Świetny transfer polskiego klubu. Ujawniamy kulisy
Isaiah Cousins błysnął na początku swojej przygody w ORLEN Basket Lidze. Amerykanin we wszystkich trzech meczach przekroczył granicę 10 pkt, a w starciu z Anwilem nawet zakręcił się koło triple-double. Klub z Torunia starał się o jego transfer znacznie wcześniej, ale na przeszkodzie stawały finanse. - Nawet nie byliśmy wtedy blisko - ujawnia w rozmowie z Interią trener zespołu.

Władze Arriva Lotto Twardych Pierników Toruń na początku marca zareagowały na sporą liczbę urazów w zespole poprzez dodanie nowego zawodnika. Przeprowadzono bardzo ciekawy transfer w postaci 31-letniego Isaiaha Cousinsa.
W tamtym okresie mieliśmy mnóstwo urazów. Wypadli z gry dwaj nasi podstawowi zawodnicy grający z piłką w rękach: Persons i Thomasson. Szukaliśmy na rynku zawodnika, który mógłby nam pomóc w tej niełatwej sytuacji. Chcieliśmy gracza, który wniesie jakość do naszego zespołu jakość. Nie chcieliśmy robić transferu na sztukę
Amerykanin może pochwalić się sporym doświadczeniem na europejskich parkietach. Zaczął swoją przygodę z Europą w 2018 roku, gdy podpisał umowę z francuskim Cholet Basket. Na poziomie PRO A wystąpił w 6 meczach, w których średnio notował ponad 13 punktów. Później grał w Izraelu, w Grecji, w Estonii, w Słowenii i na Słowacji, a ostatnio w Kosowie. Dwukrotnie zmierzył się z Anwilem Włocławek (łącznie zdobył aż 35 punktów) w ramach FIBA Europe Cup. To MVP rozgrywek ENBL w poprzednim sezonie.
"Nie było nas stać wcześniej"
Trenera Srdjana Suboticia pytamy o okoliczności transferu tego zawodnika. Okazuje się, że chorwacki szkoleniowiec miał go w swoim notesie już od dłuższego czasu. Wcześniej na przeszkodzie stawały kwestie finansowe.
Cały czas śledziłem występy Cousinsa, ale jego pensja cały czas przekraczała możliwości naszego budżetu, więc nigdy nawet nie zbliżyliśmy się do podpisania kontraktu. Teraz nadarzyła się ku temu dobra okazja, ponieważ jego drużyna z Kosowa musiała zmniejszyć liczbę obcokrajowców. Mieli ich zbyt wielu do rywalizacji w lidze kosowskiej. Tak się złożyło, że mój były zawodnik grał w tej drużynie. Wykonał świetną pracę. Ułatwiał nam negocjacje, bo powiedział kilka dobrych słów. Isaiah “kupił” naszą propozycję, mimo że miał na stole kilka innych ofert za większe pieniądze. Nie jest też tajemnicą, że on dostał trochę pieniędzy od poprzedniego pracodawcy w momencie rozstania. Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia z tym graczem
Cousins nie potrzebował zbyt wiele czasu, by wdrożyć się do systemu toruńskiego zespołu. Już w debiucie - przeciwko Stali - pokazał, że potrafi dobrze kreować pozycje kolegom (10 asyst). Wspaniale wypadł przeciwko Anwilowi Włocławek. Zakręcił się koło triple-double.
W derbowym starciu uzyskał 30 punktów (6/7 za 3), 8 asyst i 7 zbiórek, a jego wskaźnik efektywności był na poziomie 39 (drugi najlepszy wynik w tym sezonie). Z Zastalem zdobył 11 pkt, 3 zbiórki i 2 asysty. Twarde Pierniki - z Cousinsem w składzie - wygrały 2 z 3 meczów.
- Jako zawodnik potrafi zrobić wiele dobrych rzeczy na boisku. Może grać na wielu pozycjach, od rozgrywającego do niskiego skrzydłowego. Jest naprawdę dobrym strzelcem i dobrze radzi sobie w kluczowych momentach. Potrafi też grać na dobrej intensywności, znajdując kolegów na wolnych pozycjach. Ma też dobre parametry fizyczne, co pomaga mu w grze w obronie. To bardzo wszechstronny zawodnik - uważa szkoleniowiec Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń.
31-letni Isaiah Cousins (193 cm, combo-guard) jest absolwentem University of Oklahoma. W 2016 roku został wybrany w drafcie przez Sacramento Kings (59. numer). Przez kilka lat próbował dostać się do NBA, ale finalnie nie zagrał ani jednego meczu. Miał za to sporo występów w Lidze Letniej i w G-League.
Kontrakt z zawodnikiem został podpisany do końca sezonu 2025/2026. Jeśli utrzyma taką formę, to będzie łakomym kąskiem na rynku transferowym.











