Reklama

Reklama

Pierwszy tytuł Turowa, "to początek wytężonej pracy"

PGE Turów Zgorzelec po raz pierwszy w historii został mistrzem Polski koszykarzy. Prezes Waldemar Łuczak zapowiada, że to dopiero początek wytężonej pracy w klubie.

Po porażce na własnym boisku w piątym finałowym meczu ze Stelmetem Zielona Góra w Zgorzelcu pojawiły się głosy, że zaczyna odzywać się fatum, jakie ma ciążyć od lat nad klubem ze Zgorzelca. Turów wcześniej grał pięć razy w finałach i nawet jak był faworytem, posiadał przewagę własnej hali, przegrywał. Prezes Łuczak w rozmowie z Polską Agencją Prasową stwierdził, że w żadne zabobony nie wierzył, a przyczyny porażki były bardziej przyziemne.

Reklama

"Zagraliśmy po prostu słaby mecz. Po tej przegranej byłem spokojny, bo wiedziałem, że drugi raz tak słabo się już w tych finałach nie zaprezentujemy i jedno z dwóch pozostałych spotkań musimy wygrać. Nie była to pewność siebie, ale wiara w drużynę. Różnica polegała na tym, że szampany się dłużej mroziły w lodówce" - tłumaczył.

Zaraz też dodał, że dla Turowa sięgnięcie po mistrzostwo Polski nie jest końcem drogi, ale tak naprawdę początkiem wytężonej pracy, bo zaczyna się coś zupełnie nowego. Pierwszym zadaniem będzie zbudowanie drużyny, która w przyszłym sezonie ponownie powalczy o mistrzostwo Polski i dodatkowo jeszcze dobrze zaprezentuje się w Eurolidze. Ważne kontrakty mają Tony Taylor, Łukasz Wiśniewski, Damian Kulig, Jakub Karolak i Michał Chyliński. Z pozostałych zawodników na pewno włodarze klubu będą chcieli, aby pozostał MVP finałów Filip Dylewicz.

"Będziemy z Filipem rozmawiali. Jeżeli chodzi o innych koszykarzy, to jeszcze jest za wcześnie, aby powiedzieć coś konkretnego. Aby myśleć o obronie mistrzostwa i grze w Eurolidze, musimy mieć jeszcze silniejszy zespół " - krótko uciął temat rozmów kontraktowych Łuczak.

Drugą bardzo istotną sprawą jest hala, w której nowy mistrz Polski mógłby rozgrywać swoje mecze w elitarnej Eurolidze. Nowy obiekt powstaje i w październiku powinien zostać oddany do użytku, ale problemem może być jego pojemność.

"Z tego co wiem, hala na Euroligę powinna pomieścić przynajmniej pięć tysięcy kibiców. Po dostawieniu dodatkowych miejsc nasz nowy obiekt będzie spełniał te wymogi. Nie powinniśmy więc mieć problemów z dostaniem pozwolenia na uczestnictwo w tych rozgrywkach" - uspokajał prezes Turowa.

Przed rozmowami kontraktowymi i doglądaniem hali czeka najpierw włodarzy klubu mistrzowska feta, która zaplanowana jest na sobotę, początek o godz. 18.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje