Polska liga ma nową gwiazdę. Kluby w Europie pytają o niego
- Po każdym meczu do jego agenta zgłaszają się kolejne kluby z zapytaniami o możliwość jego pozyskania. Odpowiedź zawsze jest taka sama - Landrius Horton ma tu do wykonania zadanie i nie jest na sprzedaż - mówi nam Michał Szolc, prezes Dzików Warszawa.

Landrius Horton to bardzo poważny kandydat do zdobycia nagrody MVP rundy zasadniczej w ORLEN Basket Lidze. Amerykanin, lider Dzików Warszawa, ma za sobą kapitalną pierwszą część sezonu. Koszykarz, dla którego to pierwszy sezon w PLK, średnio notuje 21 punktów na mecz i w tym momencie jest liderem klasyfikacji strzelców. Trafia z gry prawie siedem rzutów na mecz na rewelacyjnej 49-procentowej skuteczności.
W samym grudniu Horton miał średnią na poziomie 24 punktów, 3.6 trójek na mecz i ponad 56-procentowej skuteczności z dystansu. Co za statystyki!
Nic dziwnego, że telefon jego agenta jest rozgrzany do czerwoności. Kluby z Europy dzwonią i proponują przejęcie jego kontraktu za bardzo duże pieniądze. W jego umowie nie ma zawartej klauzuli buy-outu, co stawia Dziki Warszawa w uprzywilejowanej sytuacji. Prezes Michał Szolc wyciągnął wnioski z poprzedniego sezonu, gdy podpisał umowę ze środkowym Nickiem McGlynnem, a ten odszedł do Grecji ze względu właśnie na wspomniany buy-out. Teraz żaden gracz Dzików nie ma wpisanej konkretnej kwoty odstępnego.
Horton nie zamierza opuszczać Dzików
Co więcej, Horton - mimo wielkiego zainteresowania - nie zamierza opuszczać szeregów Dzików Warszawa. Chce dokończyć swoją misję w stołecznym klubie, a następnie ruszyć na podbój mocniejszych lig, czego nie ukrywał w wywiadach.
- Uważam, że ORLEN Basket Liga jest bardzo szanowana w Europie. Bardzo mi zależy na tym, by udowodnić wszystkim, że jestem w stanie grać na tym poziomie. Chcę być królem strzelców tej ligi. Nie ukrywam, że kariera Jonaha Mathewsa jest bardzo inspirująca. Chciałbym podążać jego drogą - mówił Horton.
Nam udało się porozmawiać z prezesem Szolcem na temat kulisów pozyskania zawodnika i jego funkcjonowania w warszawskim klubie.
Karol Wasiek: W jakich okolicznościach udało wam się pozyskać takiego gracza jak Landrius Horton? Czy to były trudne negocjacje? Czy był najwyżej na waszej liście?
Michał Szolc, prezes Dzików Warszawa: Wiedzieliśmy, że chcemy pozyskać prawdziwego "go to guy'a". Marco obserwował ubiegłoroczne playoffy w PLK i widział, jak dużą różnicę potrafił zrobić Kameron McGusty. Posiadanie w składzie zawodnika, który świetnie gra na piłce, potrafi kończyć w kontakcie i trafia z dystansu daje zespołowi olbrzymią przewagę i pozwala uruchomić cały zespół.
Landrius był przez niego obserwowany już od dwóch sezonów, głównie ze względu na świetne występy w FIBA Europe Cup. I to on był naszym pierwszym wyborem na pozycji rzucającego obrońcy.
Rozmowy nie były łatwe, bo liga cypryjska jest uważnie obserwowana przez kluby greckie i tureckie, a tam nasze oferty na nikim nie robią większego wrażenia. Myślę, że decydująca była obietnica dużej roli, wizja koszykówki, jaką chciał grać Marco i jego dobre rozmowy z Landriusem. Wiem, że miał bardziej atrakcyjne finansowo oferty od naszej, ale zaufał Marco i myślę, że dzisiaj tego nie żałuje.
Jaki to facet na co dzień? Jak on podchodzi do swojej kariery i pobytu w Dzikach?
Zae to bardzo skromny i cichy człowiek. Jest bardzo skupiony na koszykówce i swoim rozwoju. Z jednej strony ma pewność siebie niezbędną, do brania odpowiedzialności w kluczowych momentach, ale jednocześnie zna swoje słabe strony i wie, że może być jeszcze lepszy. To nie jest typ wokalnego lidera, ale nie przeszkadza mu to w byciu świetnym kumplem w szatni. Ciężko pracuje na treningach, dzięki czemu jest coraz lepszy. Mam też fajną ciekawostkę z nim związaną.
Zamieniam się w słuch.
Zapytałem kiedyś Landriusa, jakie były jego oczekiwania odnośnie poziomu PLK. Powiedział mi, że po tym, jak podpisał z nami kontrakt (czyli w czerwcu) obejrzał kilkanaście meczów naszej ligi i stwierdził, że nie jest wystarczająco dobrze przygotowany fizycznie na takie granie. Dlatego całe wakacje pracował na siłowni i w hali, żeby jego ciało było gotowe na to, co go czeka w Polsce. Patrząc po wynikach, to chyba było dobrze przepracowane lato
Co ma w sobie takiego, że cała Polska o nim mówi? Wielu nawet uważa, że w tym momencie to najlepszy gracz w ORLEN Basket Lidze.
Wydaje mi się, że jego wyjątkowość bierze się z połączenia kilku cech - świetnej techniki, dużej kontroli nad własnym ciałem i olbrzymiej pewności siebie. Do tego trzeba dodać dobry charakter, chęć do ciężkiej pracy i pokorę. Myślę, że takie połączenie zdarza się niezwykle rzadko.
Kibice martwią się, że on odejdzie jeszcze w trakcie trwania tego sezonu. Czy jest takie zagrożenie? Czy ma wpisaną kwotę buy-outu?
W kontrakcie Landriusa nie ma klauzul umożliwiających jego wcześniejsze rozwiązanie. Oczywiście po każdym meczu do jego agenta zgłaszają się kolejne kluby z zapytaniami o możliwość jego pozyskania. Odpowiedź zawsze jest taka sama - Landrius ma tu do wykonania zadanie i nie jest na sprzedaż. Bardzo ważne jest to, że sam zawodnik nie ma najmniejszej ochoty odchodzić - czuje się świetnie w zespole, ceni sobie możliwość pracy z Marco, uwielbia Warszawę i naszych kibiców. Wie, że po tym sezonie będzie lepszym koszykarzem i nie widzi powodu, żeby myśleć o zmianie w tym momencie.













