Chwile grozy za oceanem. Miał skraść show. Sprawił, że wszyscy kibice zamarli
13 lutego rozpoczęło się niekwestionowane święto koszykówki - weekend gwiazd NBA. To czas, w którym czołowi przedstawiciele amerykańskiej ligi basketu mierzą się ze sobą w przeróżnych konkurencjach, a w ostatni dzień topowe gwiazdy ligi ścierają się ze sobą w słynnym już meczu gwiazd. 14 lutego byliśmy świadkami kilku pokazowych konkurencji. Wśród nich znalazł się legendarny już konkurs wsadów. Podczas tej rywalizacji doszło do sytuacji, która sprawiła, że wszyscy kibice zamarli.

Weekend gwiazd NBA - to wydarzenie, na które czeka wielu fanów basketu z różnych zakątków świata. Jest to czas odpoczynku dla zawodników najlepszej koszykarskiej ligi świata, połączony jednocześnie z elementami niezapomnianego show, na które składa się kilka kultowych już segmentów.
14 lutego byliśmy świadkami jednej z bardziej elektryzujących części weekendu gwiazd. W sobotę rozgrywane bowiem były konkursy: rzutów za trzy punkty, Skills challenge (w tym roku w formule Shooting Stars), oraz pokaz wsadów. To właśnie podczas ostatniej z wymienionych konkurencji doszło do bardzo niebezpiecznie wyglądającej sytuacji.
20-latek chciał rozgrzać publiczność. Skończyło się groźnym upadkiem
Wsady to jeden z bardziej widowiskowych elementów gry w koszykówkę. Nic dziwnego, że konkurs wsadów urósł przez lata do rangi kultowego elementu weekendu gwiazd NBA. Fani zbierają się bowiem na hali, aby móc podziwiać podniebne wyczyny młodych, atletycznych graczy ligi.
W tym roku do rywalizacji o tytuł najlepszego "dunkera" weekendu gwiazd przystąpili: Carter Bryant (San Antonio Spurs), Jaxson Hayes (Los Angeles Lakers), Keshad Johnson (Miami Heat) oraz Jase Richardson (Orlando Magic).
To właśnie przy jednej z prób 20-letniego Richardsona doszło do sytuacji, która sprawiła, że zebrana na hali Intuit Dome (Los Angeles) publiczność momentalnie zamarła. Gracz Orlando Magic chciał rozgrzać publiczność, wykonując trudny technicznie wsad. Jego wizja polegała na odbiciu piłki od tablicy, późniejszym obrocie w powietrzu oraz energicznym wykończeniu akcji.
Richardson poprawnie chwycił piłkę, jednak bardzo źle oszacował odległość od tablicy, uderzając w jej bok. Będący w trakcie obrotu zawodnik nie miał szans na uniknięcie groźnie wyglądającego upadku. 20-latek z dużym impetem uderzenie głową o parkiet. Po trybunach przetoczył się jęk strachu, a następnie całą halę spowiła głucha cisza. Wszyscy czekali na dalszy rozwój sytuacji.
Na szczęście po kilku chwilach Jase Richardson podniósł się z parkietu o własnych siłach. Zdołał on również dokończyć konkurs, rezygnując jednak z pierwotnego pomysłu na rzecz nieco mniej skomplikowanego wsadu. Ostatecznie całą rywalizację zwyciężył Keshad Johnson, który w finałowej rundzie mierzył się z byłym już kolegą Jeremy'ego Sochana, Carterem Bryantem.













