiać straty, ale zbliżyła się do rywali na minimalnie trzy "oczka". Fenomenalny występ zanotował Stephen Curry, który rzucił aż 46 punktów dla przyjezdnych. W drużynie z San Antonio prym wiódł Wictor Wembanyama, który zapisał na swoim koncie triple-double (31 punktów, 15 zbiórek, 10 asyst). Podobnym osiągnięciem może się pochwalić także rozgrywający "Spurs" Stephon Castle (23 pkt, 10 zb, 10 as). Zresztą taka historia wydarzyła się pierwszy raz, kiedy to dwóch zawodników San Antonio zanotowało triple-double.
"Spurs" będą mieli szybką okazję do rewanżu. Kolejny mecz rozegrają w nocy w piątku na sobotę, kiedy to ponownie zmierzą się z "Warriors".
San Antonio Spurs - Golden State Warriors 120:125
Co dalej z Sochanem?
Przyszłość Jeremiego Sochana w San Antonio Spurs wisi na włosku. Polak rozgrywa czwarty sezon w lidze NBA i z końcem czerwca jego debiutancki kontrakt wygasa. Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek 2025/26 władze San Antonio Spurs mogły przedłużyć z nim umowę, ale tego nie uczyniły. To oznacza, że 1 lipca Polak stanie się tzw. zastrzeżonym wolnym agentem. Jest to typ umowy, który uprawnia gracza do rozmów z innymi klubami NBA podczas letniego off-season. "Ostrogi" będą jednak posiadać prawo wyrównania ewentualnych ofert, które otrzyma Polak. Mogą również nie skorzystać z tej opcji, a wtedy Sochan dostanie wolną rękę w kwestii ewentualnej zmiany barw.













