Reklama

Reklama

Rosa Radom - Muratbey Usak 83:77. Michał Sokołowski o meczu

- Zagraliśmy z dużo większym zaangażowaniem - powiedział koszykarz Rosy Radom Michał Sokołowski po zwycięstwie z tureckim Muratbey Usak 83:77 w 4. kolejce grupy C Ligi Mistrzów FIBA.

Zdaniem najlepszego koszykarza Rosy Radom kluczami do zwycięstwa były: zaangażowanie, dobra obrona i zespołowy atak.

To była druga wygrana ekipy trenera Wojciecha Kamińskiego w rozgrywkach i jednocześnie trzeci mecz w Radomiu z dogrywką. Sokołowski uzyskał double-double - 21 pkt i 11 zbiórek oraz cztery asysty, blok, przechwyt i trzy straty.

- Chcieliśmy odbudować się po ostatnich porażkach, także w polskiej lidze. Wyciągnęliśmy z nich wnioski, szczególnie z tej z Polpharmą. Zagraliśmy z dużo większym zaangażowaniem. Mam nadzieję, że to spotkanie i jego przebieg, bo przecież prowadziliśmy długo, a potem przegrywając mieliśmy bardzo dużo szczęścia w końcówce czwartej kwarty, będzie dla nas  pozytywną iskrą na dalszą część sezonu - powiedział reprezentant Polski.

Reklama

Rywale z Turcji po raz pierwszy prowadzili w meczu w 34. min (58:56), a po trzech kolejnych minutach aż 68:58. Gospodarze zdobyli jednak 10 pkt z rzędu m.in. po rzutach z dystansu Gary'ego Bella, Sokołowskiego i Jarosława Zyskowskiego.

Przy prowadzeniu Muratbey 72:70 Darnell Jackson dobił rzut kolegi doprowadzając do remisu, zaś rywale spudłowali dwa ostatnie wolne.

- Po tym jak odrobiliśmy w końcówce dziesięć punktów i doprowadziliśmy do remisu, byliśmy pewni w przerwie między czwartą kwartą i dogrywką, że nie wypuścimy meczu z rąk w dodatkowym czasie gry. Widocznie dogrywki są nam pisane w Lidze Mistrzów na parkiecie w Radomiu. Lepiej broniliśmy, z defensywy wyprowadzaliśmy kontry. W ataku dużo dzieliliśmy się piłką. To był klucz do zwycięstwa - ocenił skrzydłowy.

Sokołowski nie potrafi znaleźć przyczyny nierównej gry swojego zespołu.

- To dobre pytanie. Nie wiem dlaczego gramy tak nierówno, falami, a czasami nawet nie falami tylko po prostu słabo. Nie jest to zmęczenie powodowane tym, że mamy w tygodniu dwa spotkania - ligowe i pucharowe. To nam przeszkadzało w minionym sezonie, gdy debiutowaliśmy w europejskich pucharach. Nie czujemy, że brakuje nam sił, że mamy ich mniej niż rywale. Mam nadzieję, że to będzie dla nas przełomowe spotkanie - dodał 23-letni zawodnik Rosy.

Reklama

Reklama

Reklama