Reklama

Reklama

Prezes Miasta Szkła Krosno: Rozmiary wygranej przytłoczyły mnie

Koszykarze beniaminka ekstraklasy Miasta Szkła Krosno pokonali w poniedziałek PGE Turów Zgorzelec 91:69. W rozmiary zwycięstwa nie wierzył nawet prezes klubu z Podkarpacia Janusz Walciszewski. "Niech ten sen trwa dłużej" - powiedział.

Beniaminek ma po sześciu meczach cztery wygrane oraz dwie porażki i zajmuje czwarte miejsce w tabeli Polskiej Ligi Koszykówki. Identyczny bilans mają PGE Turów, mistrz Stelmet BC Zielona Góra, MKS Dąbrowa Górnicza oraz King Wilki Szczecin.

"Rozmiary wygranej przytłoczyły mnie. Gdy prowadziliśmy 30 punktami, poprosiłem kolegę wiceprezesa, by mnie uszczypnął. Ale niech ten sen trwa dłużej. To było znakomite spotkanie, tak pod względem sportowym, jak i emocji. Jestem w tym klubie 13 lat i oprócz decydującego o awansie do ekstraklasy meczu z Legią, drugiego takiego jak z PGE nie pamiętam. Na razie jest euforia, ale mamy chłodne głowy, twardo stoimy na ziemi, wiemy jaki jest nasz cel - utrzymanie w lidze, a wszystko co osiągniemy więcej będzie sukcesem. Cieszę się, że mogliśmy dać radość kibicom" - dodał.

Reklama

Zdaniem szkoleniowca gospodarzy Michała Barana o wygranej zadecydowało kilka czynników na boisku, ale równie ważny był doping kibiców. Koszykarze Krosna wygrali walkę pod tablicami 41:34, mieli też wysoką 57-procentową skuteczność rzutów za trzy punkty (12 celnych z 21).

"Było wiele czynników, które miały wpływ na wygraną: na pewno kluczowa była dobra defensywa w drugiej i trzeciej kwarcie. Znakomita egzekucja, w tym zabójcze dla rywali kontry. Bardzo dużo dały dobre zmiany zawodników wchodzących z ławki, no i przede wszystkim ważna była publiczność - to nasz szósty zawodnik. Nie popadamy w euforię, cieszymy się, ale od wtorku przygotowujemy się do kolejnego meczu - z mistrzem Polski Stelmetem" - powiedział trener Miasta Szkła.

PGE Turów prowadził w pierwszej kwarcie 20:8, ale w dwóch kolejnych częściach gospodarze pozwolili koszykarzom ze Zgorzelca zdobyć jedynie 17 punktów.

"Znakomicie przechodziliśmy z defensywy do ataku. Trenerzy i zawodnicy dobrze się przygotowali do meczu. Takie wygrane są ważne dla klubu, kibiców, ale chcemy i pracujemy nad tym, by fani byli z nami na dobre i na złe. Zdajemy sobie sprawę, że kiedyś przyjdzie słabsza forma, porażki, ale teraz jest czas na krótkie świętowanie. Serce chciałoby więcej takich chwil, ale rozum hamuje oczekiwania i zbyt duże apetyty, bo przecież stawiamy dopiero pierwsze kroki w ekstraklasie" - dodał prezes Walciszewski.

Najwięcej punktów dla gospodarzy uzyskali szwedzki skrzydłowy Chris Czerapowicz - 25 i Amerykanin Kareem Maddox - 19. Ten ostatni miał także 10 zbiórek. Wśród przyjezdnych wyróżnił się Amerykanin Kirk Archibeque - 14 pkt i 10 zbiórek.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL