Bolesna decyzja trenera ws. Sochana. Gortat nie ma wątpliwości, wskazał jedyne wyjście
Mimo całkiem niezłego spotkania trener New York Knicks przy kolejnej możliwej okazji zdecydował się posadzić Jeremy'ego Sochana na ławce rezerwowych. Nawet po zmianie klubu sytuacja jedynego Polaka w NBA wciąż wydaje się bardzo niejasna. Swoje zdanie w tej kwestii postanowił wyrazić jedyny koszykarz z kraju nad Wisłą, który odcisnął znaczące piętno w amerykańskiej lidze basketu - Marcin Gortat. Podał on scenariusz, w którym rola 22-latka znacznie by wzrosła.

Obecny sezon zaczął się dla Jeremy'ego Sochana w bardzo zły sposób. Nowy trener San Antonio Spurs - Mitch Johnson - nie widział bowiem w swoim składzie zbyt wiele miejsca dla koszykarza grającego dla Biało-Czerwonych. Z tego powodu, w większości spotkań 22-latek był "przyspawany" do ławki rezerwowych, zaliczając jedynie marginalne minuty.
Sytuację miały odmienić przenosiny do kolejnej ikonicznej organizacji - New York Knicks. Sochan faktycznie zaczął pojawiać się na parkietach NBA nieco częściej, jednak wciąż jego występy dalekie są od regularności. Nie tak dawno temu Polak rozegrał bardzo udane spotkanie przeciwko Chicago Bulls, aby chwilę później nie pojawić się na placu boju w starciu z Atlantą Hawks.
Na niekorzyść Sochana działa również fakt dość późnego etapu sezonu zasadniczego. Obecnie większość zespołów NBA ustala bowiem rotację, która będzie obowiązywać w zbliżającej się coraz większymi krokami fazie pucharowej.
Gortat przemówił ws. przyszłości Sochana. "Musi być gotowy"
Nic dziwnego, że sytuacja Jeremy'ego Sochana coraz bardziej niepokoi kibiców koszykówki z kraju nad Wisłą. Dziennikarze portalu "Fakt" postanowili zasięgnąć opinii zawodnika, który realia NBA zna bardzo dobrze - Marcina Gortata. Ikoniczny koszykarz wskazał jedyną opcję zmiany obecnego statusu swojego młodszego kolegi.
- W tej chwili Jeremy jest słabszy od kolegów z drużyny, z którymi konkuruje, ale może wydarzyć się taka sytuacja, że któryś z nich dozna kontuzji i wtedy musi być gotowy wykorzystać swoją szansę. Jeden mecz play-off, w którym Jeremy dziesięć razy zbierze piłkę z tablic, do tego zdobędzie 8 albo 10 punktów i dodatkowo jeszcze wykona ważną, skuteczną akcje obronną na jednym z kluczowych graczy rywali, może stanowić podstawę do budowania wokół niego nowej narracji - mówi Gortat.
A co w przypadku braku wspomnianej wyżej szansy? Gortat obawia się, że wówczas Jeremy Sochan może otrzymać "bilet w jedną stronę". W obecnych realiach NBA powrót na amerykańskie parkiety jest bowiem niezwykle ciężki.
Jest jeszcze jeden aspekt, który poważnie niepokoi Gortata. Chodzi o mnogość kontuzji jakich Jeremy Sochan doświadczał na przestrzeni obecnego sezonu. Jedna z nich wyeliminowała go zresztą z gry na ubiegłorocznym EuroBaskecie. Końskie zdrowie to jedna z cech, która powinna odznaczać koszykarzy biorących udział w długim i niezwykle morderczym sezonie NBA.
Ma za sobą dużą liczbę urazów i przerw w grze. Nie mnie oceniać, czy powinien mimo urazu zaciskać zęby i grać z bólem, bo może rzeczywiście nie był w stanie tego robić. Niemniej wykładnia jest prosta: dobry gracz, nie może być często kontuzjowany, bo przestaje być dobrym graczem












