Głośno o występie Sochana. Amerykanie prosto z mostu, jest reakcja trenera
Wszystko na to wskazuje, że wreszcie zakończyły się perturbacje zdrowotne Jeremiego Sochana. Polak w nocy z piątku na sobotę rozegrał drugie spotkanie w tegorocznym sezonie NBA. Po niedawnej porażce z Los Angeles Lakers, tym razem San Antonio Spurs w derbowym starciu rywalizowali z Houston Rockets. Nasz rodak nie miał łatwo, co doskonale pokazują pomeczowe statystyki. Później jeszcze cios zadali mu dziennikarze.

Dopiero na początku listopada polscy kibice koszykówki doczekali się powrotu Jeremiego Sochana do poważnej rywalizacji. Utalentowany gracz wcześniej opuścił między innymi cały Eurobasket oraz mecze San Antonio Spurs otwierające sezon. Powód? Tuż przed startem kolejnej swojej kampanii w Stanach Zjednoczonych nabawił się urazu nadgarstka. Przerwa niepokojąco się przedłużała, ale wreszcie 22-latek pojawił się na boisku. I od razu pokazał się z bardzo dobrej strony, bo w konfrontacji z Los Angeles Lakers zdobył aż szesnaście punktów.
Wyprawa do Kalifornii dla Teksańczyków nie zakończyła się jednak sukcesem. Dziś za to popularne "Ostrogi" przełamały się przed własną publicznością, pewnie ogrywając na własnym boisku Houston Rockets 121:110. Przyjezdni zaliczyli tylko udane otwarcie, następnie inicjatywę przejęli podopieczni Mitcha Johnsona. Polskim kibicom do pełni szczęścia zabrakło lepszego występu Jeremiego Sochana. 22-latek grał łącznie przez piętnaście minut i niestety nie trafił choćby jednego rzutu z gry, inkasując zaledwie dwa "oczka". Został za to niezbyt dobrze oceniony przez Amerykanów.
Dwa punkty Sochana w NBA. Dziennikarze zza oceanu nie gryźli się w język
"Po powrocie po kontuzji Sochan nie mógł sobie pozwolić na spudłowanie. W swoim drugim meczu Sochan nie trafił ani jednego rzutu. Miał 0/5 z gry. Co gorsza, trzykrotnie stracił piłkę, a jego obrona była nieskuteczna. Poza tym Sochan będzie musiał lepiej zbierać, jeśli chce pozostać w rotacji" - czytamy na łamach "spurstalk.com". Nikt spośród miejscowych nie dostał gorszej noty. Do postawy Polaka odniósł się także szkoleniowiec Teksańczyków, w zdecydowanie bardziej dyplomatycznych słowach.
Jeremy dał nam dużo dobrej energii i dobrą obronę. To nie jest proste przeciwko tak dobrej drużynie. Cieszę się, że Jeremy znów jest z nami
Ze spotkania na spotkanie 22-latek powinien spisywać się coraz lepiej. Odzyskanie właściwego rytmu, zwłaszcza w takiej lidze jak NBA, zajmuje sporo czasu. Najbliższa okazja do poprawy już dziś w nocy. O 2:00 San Antonio Spurs ugoszczą New Orleans Pelicans.








