Polski trener robi furorę. Podjął zaskakującą decyzję. Ujawnia, dlaczego
Było wstępne zainteresowanie z klubów zagranicznych, ale na tym etapie nie pojawiło się nic konkretnego. Razem z agentem uznaliśmy, że najlepszą opcją będzie dalsza praca w Ostrowie Wielkopolskim. On sam mi powiedział: "to jest bardzo dobra oferta". Cieszy mnie fakt, że klub odzyskuje zaufanie u ludzi - mówi w rozmowie z Interią Andrzej Urban, trener trener Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski.

W obecnych rozgrywkach zespół - pod jego wodzą - spisuje się rewelacyjnie. Skład zbudowany "za pięć dwunasta" robi prawdziwą furorę w rozgrywkach ORLEN Basket Ligi. Polski trener dysponował budżetem (najmniejszym w całej lidze) na zawodników na poziomie 2.1 mln zł. Ostrowianie kapitalnie spisują się w meczach domowych. Mają bilans 10:2, przegrywając jedynie z MKS-em i z Legią. W pokonanym polu pozostawili m.in. Kinga, Śląsk, Trefla i Anwil.
Andrzej Urban jest wychwalany przez ekspertów i kibiców za dużą wiedzę, przygotowanie taktyczne (pomysły, które zaskakują rywali) i umiejętność wykorzystania potencjału poszczególnych graczy.
Polak właśnie podpisał nową umowę z ostrowskim klubem. W rozmowie z Interią zdradza, dlaczego zdecydował się na taki krok już na tym etapie sezonu.
Karol Wasiek: Dlaczego już teraz zdecydował się pan na podpisanie nowego kontraktu z zespołem z Ostrowa Wielkopolskiego?
Andrzej Urban, trener Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski i asystent w reprezentacji Polski: Dostałem dobrą ofertę z ostrowskiego klubu i chcę tu kontynuować pracę. To będzie mój piąty sezon z rzędu na stanowisku pierwszego trenera. Zależy mi na tym, by z tą drużyną zajść jak najwyżej. To główny powód, dla którego zdecydowałem się pozostać w Ostrowie Wielkopolskim.
Czy długo pan zastanawiał się nad tą ofertą?
- Na pewno trochę to trwało. Przeanalizowałem wszystkie "za" i "przeciw" i uznałem, że to będzie najlepsza opcja dla mnie i mojej rodziny. Jestem mocno związany z ostrowskim środowiskiem i chcę tutaj budować swoją pozycję. Z tym klubem przeżyłem wiele dobrych i złych chwil. Teraz wierzę, że przed nami idą te lepsze momenty. Mam nadzieję, że Stal wróci na należne jej miejsce na koszykarskiej mapie Polski.
W środowisku mówi się, że podpisał pan lukratywny kontrakt. Czy to prawda?
- Jestem zadowolony z warunków zawartych w nowej umowie.
Czuje się pan doceniony przez władze ostrowskiego klubu?
- Tak, ale to też nie jest tak, że tylko jeden czynnik zadecydował o podpisaniu kontraktu. To efekt kilku czynników, by finalnie podjąć właśnie taką decyzję.
Czy prawdą jest, że w trakcie rozmów mocno zwracał pan uwagę na budżet, którym będzie dysponować podczas konstruowania składu? Uważam, że z tymi samymi pieniędzmi będzie panu bardzo trudno powtórzyć wyniki z tego sezonu.
- Tak, to prawda. Zwracałem na to uwagę i są takie zapisy w umowie. Dostałem zapewnienie, że budżet będzie zwiększony. Trwają pracę nad tym, by był jak największy. Krok po kroku wszystko idzie w dobrym kierunku. Cieszy mnie fakt, że klub jest wypłacalny i odzyskuje dobre imię, budując zaufanie na nowo u wielu osób i organizacji.
Czy ma pan już w głowie zarys składu na kolejny sezon?
- Mam to w głowie, ale w tym momencie skupiam się na jak najlepszym zakończeniu obecnych rozgrywek. Też trzeba powiedzieć o tym, że klub czekał na moją decyzję. W najbliższym tygodniach będą toczyły się pierwsze rozmowy z zawodnikami o przyszłym sezonie.
Czy wysoko na liście jest Mareks Mejeris?
Tak. Chciałbym, żeby Mareks kontynuował współpracę z naszym klubem. Na pewno złożymy mu ofertę.
Na początku grudnia w rozmowie na kanale "Basket w Liczbach" mówił pan, że agent pracuje nad opcjami zagranicznymi. Czy coś się w tym temacie zadziało?
- Było wstępne zainteresowanie, ale na tym etapie nie pojawiło się nic konkretnego. Razem z agentem uznaliśmy, że najlepszą opcją będzie dalsza praca w Ostrowie Wielkopolskim. Mogę zdradzić, że odbyliśmy taką rozmowę podczas mojego pobytu na zgrupowaniu kadry w Rydze. On sam mi powiedział: "to jest bardzo dobra oferta" i warto ją wziąć.
Bilans 13:10 sprawia, że w tym sezonie macie jeszcze do zrobienia.
- Dokładnie, dlatego też nie chcę, by podpisanie tej umowy przysłoniło wydarzenia z tego sezonu. Bo to w tej chwili jest najważniejsze. Nie ukrywam, że nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie zakładałem, że będziemy mieli taki bilans, ale uważam, że mamy dużo do zrobienia. Cały czas jesteśmy w grze o play-in / play-off. Robimy wszystko, by się tam znaleźć. Jeśli tam się znajdziemy, to nie jesteśmy bez szans. Awans do fazy posezonowej byłby dużym sukcesem klubu patrząc z jakiej pozycji startowaliśmy.
Dlaczego Stal jest tak dobra w tym sezonie?
- Wskazałbym dwa czynniki: zespołowość i głód zwyciężania u zawodników.
Jak pan reaguje na słowa Quana Jacksona, który mówi, że mógłby z panem pracować przez kolejne dziesięć lat?
- To jest bardzo miłe i to też pokazuje, że praca i system, który preferujemy, idą w dobrym kierunku.
Quan Jackson też jest na liście w kontekście kolejnego sezonu?
- Kto by nie chciał mieć u siebie takiego zawodnika? Mam świadomość tego, że Quan po sezonie będzie miał bardzo dużo ofert.












