Reklama

Reklama

Stelmet BC Zielona Góra - Polski Cukier Toruń 83:67 w PLK

Koszykarze Polskiego Cukru Toruń ponieśli pierwszą w sezonie porażkę w rozgrywkach PLK. W Zielonej Górze ulegli mistrzowi Polski, Stelmetowi 67:83. Torunianie pozostali liderami rozgrywek, zielonogórzanie zajmują drugie miejsce.

Mistrz Polski przerwał passę rywala z Torunia, który do przyjazdu do Zielonej Góry wygrał wszystkie 13 spotkań w ekstraklasie. Stelmet BC pozostaje niepokonany na własnym parkiecie w rozgrywkach krajowych od dwóch i pół roku.

Zdaniem Łukasz Koszarka kluczowa dla losów meczu była druga kwarta, zwycięska dla zielonogórzan 19:2. W niej podopieczni trenera Jacka Winnickiego, którzy przyjechali do "Winnego Grodu" bez kontuzjowanego Bartosza Diduszki, stracili czternaście punktów z rzędu. Po pierwszej kwarcie prowadzili 24:20, ale w 17. min. przegrywali już 24:34. Pierwszego kosza w 18. min. uzyskał Aleksander Perka.

Reklama

- To była obrona na dobrym poziomie, jak za starych, dobrych czasów. W ataku w tej drugiej kwarcie nie graliśmy wybitnie, zdobyliśmy tylko 19 punktów, ale to były solidnie wypracowywane punkty i solidna gra w defensywie. Gdy prowadziliśmy kilkunastoma punktami czuliśmy, że to jest nasz mecz, bo ciężko taką przewagę stracić - podkreślił Koszarek, który uzyskał najwięcej punktów dla Stelmetu BC - 17  i miał także osiem asyst.

W całym meczu gospodarze mieli wysoką, 62,5 proc. skuteczność rzutów za dwa punkty (torunianie tylko 40,9 proc) i trafili 10 z 30 rzutów zza linii 6,75 m. Wygrali też walkę pod tablicami 43:35, w czym szczególne zasługi miał czarnogórski środkowy Vladimir Dragiczević - zebrał 15 piłek i miał 12 punktów.

- Albo zapomnieliśmy zagrywek, albo zjadł nas stres w drugiej kwarcie. Graliśmy niedokładnie i niekonsekwentnie w ataku. Musimy poprawić i atak i obronę - oceniał w przerwie meczu sytuacje na parkiecie czołowy zawodnik Polskiego Cukru Krzysztof Sulma.

W drugiej połowie to jednak zielonogórzanie zagrali jeszcze lepiej, zespołowo w obronie i ataku, gdzie piłki do kolegów rozdzielał Koszarek (osiem asyst) oraz amerykański rozgrywający James Florence (sześć asyst). W połowie trzeciej kwarty Stelmet BC prowadził po raz pierwszy różnicą 15 pkt (52:37).

- Mieliśmy bardzo mocną motywacje, bo już dawno nie zdarzyło się, że przyjeżdża do Zielonej Góry ekipa, która jest liderem tabeli. Zazwyczaj to my zajmowaliśmy pierwsze miejsce. Była więc w nas chęć sprawdzenia się w bezpośredniej rywalizacji z liderem. Ze względu na mecze w europejskich pucharach i podróże nie widzieliśmy wielu spotkań Polskiego Cukru - dodał rozgrywający reprezentacji Polski.

W ostatniej odsłonie, choć liderzy tabeli nie poddawali się, to jednak podopieczni trenera Artura Gronka dyktowali warunki. Mieli passę 11:0 i po dwóch z rzędu rzutach zza linii 6,75 m Przemysława Zamojskiego uzyskali w 35. min. najwyższe prowadzenie w spotkaniu różnicą 22 punktów 73:51.

Stelmet BC Zielona Góra - Polski Cukier Toruń 83:67 (20:24, 19:2, 20:23, 24:18)

Stelmet BC: Łukasz Koszarek 17, Przemysław Zamojski 16, Armani Moore 15, Vladimir Dragiczević 12, Karol Gruszecki 11, Julian Vaughn 4, Thomas Kelati 3, Adam Hrycaniuk 3, James Florence 2, Jakub Der 0;

Polski Cukier: Kyle Weaver 15, Łukasz Wiśniewski 15, Obie Trotter 12, Kamil Sulima 10, Jure Szkifić 9, Aleksander Perka 4, Tomasz Śnieg 2, Maksym Sanduł 0, Kamil Michalski 0.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne