Reprezentant Polski zagra w Hiszpanii. Znamy szczegóły
Interia ustaliła duży transfer z udziałem Łukasza Kolendy. Etatowy reprezentant Polski - po udanym sezonie w Rostock Seawolves pod wodzą trenera Przemysława Frasunkiewicza - przenosi się do ligi hiszpańskiej. To ogromny awans w karierze 26-letniego zawodnika.

Liga hiszpańska (ACB) jest uznawana za najlepszą w Europie. Z naszych informacji wynika, że Łukasz Kolenda w przyszłym sezonie założy koszulkę Bàsquet Manresa, 10. zespołu w sezonie 2025/2026 (bilans 16:18). Tę ekipę polscy kibice powinni pamiętać z rywalizacji ze Śląskiem Wrocław w EuroCup (dwa zwycięstwa Manresy).
Zespół z Hiszpanii w kolejnym sezonie - podobnie jak Rostock Seawolves - wystąpi w renomowanych rozgrywkach EuroCup (obie ekipy dostały roczną licencję, również taką otrzymał Śląsk Wrocław).
Wielki awans w karierze
W życiu Polaka sporo zmieniło się na przestrzeni ostatnich 12-15 miesięcy. W sezonie 2024/2025 stoczył - z zespołem AMW Arki Gdynia - zażartą walkę o utrzymanie w ORLEN Basket Lidze. Dopiero w ostatniej kolejce drużynie udało się zapewnić byt na poziomie ekstraklasy. Na dodatek Kolenda w końcówce tamtego sezonu był wyłączony z gry z powodu urazu barku.
Latem zeszłego roku Polakowi bardzo zależało na wyjeździe zagranicznym. Pomocną dłoń wyciągnął do niego Przemysław Frasunkiewicz, trener pracujący w Rostock Seawolves (Bundesliga). Strony dogadały się błyskawicznie. Warto dodać, że Kolenda - by spełnić marzenia o grze poza Polską - mocno obniżył swoje wymagania finansowe. W Polsce mógłby zarobić dużo więcej - były wstępne zapytania i telefony, ale koszykarz wszystkich poinformował, że zdecydował się na inną opcję.
Kolenda - na niemieckich parkietach - przeszedł wielką szkołę na wielu płaszczyznach. Zderzył się z wysokim poziomem sportowym, na dodatek musiał zmienić się mentalnie. Sam - z perspektywy czasu - podkreślił, że dojrzał i po tych kilku miesiącach jest zupełnie innym zawodnikiem i człowiekiem. Polak dużo zawdzięcza trenerowi Frasunkiewiczowi, choć nie ukrywa, że w szatni miał najciężej ze wszystkich.
- Wiedziałem, że nie będę podstawową opcją w ataku. Trener był dla mnie bardzo wymagający. Żaden gracz ze składu nie miał tak małego marginesu na błąd jak ja, ale to też pomogło mi stać lepszym koszykarzem. Nawet, jeśli twarda ręka trenera momentami naprawdę bolała - powiedział w rozmowie z portalem "SuperBasket".
Kolenda w Bundeslidze rozegrał 32 mecze, w których notował średnio 10.2 pkt i 2 asysty. Miał prawie 39-procentową skuteczność za 3. Wydaje się, że na kontrakt w Hiszpanii zapracował bardzo dobrą grą w FIBA Europe Cup. Tam Polak notował średnio 11.5 pkt i 2.3 asysty. W wyjazdowym meczu przeciwko Murcii zdobył aż 21 pkt (7/8 z gry). Polak z łatwością rozbijał obronę rywali. Wtedy jego nazwisko trafiło do notesów hiszpańskich działaczy, którzy odezwali się do jego agenta po zakończeniu rozgrywek.
Łukasz Kolenda - co udało nam się ustalić - zwiąże się z nowym pracodawcą dwuletnią umowę w Hiszpanii (w formacie 1+1).
To pokazuje, że Kolenda - podpisując umowę w Bundeslidze za mniejsze pieniądze - zrobił świetny ruch. Sprawdził się w ekipie Rostock Seawolves, a to zaprocentowało kolejną umową w jeszcze lepszej lidze. Wiemy, że działacze niemieckiego klubu wystawili mu dobre referencje w Hiszpanii.












