Reklama

Reklama

Rosa postraszyła Stelmet w 16. kolejce ekstraklasy koszykarzy

Koszykarze Rosy Radom byli bliscy sprawienia niespodzianki w Zielonej Górze w meczu 16. kolejki ekstraklasy. Nieznacznie ulegli liderowi tabeli - Stelmetowi 89:91. W niedzielę w ostatnim spotkaniu tej kolejki Energa Słupsk pokonała Śląsk Wrocław.

Koszykarze Rosy Radom byli bliscy sprawienia niespodzianki w Zielonej Górze w meczu 16. kolejki ekstraklasy. Nieznacznie ulegli liderowi tabeli - Stelmetowi 89:91. W niedzielę w ostatnim spotkaniu tej kolejki Energa Słupsk pokonała Śląsk Wrocław.

W Zielonej Górze mistrz Polski prowadził w 26. minucie 65:38. Mimo tak niekorzystnego wyniku goście walczyli do końca i byli o krok od sprawienia sensacji. Ostatnią kwartę radomianie wygrali aż 39:20 i na sześć sekund przed końcem po dobitce Kima Adamsa przegrywali 87:89. Wygraną gospodarzy występujących bez najskuteczniejszego zawodnika, leczącego kontuzję Przemysława Zamojskiego, przypieczętował rzutami wolnymi najlepszy na parkiecie w ekipie Mihailo Uvalina Łukasz Koszarek.

Rozgrywający reprezentacji Polski miał double-double: zdobył 23 punkty i miał 12 asyst. Pochodzący z Kongo Christian Eyenga był drugim strzelcem zielonogórzan - 19 punktów. Najskuteczniejszym zawodnikiem Rosy był Amerykanin Korie Lucious - 24 punkty, sześć zbiorek i cztery asysty. Jego rodak Kirk Archibeque miał także double-double - 21 pkt i 12 zbiórek.

Reklama

W Słupsku gospodarze, którzy ostatnio przegrali dwa mecze z rzędu, nie dali szans Śląskowi i wygrali 84:66. Obecny szkoleniowiec Energi Andrej Urlep nie miał sentymentów wobec klubu, z którym czterokrotnie zdobył mistrzostwo Polski (1997 i 1998 oraz 2001 i 2002).

Koszykarze Czarnych zdominowali walkę pod tablicami i zrewanżowali się przyjezdnym za porażkę we Wrocławiu (65:67). Do sukcesu poprowadzili zawodnicy podkoszowi Mateusz Jarmakowicz - 20 pkt oraz Amerykanin Joseph Taylor - 15, cztery zbiórki i pięć asyst. To był najlepszy mecz w sezonie Jarmakowicza, który jako junior występował w Śląsku. Najwięcej punktów dla drużyny z Dolnego Śląska uzyskał amerykański rozgrywający Danny Gibson - 21 pkt.

Passę trzech porażek z rzędu przerwali koszykarze Anwilu Włocławek pokonując na własnym parkiecie AZS Koszalin 75:70. Akademikom nie pomogła skuteczność Seka Henry'ego, który uzyskał 26 punktów.

Wygrana nie rozwiała czarnych chmur, które gromadzą się od początku roku nad ekipą z Kujaw z powodu zmian finansowania klubu. Sponsor tytularny zmienił bowiem strategię i znacznie ograniczył środki na koszykówkę. Do końca sezonu ma przekazać klubowi "zaledwie" milion złotych, co zdaniem prezesa koszykarskiego zespołu Arkadiusza Lewandowskiego nie gwarantuje nawet przetrwania w tym sezonie.

Dziewięciokrotny mistrz Polski z Gdyni zwyciężył po raz czwarty z rzędu, tym razem w Kołobrzegu Kotwicę 75:63. Ekipę słoweńskiego trenera Dawida Dedka poprowadził do sukcesu Rosjanin Fiodor Dmitriew - 24 pkt. Gospodarze przegrali po raz piąty z rzędu.

Jeszcze gorszą passę - sześć porażek z rzędu mają koszykarze Stabill Jezioro Tarnobrzeg. Tym razem ulegli na własnym parkiecie Treflowi Sopot 74:77.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL