Reklama

Reklama

Szykuje się konflikt ASCO Śląska z ligą?

Wciąż niewyjaśniona pozostaje sporna kwestia płatnych akredytacji na mecze ASCO Śląska Wrocław.

Wrocławscy działacze precyzyjnie wycenili dziennikarską wejściówkę, co jest nie do zaakceptowania nie tylko ze względów finansowych, ale też ideologicznych. Nigdzie nie jest tak, że to dziennikarze, którzy przez obecność danej dyscypliny w mediach promują ją, muszą płacić za wstęp na halę.

Głos w całej sprawie zabrał nawet prezes ligi Janusz Wierzbowski, który na dzisiejszej konferencji dotyczącej startu rozgrywek 2007/08 powiedział: "My gramy dla kibiców, a dziennikarze są nieodłącznym elementem, który może tylko i wyłącznie pomóc nam w promocji koszykówki. Przykład Asco Śląska Wrocław pokazuje, że działania marketingowe trafiły na skałę. Na najbliższym spotkaniu wszystkich prezesów we Włocławku będziemy starali się tę nienormalną sytuację wyjaśnić. Liga ma na to skuteczne metody. Jest bardzo dużo innych działań marketingowych, które polecamy działaczom Asco Śląska. To jest też lekcja dla nas. Nasza wyobraźnia, przy tworzeniu konstytucji marketingowej okazała się zbyt mała na wyobraźnię działaczy z Wrocławia.". Te ostre słowa powinny dać do zrozumienia włodarzom wrocławskiego klubu, że ich działanie jest niedopuszczalne.

Reklama

Śląsk wymaga płacenia za akredytacje ze względu na tak zwaną fiskalizację, która od 1. stycznia 2008 wymusi na klubie, jako na sportowej spółce akcyjnej, płacenie podatków od, na przykład, akredytacji. Zarząd Śląska nie zamierza jednak dopłacać do wejściówek dla dziennikarzy, dlatego wprowadzono opłatę. Oczywiście, wszystkie inne kluby podlegają temu samemu prawu, jednak żaden z nich nie wprowadził w związku z tym płatnych biletów dla przedstawicieli mediów. Działacze Śląska w swej argumentacji wątpią w to, że prezesi innych klubów są świadomi nowego prawa.

"Jeśli sytuacja się nie zmieni, to my relacji z meczów Śląska nie będziemy zamieszczać." - powiedział Rafał Tymiński z Przeglądu Sportowego. Podobnego zdania jest zdecydowana większość dziennikarzy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jeszcze żaden nie zakupił akredytacji.

Nikt z zarządu Śląska podczas meczu sparingowego z Górnikiem Wałbrzych nie miał pojęcia o stanowisku zajętym przez prezesa ligi koszykówki. Dyrektorzy, prezes oraz właściciel klubu usłyszeli o tej ostrej wypowiedzi dopiero od nas. Reakcja nie była jednak satysfakcjonująca - po krótkich naradach Śląsk zdecydował się utrzymać płatne akredytacje. Czy oznacza to konflikt z zarządem ligi? Jeżeli tak, to jedno jest pewne - w tym sporze nie będzie wygranych...

Tomasz Sulka

Dowiedz się więcej na temat: działacze | Wrocław | konflikt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje