32 punkty w Madison Square Garden na oczach Trumpa. Sochan zaskoczony
Pierwsza kwarta trzeciego spotkania finałów NBA zwiastowała, że kibice na Madison Square Garden mogą być świadkami niespodzianki. San Antonio Spurs prowadzili, a w końcu to New York Knicks przystępowali do meczu w roli faworyta. Zaskoczony mógł być Jeremy Sochan, który tym razem otrzymał od trenera szansę na krótki występ. Niespodziewany dla kibiców z pewnością był też wynik - Spurs wygrali 115 - 111.

Zgodnie z zapowiedziami na trybunach hali Madison Square Garden pojawił się Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych mógł z bliska obserwować poczynania New York Knicks, którzy starali się o podwyższenie prowadzenia w finałach NBA nad San Antonio Spurs. Gracze z Nowego Jorku wygrali dwa pierwsze spotkania.
Wkład w sukcesy zespołu Jeremy'ego Sochana jest niestety jedynie iluzoryczny. Polak nie podniósł się z ławki w dwóch poprzednich spotkaniach. Ostatni występ zaliczył w w półfinałach Konferencji Wschodniej przeciwko 76ers.
Trump na trybunach Madison Square Garden. Zaskakujący początek 3. meczu finałów
O dziwo to "Ostrogi" prowadziły po 1. kwarcie 33:22, co w dużej mierze było zasługują dobrze dysponowanego tego dnia Stephona Castle'a.
W 2. kwarcie New York Knicks wzięli się za odrabianie strat i udało im się zbliżyć mniej więcej w jej połowie do stanu 38:40. A na nieco ponad minutę przed jej końcem po efektownym rzucie za 3 pkt wyszli na prowadzenie 59:57. Gdy zawyła syrena, a koszykarze schodzili z boiska było już 64:57 dla Knicks.
Niespodzianka w Madison Square Garden. Epizod Sochana
Przerwa wyraźnie dobrze zrobiła zawodnikom z San Antonio, bo pokonali New York Knicks w 3. kwarcie 35:27, przywracając swoim kibicom wiarę w zwycięstwo. Zwiastowało to ogromne emocje w decydującej, czwartej kwarcie.
W tej show dał lider "Ostróg" - Victor Wembanyama. San Antonio Spurs zaczęli świetnie i wyszli na prowadzenie 100 - 93. Niespodzianka była coraz bliżej. Wraz z upływającym czasem mieliśmy do czynienia z coraz większą liczbą fauli i nieeleganckich zagrań, przez co widowisko mocno straciło na płynności.
Na 4 minuty przed końcem niezwykle ważny blok zaliczył świetnie dysponowany Wembanyama - trzeci już w tym meczu. A wynik był na ostrzu noża - 108 do 100 dla Spurs. Sama końcówka przyniosła prawdziwą wymianę ciosów. "Ostrogi" nie wypuścił jednak zwycięstwa z rąk.
Krótki epizod w trzecim meczu finałów zaliczył Jeremy Sochan. Trener Mike Brown wpuścił go na parkiet na całe... 9 sekund. Decyzja szkoleniowca mogła nieco zaskoczyć Polaka. Niespodzianką, tą z kategorii przykrych za to z pewnością był wynik starcia - 115 do 111 dla Spurs.
Zwycięstwo San Antonio Spurs nie byłoby możliwe, gdyby nie postawa Wembanyamy. Zanotował on 32 punkty, a do tego dołożył 8 zbiórek i 6 asyst. Tym samym po trzech spotkaniach New York Knicks dalej prowadzą w finałach, ale już 2:1.



![Polski mur nad siatką. Najlepsze bloki z meczu z Bułgarią [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N213CA1CM6W4U-C401.webp)





![Najlepsze ataki z meczu Bułgaria – Polska[WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2131RI7J4W9J-C401.webp)
