Głośno o tym, jak potraktowano Sochana. Decyzja ws. Polaka wywołała burzę
Oklahoma City Thunder przerwało dobrą passę San Antonio Spurs w starciach bezpośrednich, pewnie wygrywając 21 punktami. Jeremy Sochan ponownie został przesunięty na margines w zespole "Ostróg", co wzbudziło dyskusję wśród kibiców w mediach społecznościowych. O ile dłuższe występy z Grizzlies i Lakers dawały nadzieje wyjście z sytuacji, to teraz znowu ona gaśnie.

Od 14 grudnia do 14 stycznia San Antonio Spurs i Oklahoma City Thunder rozegrały ze sobą aż 4 mecze. Co ciekawe, "Ostrogi" w końcówce poprzedniego roku były w stanie trzykrotnie ograć mistrzów NBA. Minionej nocy polskiego czasu to już się nie udało. Czempioni przerwali niemoc, wygrali 119:98 we własnej hali.
W pierwszej połowie wynik był wyrównany, kluczowa okazała się trzecia kwarta, którą Shai Gilgeous-Alexander i spółka skończyli z 19 punktami przewagi. W Q4 mogli więc kontrolować wynik graczami rezerwowymi. W drużynie przegrywających na parkiecie pojawił się Jeremy Sochan. Otrzymał zaledwie minutę i 41 sekund od trenera Mitcha Johnsona.
Tym samym sytuacja Polaka wróciła do smutnej normy. 7 i 8 stycznia rozegrał odpowiednio ponad 14 oraz 11 minut w starciach z Memphis Grizzlies i Los Angeles Lakers. To były jednak wyjątki, z Boston Celtics w sobotę jego licznik zatrzymał się na "3:36", a przeciwko Minnesocie Timberwolves w niedzielę nawet nie ruszył.
Jeremy Sochan znowu ze "śmieciowymi minutami". Kibice podzieleni
Decyzja szkoleniowca wywołała dyskusję w mediach społecznościowych. "Po prostu wymieńcie Sochana (na rynku transferowym - red.), jeśli w ogóle nie zamierzacie go wykorzystać. Dlaczego, do diabła, mieliśmy Foxa, Harpera, Lindy'ego i Keldona razem na boisku? Kto kryje SGA?! (wspomnianego Gilgeousa-Alexandra - red.). Wejdzie każdy oprócz Sochana, co? W końcu nabrał pewności rzutowej, a następnie został rezerwowym na 30 kolejnych meczów" - pisał podczas meczu jeden z fanów Spurs na X.
"Wrzucenie Cartera Bryanta i Sochana na boisko w ostatniej minucie, kiedy przez cały mecz byliśmy okładani pięściami, to okropna robota, Mitch" - dodał niedługo później. Nie wszyscy się z nim zgadzali.
Thunder zajmują obecnie pierwsze miejsce na Wschodzie (bilans 34-7), a Spurs drugie (27-13). Był to więc mecz na szczycie tej Konferencji.
Oklahoma City Thunder - San Antonio Spurs 119:98












