Reklama

Reklama

Mistrzowie świętowali z kibicami

Około tysiąca fanów świętowało w Sopocie z koszykarzami Prokomu Trefla zdobycie piątego z rzędu mistrzostwa kraju. W spotkaniu uczestniczył między innymi jeden z najwierniejszych kibiców Prokomu prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Koszykarze Prokomu pokonali w środę w Zgorzelcu PGE Turów 76:70 w siódmym meczu finału i wygrali rywalizację 4-3. W historii PLK siedem meczów w finale rozegrano po raz trzeci od wprowadzenia formuły do czterech zwycięstw (1995). Po raz pierwszy w historii mistrzostwo zdobył zespół, który przegrywał 0-2 po dwóch meczach.

Reklama

Prokom reprezentować będzie Polskę w prestiżowej Eurolidze koszykarzy w sezonie 2008/2009, ale nie wiadomo z jakim budżetem i w jakim składzie. Budżet klubu ma być niższy niż przed rokiem. Ważne umowy mają jedynie Serb Milan Gurovic (najwyższy kontrakt w klubie), uznany najlepszym zawodnikiem finału Filip Dylewicz i Krzysztof Roszyk, ale mimo to ich przyszłość w Sopocie nie jest pewna (mają kontrakty z opcją rok + rok). Przed rokiem, mimo ważnej dwuletniej umowy, rozwiązano kontrakt z najdroższym koszykarzem Turkiem Huseynem Besokiem.

Kibice największymi brawami powitali Gurovica i Litwina Donatasa Slaninę. Gurovic został wybrany przez internautów Prokomu najlepszym zawodnikiem minionego sezonu.

"Wszystkie złote medale zdobyte z Prokomem są dla mnie ważne, bo zawsze była ciężka walka i wiele wylanego potu. W tym roku było o tyle szczególnie, że po raz pierwszy graliśmy siedem meczów no i w play off nie było walki z Anwilem Włocławek. Liga była bardzo wyrównana i nie było łatwo w ogóle znaleźć się w finale. Poza tym satysfakcja i radość jest taka sama" - powiedział PAP Litwin Tomas Masiulis, który w Prokomie gra od 2002 roku i zdobył sześć medali mistrzostw Polski w tym pięć złotych.

Masiulis miał kluczową zbiórkę w ostatnich 30 sekundach meczu, gdy przy prowadzeniu Prokomu 72:70 zebrał piłkę po niecelnym rzucie rodaka Donatasa Slaniny, podał ją w ręce superstrzelca Milana Gurovica, który został sfaulowany i wykorzystał dwa rzuty wolne.

"Zasłużyliśmy na zwycięstwo. Każdy zrobił to, co do niego należało. No i mieliśmy Milana Gurovica w najważniejszym momencie sezonu. Patrząc na nasze biografie jesteśmy bardziej doświadczonymi koszykarzami, a to w finale też się liczy" - powiedział PAP Masiulis, który jest specjalistą od zadań defensywnych i najbardziej twardym, ale zarazem skromnym zawodnikiem Prokomu.

Masiulis nie wie, czy zostanie w Prokomie, ale podkreśla, że Sopot będzie dla niego zawsze ważnym miejscem.

"Nie myślę o nowym sezonie. Chcę się nacieszyć mistrzostwem, odpocząć. Na pewno nie kończę kariery - zdrowie ciągle jest i chęć do gry też. Spędziłem w Sopocie sześć wspaniałych lat. dużą część kariery i niezależnie od tego co będzie za kilka miesięcy zawsze będę kibicował Prokomowi, zawsze to miejsce będzie dla mnie bardzo ważne" - dodał Masiulis

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | Sopot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje