Drugi Polak w NBA? Sochan spuścił prawdziwą "bombę". Pracują nad tym od miesięcy
Na przestrzeni lat w najlepszej koszykarskiej lidze świata pojawiło się kilku reprezentantów kraju nad Wisłą. Obecnie "polskim rodzynkiem" w NBA jest Jeremy Sochan, który niedawno stał się bohaterem bardzo głośnych przenosin do New York Knicks. Okazuje się jednak, że w niedalekiej przyszłości być może doczekamy się kolejnego "Biało-czerwonego" koszykarza w elitarnej lidze basketu. O możliwości takiej poinformował niedawno sam Jeremy Sochan.

Występ w NBA to marzenie każdego zawodowego koszykarza. Amerykańska liga basketu przez lata zyskała miano najbardziej prestiżowych oraz pożądanych rozgrywek świata. Ze względu na ograniczoną ilość miejsc w drużynach NBA, tylko nieliczni są jednak w stanie dostąpić zaszczytu rozgoszczenia się na tamtejszych parkietach.
Szczególnie wąskie jest grono Polaków, którzy w swojej karierze rozegrali choć jeden oficjalny mecz NBA. Pierwszym z nich był Cezary Trybański. Później marzenie o grze za wielkim oceanem spełnił również Maciej Lampe.
Pierwszym z "Biało-czerwonych" graczy, który stał się natomiast znaczącą postacią w NBA, był oczywiście Marcin Gortat. "Polski Młot" jak zwykło się nazywać Łodzianina, podczas swojej kariery za oceanem rozegrał imponującą ilość 806 spotkań w amerykańskiej lidze basketu.
Obecnie w NBA również możemy obserwować występy reprezentanta kraju nad Wisłą. W 2022 roku do ligi dołączył bowiem Jeremy Sochan. Mimo dość sporych i głośnych perturbacji, 22-latek wciąż utrzymuje swoją pozycję za oceanem. Okazuje się jednak, że po parkietach NBA biega jeszcze jeden zawodnik, który w niedalekiej przyszłości może zasilić szeregi "Biało-czerwonych".
Sochan chce "zwerbować" gwiazdora NBA dla reprezentacji Polski. "Zawsze był zainteresowany"
W 2023 roku w szeregach Golden State Warriors pojawił się Brandin Podziemski. 23-letni Amerykanin polskiego pochodzenia, mierzący 193 centymetry wzrostu, zazwyczaj pełni rolę rzucającego obrońcy lub rozgrywającego. W swoim debiutanckim sezonie pokazał się światu jako elitarny defensor, dla którego nie istnieje pojęcie "straconej piłki". To zaowocowało średnio 26.5 minuty gry oraz statystykami na poziomie 9.1 punktu, 5.8 zbiórki, 3.8 asysty oraz 0.8 przechwytu na mecz.
Obecnie opisywany wyżej gracz jest ważną częścią "Wojowników", którzy jednak lata świetności zdają się mieć już za sobą. W tym sezonie Podziemski rozgrywa około 27.4 minuty, notując przy tym 12.4 punktu, 5.1 zbiórki, 3.7 asysty oraz 1.1 przechwytu na mecz. Progres poczyniony przez gracza ekipy z San Francisco nie jest ogromny, jednak statystyka punktów na mecz zdecydowanie przejawia tendencję wzrostową.
Polscy kibice swego czasu upatrywali w Podziemskim szansy na możliwość pozyskania kolejnego reprezentanta kraju nad Wisłą, biegającego dodatkowo po parkietach NBA. Wspomniany wcześniej Sochan dolewał w tej kwestii oliwy do ognia, deklarując stały kontakt z Amerykaninem. Na przestrzeni miesięcy temat ten zdawał się jednak mocno wygasać. Do czasu.
Nie tak dawno temu Sochan został zapytany przez dziennikarzy portalu "Mundo Deportivo" o to, czy podczas zbliżającego się lata ma w planach wspomóc reprezentację Polski w walce o kwalifikację na koszykarskie MŚ 2027.
"Czy planuję grać z reprezentacją tego lata? Zdecydowanie. Jeśli będę miał okazję, zawsze będę chciał reprezentować Polskę. Właśnie rozegraliśmy mecze kwalifikacyjne, więc gratuluję drużynie dwóch wspaniałych zwycięstw nad Łotwą, która była naprawdę silną drużyną" - mówi Jeremy Sochan.
W rozmowie z hiszpańskim portalem padło również pytanie dotyczące wspomnianego wcześniej Podziemskiego, w tym przypadku Sochan także udzielił dość klarownej odpowiedzi.
Czy widzę go (Podziemskiego red.) grającego dla Polski? Tak. Nie rozmawialiśmy o tym ostatnio, ale myślę, że byłby świetnym wzmocnieniem. To bardzo utalentowany młody chłopak, a to dodałoby naszej drużynie więcej siły i wzmocniło ją. To byłoby super ekscytujące. Kiedy rozmawialiśmy, zawsze był tym zainteresowany i podekscytowany
Nić porozumienia, która wytworzyła się między Sochanem a Podziemskim jest bardzo dobrym prognostykiem dla polskich kibiców. Z racji na mnogość talentu za oceanem, możliwość występów gracza Golden State Warriors w kadrze USA jest póki co znikoma. W tego typu przypadkach wielu amerykańskich zawodników, chcących spróbować sowich sił na arenie międzynarodowej, decyduje się na reprezentowanie innego kraju. Dobrym przykładem jest tutaj Jordan Loyd, który w ostatnich miesiącach stał się kluczową postacią polskiej "KoszKadry".













