Godziny do meczu, nagle taki zwrot ws. Sochana. Polak czekał na to od miesięcy
Sezon zasadniczy NBA zbliża się do końca. Przed kibicami ostatnia ligowa kolejka, która zadecyduje o ostatecznym kształcie tabeli najlepszej koszykarskiej ligi świata. W nocy z niedzieli na poniedziałek swoje spotkania rozegrają wszystkie zespoły, w tym oczywiście New York Knicks. Przed meczem kończącym pierwszą fazę zmagań trener Nowojorczyków podjął ważną decyzję, na której skorzystać może nie kto inny jak Jeremy Sochan.

Obecny sezon NBA był dla kibiców z kraju nad Wisłą istnym rollercoasterem. Jedyny Polak w amerykańskiej lidze basketu - Jeremy Sochan - przeżywał bowiem bardzo wiele ciężkich chwil. Jako gracz San Antonio Spurs, stracił swoją pozycję w rotacji, co poskutkowało ostatecznym rozstaniem z klubem, który w 2022 roku otworzył mu drzwi do amerykańskiej ligi basketu.
W lutym 2026 roku Sochan zasilił szeregi New York Knicks, a więc kolejnej legendarnej organizacji. Jego wejście w szeregi nowej ekipy odbywało się jednak bardzo powoli. Dotychczas 22-latek rozegrał w barwach Nowojorczyków 15 spotkań, notując około: 2 punkty, 2 zbiórki oraz 0,5 asysty na mecz. Godne wyróżnienia są dwa występy Sochana w trykocie Knicks: w meczu przeciwko Washington Wizards z 23 marca (8 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta) oraz w meczu przeciwko Chicago Bulls z 4 kwietnia (7 punktów, 8 zbiórek, 1 asysta).
"Reset" w ekipie Knicks. Jeremy Sochan może otrzymać wymarzoną szansę
Długi i niezwykle morderczy sezon zasadniczy NBA 2025/2026 zmierza do końca. Każda z ekip amerykańskiej ligi basketu ma przed sobą już tylko jedno spotkanie. Wszystkie 15 meczów rozegranych zostanie w nocy z niedzieli na poniedziałek.
W jednym z nich New York Knicks zmierzą się z Charlotte Hornets. Zespoły te znajdują się w skrajnie różnej sytuacji. "Szerszenie" mają zagwarantowane miejsce w turnieju play-in, w ramach którego dwie z czterech zakwalifikowanych ekip wywalczą sobie ostatnie miejsca w fazie pucharowej NBA. Zespół, prowadzony prze charyzmatycznego LaMelo Balla, obecnie walczy o ostateczne umiejscowienie w tabeli (Hornets mogą skończyć sezon na 9. lub 10. lokacie).
Knicks są z kolei pewni ukończenia sezonu zasadniczego na 3. miejscu konferencji wschodniej. Na obecnym etapie sezonu tracą bowiem dwie wygrane do znajdujących się wyżej Boston Celtics. Ich przewaga nad 4. ekipą wschodu - Cleveland Cavaliers - również wynosi dwa wygrane spotkania. Oznacza to, że w fazie posezonowej Nowojorczycy wpierw zmierzą się z 6. ekipą wschodu. O finisz na tej pozycji wciąż walczą: Atlanta Hawks, Toronto Raptors, Orlando Magic oraz Philadelphia 76ers.
Na kilkanaście godzin przed meczem Knicks media obiegła informacja, która z pewnością może ucieszyć fanów basketu z kraju nad Wisłą. Trener Nowojorczyków - Mike Brown - zdecydował bowiem, że w meczu z Hornets nie zagra większość zawodników podstawowego składu ekipy. Wśród nieobecnych tego dnia znajdą się między innymi: OG Anunoby, Mitchell Robinson, Josh Hart, Jalen Brunson oraz Karl-Anthony Towns.
Szkoleniowiec "NYK" doskonale zdaje sobie sprawę, że mecz z "Szerszeniami" nie wpłynie na pozycję zespołu, a jedynie może narazić podstawowych zawodników na niepotrzebne urazy. Stąd decyzja o ograniczeniu rotacji, na czym skorzystają zawodnicy rezerwowi, a więc prawdopodobnie także Jeremy Sochan. Niewykluczone, że w starciu z Hornets Polak będzie miał do dyspozycji znacznie więcej czasu na parkiecie, niż miało to miejsce przy okazji jego wcześniejszych występów. Te przeważnie odbywały się bowiem na mocno limitowanych minutach.













